„Słowik” i bossowie gangu mokotowskiego oskarżeni ws. korupcji i handlu narkotykami w areszcie śledczym

Fot. "Słowik", materiały prasowe
0 7 716

Prokurator z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie skierował do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie akt oskarżenia przeciwko siedmiu osobom wchodzącym w skład zorganizowanej grupy przestępczej dokonującej na terenie aresztu śledczego obrotu narkotykami i korumpującej funkcjonariuszy służby więziennej.

Zakres zarzutów

Wśród oskarżonych jest Andrzej Z. ps. „Słowik”, bossowie gangu mokotowskiego: Sebastian L. „Lepa”, Wojciech S. „Wojtas”, Artur N. „Arczi”, Tomasz R. „Garbaty” oraz Adam M. „Japa” i Krzysztof P. „Mały Krzyś.

Prokurator zarzucił Sebastianowi L. ps. „Lepa” kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą kwalifikowane z art. 258 par. 3 kk natomiast pozostałym oskarżonym udział w zorganizowanej grupie przestępczej kwalifikowany z art. 258 par. 1 kk, obrót znacznymi ilościami narkotyków kwalifikowane z art. 56 ust 3 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i korumpowanie funkcjonariuszy służby więziennej kwalifikowane z art. 229 par. 1 i 3 kodeksu karnego. Znaczna część czynów zarzucanych oskarżonym została popełniona w warunkach recydywy.

Czyny zarzucane oskarżonym zagrożone są karą do 12 lat pozbawienia wolności.

Dawni członkowie grupy mokotowskiej

W toku śledztwa prokurator ustalił, że na terenie Aresztu Śledczego Warszawa – Białołęka w latach 2017-2019 funkcjonowała zorganizowana grupa przestępcza, która dokonywała obrotu znacznymi ilościami środków odurzających i substancji psychotropowych. Struktura tej grupy i powiązania między jej członkami opierały się na ich wcześniejszych przestępczych relacjach, ponieważ byli oni członkami tzw. grupy mokotowskiej.

W toku śledztwa zgromadzono obszerny materiał dowodowy w postaci  materiałów z postępowań wyjaśniających prowadzonych przez Areszt Śledczy Warszawa – Białołęka, analizę środków pieniężnych na rachunkach bankowych osób, co do których ustalono, iż pośrednio uczestniczyły w rozliczeniach związanych z transakcjami narkotykowymi, czy też wyniki czynności przeszukań, a w tym w celach mieszkalnych oraz w pomieszczeniach służbowych i pomieszczeniach prywatnych będących w dyspozycji funkcjonariuszy Służby Więziennej.

Zorganizowali handel narkotykami na terenie aresztu śledczego

Główny oskarżony Sebastianowi L. ps. „Lepa” kierował procederem handlu narkotykami w postaci marihuany i kokainy oraz substancji psychotropowych w postaci amfetaminy i mefedronu. Z ustaleń śledztwa wynika, że „Lepa” zorganizował sposób dostawy narkotyków na teren Aresztu Śledczego Warszawa – Białołęka.

Następnie wyznaczył osoby zajmujące się ich rozprowadzaniem na terenie aresztu, zapewnił możliwość udziału w obrocie narkotykami, udzielanie bezpośrednim użytkownikom oraz posiadanie. Funkcjonowanie tego procederu było możliwe w wyniku korumpowania funkcjonariuszy Służby Więziennej wykonujących obwiązki służbowe na terenie aresztu śledczego.

Zorganizowano również transfer środków pieniężnych pochodzących ze sprzedaży narkotyków na zewnątrz aresztu śledczego w celu nabywania dalszych partii narkotyków oraz stworzono system podziału zysków pomiędzy osobami uczestniczącymi w ich obrocie i udzielaniu.

Grupa posiadała wyodrębniony fundusz przeznaczony na korumpowanie funkcjonariuszy Służby Więziennej na który przeznaczano 20% od kwoty zysku z obrotu narkotykami. Część strażników dostawała miesięczną wypłatę w wysokości tysiąca złotych, inni odbierali wynagrodzenie za wykonanie zadania.

O tym, że na terenie aresztu działa grupa przestępcza prokuratura dowiedziała się dzięki zawiadomieniu, które złożył jeden z członków gangu. Sebastian K. napisał w kwietniu 2019 r. list, w którym ujawnił śledczym strukturę grupy i zakres jej działalności. K. dysponował dokumentami potwierdzającymi rozliczenia, wpłaty. Posiadał również własne zapiski czy obszerny gryps.

Jeden ze strażników przyznał się do winy i potwierdził wersję wydarzeń przedstawioną przez Sebastiana K. Wyjaśnił, że za przekazanie jednej przesyłki brało się około 500 zł. Tygodniowy dostęp do telefonu bez limitów kosztował 100 zł. Tyle samo kosztowało nielimitowane korzystanie z telewizora przez tydzień. Za 50 zł pozwalali osadzonym dłużej korzystać z łaźni albo spacerniaka.

 

Źródło Prokuratura Krajowa Polsat News
Zostaw odpowiedź