Mirosław D. ps. „Misiek z Nadarzyna”

fot. Misiek z Nadarzyna, archiwum prywatne
2 168 937

Mirosław D. urodził się w 1961 roku w Nadarzynie. Tam też uczęszczał do szkoły podstawowej, a następnie do szkoły zawodowej nr. 3, gdzie przyuczał się do zawodu kierowca-mechanik.

W wieku 18 lat, w 1979 roku, został skazany na trzy lata więzienia za pobicie funkcjonariusza milicji.  Na wolność wyszedł dwa lata później i rozpoczął pracę w nadarzyńskim Geesie w charakterze konwojenta.

Był to jednak początek stanu wojennego i okres, w którym ludzie byli zmuszeni do rozmaitych kombinacji aby uzyskać nawet niewyszukane produkty czy towary. 20-letni Cygan, jak nazywano wówczas Mirosława D. pomagał w handlu i przepływie mniej lub bardziej luksusowych towarów, na które było potężne zapotrzebowanie.

W tamtym czasie zaczął na dobre obracać się w środowisku różnej maści handlarzy, czy osób nazywanych w PRL-u spekulantami.

W 1983 roku powstała w Nadarzynie dyskoteka, do której zaczęło zjeżdżać się szemrane towarzystwo z całej okolicy, w tym między innymi z Pruszkowa. Tam Mirek D. poznał ówczesną wierchuszkę pruszkowskiej przestępczej elity, tam też dochodziło do pierwszych konfliktów między lokalnymi przestępcami.

W połowie lat 80. zaczął pojawiać się na słynnym bazarze Różyckiego. Targowisko ulokowane przy ulicy Targowej na Warszawskiej Pradze-Północ, ma ponad 100-letnią, ale również niechlubną tradycję. Bazar umiejscowiony między ulicami o złej sławie, na której rządziła „stara Praga”, już w tamtym okresie kojarzony był ze środowiskiem mocno kryminogennym.

bazar Różyckiego

Na benklu (tak panowie nazywali między sobą miejsce do gry w trzy karty na targowisku) spotykali się bowiem ludzie różnych profesji, nie zawsze tych legalnych. Był jednak miejscem, w którym w tamtym czasie można było wszystko kupić i wszystko załatwić.

Na Różycu poznał całą starą gwardię przestępczej Warszawy – od Lutka i Malarza, przez słynnego kieszonkowca Romka „Plamkę”, Jurka „Żabę”, który współpracował później prężnie z grupą pruszkowską po Kazika Gaszczyńskiego, wspólnika słynnego Paramonowa, z którym dokonał kilkunastu napadów na sklepy i restauracje.

Panowie zajmowali się tam rozmaitymi interesami od zwykłego handlu, przez skup złota po grę w trzy kółka. Na bazarze D. zyskał także swój nowy pseudonim czyli Misiek z Nadarzyna. Ktoś bowiem zwrócił uwagę na jego potężne ręce i rzucił stwierdzenie, że ma łapy niczym niedźwiedź. Jako że na targowisku rezydował już jeden człowiek o ksywie Niedźwiedź, pseudonim zamieniono na Misiek i tak już pozostało do dziś. W tamtym czasie trenował też amatorsko sporty walki.

Misiek na bazarze przestał pojawiać się jednak na przełomie lat 80. i 90., kiedy co raz śmielej zaczęła poczynać tam sobie grupa pruszkowska. W tym czasie zajęty już poważniejszym biznesem, a mianowicie handlem nielegalnym spirytusem. Śledczy, którzy przyłapali go na tym procederze, wyliczyli, że wziął udział w produkcji nielegalnego alkoholu o wartości 15 milionów dolarów.

Za tę działalność trafił do aresztu na 1,5 roku, a sprawa ciągnęła się niemal dekadę i skończyła dla niego całkiem pozytywnie, gdyż sąd finalnie wymierzył mu karę 1,5 roku więzienia, jednak zaliczył ją na poczet czasu spędzonego w areszcie śledczym.

Misiek przy klubie Parnas, początek lat ’00.

Od samego początku lat 90. D. aktywnie uczestniczył w życiu kryminalnej Warszawy, obracając się w jej najwyższych kręgach. Śledczy zainteresowani jego osobą, przypisywali mu przede wszystkim handel kradzionymi samochodami na dużą skalę i rozległe interesy z gangsterami zza wschodniej granicy. Mimo, że gangster ten kojarzony był przede wszystkim ze współpracą z mafią zza Buga, nigdy tych kolaboracji mu nie udowodniono.

Na początku lat 90. otworzył w Nadarzynie lokal o nazwie Night Club Parnas, przy ul. Krótkiej, w którym znajdowała się dyskoteka, bar, stoły bilardowe i automaty do gier.

W 1995 roku doszło do słynnego napadu na konwój przy ulicy Zamiany na Ursynowie, wiozącego wypłaty dla pracowników Zakładu opieki zdrowotnej. Łupem złodziej padło wówczas ponad milion dwieście tysięcy złotych, a prokuratura uznała, że za wszystkim stała tzw. grupa Rympałka.

archiwum prasowe, miejsce napadu na konwój

Wcześniej jednak pruszkowski gangster Masa, miał nakierować śledczych właśnie na Miśka, jako zleceniodawcę całej akcji. Przeszukano wówczas jego lokal, w którym znaleziono 300 tys. złotych, broń i kilogram kokainy. Jak się jednak okazało, pieniądze nie pochodziły z napadu, broń była legalna, i co najdziwniejsze, sprawa z kokainą rozeszła się po kościach…

Już wcześniej Misiek podejrzewał Masę o współpracę z policją. Jako że głośno o tym mówił, był uznawany za wroga Pruszkowa, gdyż w tamtym czasie tzw. starzy pruszkowscy bronili swojego kompana, nie wierząc w te doniesienia.

Warto zaznaczyć, że Mirosław D. nie przynależał ani do grupy Pruszkowskiej ani do szeroko pojętej grupy Wołomińskiej, choć trzeba przyznać, że dużo bliżej było mu do braci Niewiadomskich niż do wierchuszki Pruszkowa.

Misiek i Masa nie darzyli się sympatią, tym bardziej, że najlepszy do tej pory kompan Jarosława S. czyli Kiełbasa, od połowy lat 90. więcej czasu spędzał w Nadarzynie niż ze swoimi pruszkowskimi kompanami.

W 1996 roku Misiek związany z przemysłem fonograficznym od początku lat 90., przyjął pod swoje skrzydła rapera Karrambę, który pod banderą firmy Star Maker i w studiu nagraniowym Miśka, znajdującym się przy ul. Wójcickiego nagrał cztery albumy.

Karramba (w środku)

Firma miała także swój program na antenie Polsatu o nazwie Dance World, który prowadził właśnie Karramba.

W 1997 roku raper przy boku Miśka, miał okazje przeżyć sceny niczym z filmu sensacyjnego. Po powrocie z koncertu w zakładzie karnym w Łowiczu, panowie wrócili do Nadarzyna, jednak w pobliżu domu Mirosława D. zaczęło kręcić się podejrzane auto. Mężczyźni wsiedli więc do złotego Mercedesa SL i zaczęli ścigać krążącego po okolicy Poloneza.

Tamci rzucili się do ucieczki, jednak w miejscowości Janki zostali zablokowani i nie mieli możliwości umknąć ścigającym. Jak się jednak okazało, nie byli to bandyci czyhający na życie bossa z Nadarzyna, a policyjni tajniacy, którzy w trakcie ucieczki wezwali pomoc i nagle zjechało się mnóstwo radiowozów.

Funkcjonariusze, którzy wyciągnęli z Mercedesa Karrambę i Miśka, wpadli jednak osłupienie, gdy ten ostatni wcale nie zamierzał wyrzucić swojej nowej beretty, bojąc się, że ta może się zniszczyć.  Podczas zatrzymania odłożył ją spokojnie na dach auta.  O  tamtym zdarzeniu możemy posłuchać w piosence Karamby z płyty Kryminalna Polska, zatytułowanej po prostu „Misiek z Nadarzyna”.

W lutym 1998 roku, Mirosław D. trafił do aresztu śledczego na Mokotowie. Został umieszczony na tzw. oddziale „N”. , gdyż uznano że jego pozycja w świecie przestępczym jest tak wysoka, że może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa zakładu karnego, poprzez wpłynięcie na zachowanie osadzonych.  Tamto zatrzymanie było efektem śledztwa w sprawie fikcyjnego komisu samochodowego.

Do firmy przyjęto kilkanaście samochodów, jednak właściciele nie dostali ani grosza a komis zniknął wraz z autami. Zatrzymani do sprawy, wskazali Miśka jako organizatora całej operacji, a prokuratura zarzuciła mu oszustwa i wyłudzenia. Gangster opuścił jednak areszt po 1,5 roku i opłaceniu kaucji.

W maju 2000 roku został zatrzymany przez drogówkę przy ul. Popularnej. W jego Daewoo Leganza znaleziono kamizelkę kuloodporną, amunicję, bagnet i sfałszowany dowód osobisty. Największe zamieszanie wywołała jednak beretta, którą przy nim znaleziono.

Gangster został zatrzymany i odwieziony do Pałacu Mostowskich. Okazało się jednak, że posiada on zezwolenie na broń sportową.

Nie ma przeszkód, by taki pistolet uznać za broń sportową, ale trzeba ją nosić tylko rozładowaną. – mówił prasie Waldemar Bejgier, naczelnik wydziału ochrony osób mienia i pozwoleń na broń Komendy Głównej. Broń Miśka, którą trzymał w kaburze była jednak naładowana.

W 2002 roku został ponownie zatrzymany, tym razem w jednym z lokali. O tej paradoksalnie humorystycznej sytuacji, opowiedział w jednym z wywiadów na kanale Kryminalnej Polski:

Ostatnie zarzuty postawiono mu w 2011 roku. Najcięższe z nich to kierowanie grupą przestępczą, nielegalne posiadanie broni, obrót kokainą, oszustwo przy sprzedaży nielegalnego spirytusu a także wyłudzenia.

Z 9 stawianych zarzutów, jak dotąd utrzymały się dwa, za które usłyszał wyroki 1,5 roku oraz 2 lata. Sprawa została jednak zawieszona.

W sprawie Mirosława D. występuje dwóch małych świadków koronnych. Co ciekawe zajmujący się nią prokurator napisał, iż jedynym stałym elementem grupy przestępczej do której należał Mirosław D. od 1996 do 2011 roku był on sam.

Warto też zaznaczyć, że mimo licznych zatrzymań i wielu zarzutów, D. nigdy nie otrzymał wyroku za przynależność czy kierowanie grupą przestępczą.

źródło: online-mafia.pl / Mafia PL

2 Komentarze
  1. szuger53 mówi

    to jest polska sprawiedliwość

  2. ESSOMEN mówi

    Płyty teledyski hajs kokaina
    Vatos Locos Klan rodzina
    Yo gangusy z Pruszkowa i Wołomina
    A pomiędzy nimi Misiek z Nadarzyna

Zostaw odpowiedź