Grupa „Karola” i rozłam w Wołominie

fot. Karol S., materiały policyjne, "Miasto gniewu", TVP
3 39 547

Marian K. ps. Maniek vel Stary Klepak, wraz z Ludwikiem A. ps. Lutek, byli bossami ze starej gwardii, którzy rezydowali w Wołominie. Pod koniec lat 90. w przestępczym świecie Warszawy mieli już status legendy. W 1998 roku doszło jednak do poważnego konfliktu słynnych bossów z młodymi wilkami, którzy dotychczas posłusznie wykonywali ich polecenia.

Mańkowi często zdarzało się publicznie obrażać swojego podwładnego Karola S., który prowadził interesy na boku nie oddając działki szefowi. Wołomiński boss zlekceważył jednak młodego gangstera i nie docenił jego ambicji.

Kiedy Maniek po raz kolejny znieważył publicznie Karola i dodatkowo go spoliczkował, ten oficjalnie wypowiedział mu lojalność.

Postanowił odłączyć się od szefa i ze swoimi kompanami robić interesy na własną rękę. Mówi się też, że przejął również ludzi zastrzelonego niedawno Andrzeja G. ps. Junior.

Panowie poszli na noże. W grupie Karola S., nazywanego przez kompanów po prostu Karolem, jedną z najważniejszych osób był Andrzej T. ps. Tyburek – bezwzględny przestępca i człowiek od tzw. mokrej roboty.

od lewej: Maniek, Lutek

Co ciekawe, patrząc na jego zdjęcie z listu gończego prędzej można byłoby uwierzyć, że widnieje na nim młody student informatyki niż wyrachowany gangster.

Młodzi rebelianci szybko wzięli się do roboty. Do policji dochodziły także słuchy, że mają poparcie bossa z Wiednia, Jeremiasza B. ps. Baranina.

Pierwszym efektem wołomińskiego konfliktu było podłożenie bomby pod samochodem Mańka, która eksplodowała pod supermarketem w grudniu 1998 roku.

Po stronie szefów starszego pokolenia stanął jednak Paweł W. ps Kajtek, jeden z najlepszych złodziei samochodów w stolicy, który miał ambicje zostania szanowanym gangsterem.

Strzelanina w Aninie

Kajtek który wpierał Mańka i Lutka w polowaniu na ludzi Karola, postanowił poprosić o pomoc gangstera z grupy markowskiej Krzysztofa K. ps. Baniak.

Mężczyźni umówili się na spotkanie 6 stycznia 1999 roku, przy skrzyżowaniu ul. Trawiastej z Piątą Poprzeczną w Aninie. Na miejscu zjawiło się kilka osób. Kiedy dogadywali ze sobą temat dorwania Karola i jego ludzi, do grupki mężczyzn zbliżył się samochód marki Dodge, a zza jego okien wysunęły się lufy pistoletów automatycznych.

W wyniku ostrzału Baniak zginął na miejscu. O dużym szczęściu może za to mówić Piotr D., który otrzymał 17 postrzałów, a mimo to przeżył. Kule przebiły mu lewą pierś w okolicach serca, bark, złamały nogę i pocięły ręce. Policja na miejscu strzelaniny znalazła aż 52 łuski. Kajtek, który był celem zamachu, został jedynie został lekko ranny.

Atak w Aninie przeprowadzili ludzie Karola, którzy postanowili ubiec swoich wrogów. Karol nie mógł podarować Kajtkowi tego, że współpracując z wołomińskimi bossami, organizuje polowanie na jego osobę. Postanowił więc dopaść go po raz kolejny.

T.G.I  Friday’s

W sobotę 20 marca Piotr W. przyjeżdża z żoną do restauracji T.G.I Friday’s, znajdującej się na alei Jana Pawła II. Para zasiada do kolacji jednak Kajtek jest bez przerwy niepokojony telefonami. Ktoś próbuje ewidentnie wywabić go z lokalu i po którymś z połączeń Piotr W. wychodzi w końcu przed restaurację.

W tym momencie podbiegło do niego kilku mężczyzn, którzy oddali w jego kierunku serię strzałów z broni automatycznej. Kajtek padł martwy na ziemię.

fot. Restauracja Friday’s, Google street

Jak się okazało, napastnicy postrzelili jeszcze jedną, całkiem przypadkową osobę. 50-letni Marek W., pracownik Teatru Narodowego, doczołgał się co prawda do drzwi restauracji  jednak zmarł zanim przyjechało pogotowie.

Masakra w Gamie i obława na „Karolowych”

Apogeum porachunków, choć jeszcze nie ich koniec, nastąpiło 31 marca, 1999 roku. Tego dnia w restauracji Gama u zbiegu ulic Wolskiej i Staszica spotkali się Maniek, Lutek oraz ich trzech ludzi: Olgierd W. ps. Łysy, Mariusz Ł. ps. Piguła, Piotr Ś. ps. Kurczak.

Około godziny 13.00 do lokalu wszedł mężczyzna, który rozejrzał się po restauracji i natychmiast ją opuścił. Chwilę po później do budynku wbiegło trzech zamaskowanych mężczyzn, którzy z marszu otworzyli ogień do rozmawiających gangsterów. Strzały z dubeltówki, broni maszynowej i pistoletu, pozbawiły życia wszystkich pięciu mężczyzn.

Kilka minut po akcji polonez, którym przyjechali napastnicy, mknął już w stronę miasta. Porzucono go później w otwockim lesie i spalono.

Na początku sierpnia 1999 roku policja rzuciła się na grupę Karola podejrzewaną o akcję w Gamie i szereg innych przestępstw. Wpadł sam lider gangu, a także Robert B. ps. Bieniasty, Paweł J. ps. Japa, Cezary P. ps. Popo i Andrzej M. ps. Niuniek. Z obławy uciekł jednak Tyburek.

Kiedy w październiku 1999 roku, po siedmiu miesiącach aresztu, wyszedł na wolność Jacek K. ps. Młody Klepak, syn Mańka, to on został nowym bossem grupy i od razu zarządził „zrobić porządek” w Wołominie. Zaplanował wyłapywać członków grupy Karola jednego po drugim.

Dalsze porachunki 

2 marca 2002 roku około godziny 19 pod restauracją  „Biesiadna” w zaparkowanym Audi siedziało dwóch mężczyzn. Jednym z nich był Rafał G. właściciel knajpy, drugim Leszek M. ps. Łata jeden z członków gangu Karola. Do stojącego pod „Biesiadną” pojazdu, podjechało nagle czarne Subaru.

Zza opuszczonej szyby wyłoniła się lufa broni automatycznej, która posłała kilka serii w stojący przed knajpą wóz. Siedzący w środku mężczyźni próbowali ucieczki jednak było za późno. Auto ruszyło lecz po chwili zatrzymało się na pobliskim płocie. Kule z kałasznikowa pokiereszowały ciała obu mężczyzn. „Łata” zginął na miejscu, a Rafał G., który nie był celem ataku, zmarł po kilkudziesięciu minutach.

Klepak był przekonany, że to Łata był jednym ze strzelców w Gamie. Polował na niego przez kilka tygodni: – W czasie egzekucji wiedział, że towarzyszy mu przypadkowa osoba, mimo to zaatakował – opowiadał później policjant białostockiego CBŚ.

Rok wcześniej pod barem Kubuś w Sulejówku zginął inny z ludzi Karola – Paweł D. ps. Długopis.

„Młody Klepak”

Polowanie na Młodego Klepaka 

Młody Klepak, za którym wystawiono za nim list gończy zniknął naglę z oczu organów ściągania. Kiedy policja była przekonana, że przebywa za granicą, on spokojnie bawił się w Mikołajkach na Mazurach.

17 sierpnia 2002 roku, w godzinach wieczornych Jacek K., wraz z kolegami przebywał w lokalnym barze „Okoń”. Około godziny 22 do jego stolika podbiegło trzech młodych mężczyzn, którzy bez słowa otworzyli do ogień. Klienci baru rzucili się w popłochu do ucieczki. Uciekać zaczęli również napastnicy, a w pogoń za nimi ruszył patrolujący okolicę sierżant Marek Cekała.

Wtedy padł kolejny strzał. Trafiony policjant padł na ziemię. Szybko wezwano pogotowie, lecz karetka była już w drodze po „Klepaka”. Kiedy przyjechała następna, funkcjonariusz już nie żył.

Śmierć Jacka K. była ostatnim z aktów wewnętrznej wojny Wołomina, a przełom lat 90. i dwutysięcznych stał się symbolicznym momentem w historii całej stołecznej gangsterki. Zginęli szefowie Wołomina, a wkrótce osławiony „Pershing”. Inny z bossów – „Masa” został świadkiem koronnym, a grupa pruszkowska została rozbita przez utworzone właśnie Centralne Biuro Śledcze. Na początku lat dwutysięcznych większość bossów starszego pokolenia nie żyła lub oczekiwała w aresztach na długie wyroki.

Wyroki dla ludzi „Karola”

W 2013 roku Karol oraz jego dwóch kompanów „Bieniasty” i „Niuniek” zostali prawomocnie skazani na kary dożywocia. Udowodniono im zabójstwo Baniaka, Kajtka i pracownika teatru.  Czwarty z gangsterów Paweł J. ps. Japa, który przyznał się do winy otrzymał 25-lat.

46-letni dziś Tyburek, który uciekł z obławy po wydarzeniach w Gamie, ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości przez całe 10 lat. Żył przez ten czas w Niemczech ze zmienionym nazwiskiem i wyglądem.

zatrzymanie „Tybura”, policja

Dopiero w 2009 roku dopadli go tzw. łowcy głów – specjalna komórka CBŚ, która została wyznaczona do tropienia przestępców największego kalibru. Warto zauważyć, że Tybur przez pewien czas był numerem 1 na liście najbardziej poszukiwanych polskich bandytów.

Zatrzymany na drodze dojazdowej do Poznania gangster, został aresztowany i postawiony przed sądem. On również otrzymał wyrok dożywocia za zabójstwo „Baniaka”, choć podejrzewany był o dużo więcej egzekucji.. Śledczy byli także przekonani, że to on strzelał w  „Okoniu”, jednak nie udało się znaleźć wystarczających dowodów.

Za zabójstwo policjanta Marka Cekały, nie odpowiedział nikt, gdyż nie ustalono, kto konkretnie pociągnął za spust.

Pod znakiem zapytania stoją także sprawcy masakry w Gamie, chociaż  być może, po niemal 20 latach, poznamy dokładny przebieg i sprawców najgłośniejszej masakry w historii polskiej przestępczości zorganizowanej. Funkcjonariusze warszawskiego Archiwum X postanowili bowiem ponownie prześwietlić krwawy rozłam w grupie wołomińskiej.

Jak powiedział w czerwcu tego roku jeden z funkcjonariuszy Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji:

– Od kilku miesięcy pracujemy bardzo intensywnie nad wydarzeniami związanymi z wojną domową w gangu wołomińskim. Od buntu Karola S. i jego gwardii w 1998 r., po zabójstwo w 2002 r. Jacka K. ps. Klepak. Analiza sprawy i nowe dowody już przynoszą pierwsze rezultaty.

MAFIA PL

3 Komentarze
  1. Nawrocony73 mówi

    Nie wierzę, że Karol działał dla baraniny. Raczej szedł w stronę starych pruszkowskich. Być może był jakiś układ, a wyeliminowanie wierchuszki Wołomina było na rękę starym. Ciekawy wątek na ten temat jest w książce Piotra Pytlakowskiego w rozmowie z oficerem, który zwerbował masę. Piszą tam, że to właśnie masa wystawił Karola policji.

  2. Super expres mówi

    Michał G ps Tyson uważany nadal za lidera grupy wołomińskiej I Radzyminskiej jest już na wolności i buduje nowe struktury które czerpią pieniądze z nielegalnych interesów . JAK podaje super expres mafia wołomińska walczy rownież o wpływy w stolicy i jest coraz silniejsza. Do tego grupa ma dużo wpływów w Polsce i dużo interesów które przynoszą zyski na obrocie paliwami narkotykami wymuszeniami haraczami śmieciami I vatem. Jak podaje Super expres w ostatnim czasie dużo gangsterów z Wołomina opuściło zakłady karne którzy są głodni żądzy I pieniędzy wiedz dlatego grupa wołomińska na przełomie paru miesięcy urosła w siłę.

    1. Kliczko mówi

      Pan Michał , co najwyżej jest liderem w fabryce w Wołominie , a buduje struktury z klocków lego . Niech od dziś uważa z kim zadziera w Bielsku , bo już go szukają odpowiedni ludzie ,chyba że błędy naprawi .

Zostaw odpowiedź