FOZZ – matka wszystkich afer i bezkarna grabież majątku Polski

FOZZ - matka wszystkich afer
0 2 419

Kulisy działań związanych z utworzeniem Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego zostały okrzyknięte matką wszystkich afer nie bez powodu. Mimo iż w podobnym czasie wybuchły inne gospodarcze skandale, sprawa FOZZ-u ogromem machlojek, oraz tym, że zamieszane w nią były najważniejsze osoby w państwie, przyćmiła wszystkie pozostałe afery.

Pierwszy FOZZ powstał już w 1986 roku, jednak próżno szukać na jego temat jakichkolwiek konkretnych informacji. Drugi został powołany 15 lutego 1989 roku, 9 dni po otwarciu Obrad Okrągłego Stołu. Celem utworzenia funduszu miało być spłacenie długu zagranicznego Polski, który niejako w spadku, pozostał po rządach PRL, zwłaszcza tych sprawowanych przez Edwarda Gierka, który realizując swoje obietnice, zadłużał kraj bez żadnych ograniczeń.

FOZZ miał gromadzić środki finansowe i gospodarować nimi poprzez podstawione podmioty, po to, by skupować na rynku wtórnym długi zagraniczne PRL, notowane na poziomie 20-30 centów za dolara. Zagraniczni kredytodawcy, wiedząc że polska gospodarka staje się coraz bardziej niewydolna, w obawie przed utratą swoich pieniędzy, sami godzili się na odsprzedanie należnych im długów po znacznie niższych kwotach. Technicznie rzecz ujmując, FOZZ powstał więc po to, by dzięki podstawionym spółkom skupującym polskie długi na wolnym rynku, znacznie obniżyć ich wartość i tym samym szybciej je spłacić.

Siedziba FOZZ-u

Co ciekawe, już samo zadanie, do jakiego utworzono FOZZ, według ówczesnego prawa międzynarodowego było nielegalne, choć jak się później okaże, nie ma to większego znaczenia, bo w rzeczywistości fundusz był tylko przykrywką do bezkarnego rozkradania majątku Polski.

Warto tu również zaznaczyć, że istnieje hipoteza podtrzymywana przez wiele osób, która mówi, że III RP długu po PRL-u przejmować w ogóle nie musiała, a nawet jeśli, to z całą pewnością nie w takiej skali jak to uczyniono.

Środki na działania funduszu pochodziły z budżetu centralnego, dochodów z zagranicznych pożyczek państwowych, emisji akcji i obligacji, działalności kredytowej, lokat Banku Handlowego oraz wpływów z tytułu udziału FOZZ w polskich i zagranicznych przedsiębiorstwach – mówiąc w skrócie: finanse, którymi obracał FOZZ  były po prostu majątkiem publicznym polskiego państwa.

Rada Nadzorcza

Kontrolę nad działalnością funduszu sprawowała Rada Nadzorcza powołana przez Andrzeja Wróblewskiego ministra finansów w rządzie Mieczysława Rakowskiego. To jednak tylko jedna z wielu prominentnych postaci, która przewija się w sprawie FOZZ. W historii tej jednej z największych afer III RP pojawia się bowiem wiele znanych person, które jeszcze do niedawna piastowały wysokie stanowiska w świecie polskiej polityki.

Skład Rady Nadzorczej powołanej przez ministra Wróblewskiego był następujący:

Janusz Sawicki – wiceminister finansów nadzorujący działalność FOZZ-u, prezes Rady Nadzorczej Banku Handlowego, który to od 1964 roku uzyskał monopol na obsługę transakcji polskiego handlu zagranicznego. To właśnie za jego pośrednictwem przeprowadzona była znaczna część operacji walutowych FOZZ. Sawicki jako współpracownik służb PRL był kontaktem operacyjnym o pseudonimie „Kmityn”.

Grzegorz Wójtowicz – kontakt operacyjny „Camelo” – dyrektor Departamentu Zagranicznego Narodowego Banku Polskiego. W 1991 roku prezes NBP, a w latach 1998-2004 członek Rady Polityki Pieniężnej.

Jan Boniuk – dyrektor Departamentu Zagranicznego Ministerstwa Finansów i sekretarz Rady Nadzorczej FOZZ. Wcześniej, od 1983 do 88 roku – radca finansowy w Ambasadzie PRL w Waszyngtonie.

Dariusz Rosati – kontakt operacyjny „Buyer” – dyrektor Instytutu Koniunktur i Cen. Członek zespołu doradców ekonomicznych premiera Rakowskiego, pracownik Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ w Genewie, Minister Spraw Zagranicznych w latach 1995/97, podobnie jak Wójtowicz – członek Rady Polityki Pieniężnej od 1998 do 2004 roku. W ostatnich latach związany z ugrupowaniami politycznymi Platforma Obywatelska oraz Koalicja Obywatelska.

Zdzisław Sadowski – wicepremier w rządzie Zbigniewa Messnera zarejestrowany jako TW „Robert”.

Jan Wołoszyn – kontakt operacyjny „Okal” – były prezes Narodowego Banku Polskiego, ówcześnie doradca prezesa NBP i wiceprezes Banku Handlowego.

Sławomir Marczuk – w latach 1986 /89 członek zarządu Banku Inicjatyw Gospodarczych S.A. Od maja 1989 roku podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.

Żemek i Chim fot. AFP

W Radzie Nadzorczej FOZZ-u znalazł się także Wojciech Misiąg – wiceminister finansów w latach 1989 – 1994. W 2011 roku powołany przez Marszałka Sejmu Grzegorza Schetynę na stanowisko wiceprezesa Najwyżej Izby Kontroli. Funkcję tę pełnił do 2013 roku, pozostając następnie w strukturach NIK-u.

Na dyrektora generalnego FOZZ-u wybrano Grzegorza Żemka – ekonomistę, byłego dyrektora Metronexu i pracownika Banku Handlowego. Żemek według IPN był wieloletnim agentem o pseudonimie „Dik”, pracującym dla Zarządu Drugiego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, czyli instytucji wywiadu wojskowego. Jego zastępczynią została Janina Chim – która pracowała w Ministerstwa Przemysłu i Maszyn Ciężkich. Kobieta była przez wiele lat partnerką Dariusza Tytusa Przywieczerskiego – szefa firmy Universal, który w sprawie FOZZ odegrał znaczącą rolę.

Mechanizm działania

Przez wykorzystanie Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego jako zasłony dymnej, majątek publiczny rozkradany był w bardzo szybki i paradoksalnie prosty sposób. FOZZ nie posiadał bowiem żadnych planów finansowych, nie prowadzono też księgowości i nie rozliczano transakcji. Państwowe finanse, które miały służyć oddłużeniu Polski, niemal w całości wytransferowano na konta rozmaitych, często podstawionych spółek, w dużej części znajdujących się w rajach podatkowych. Z niemal 10 bilionów starych złotych przekazanych z budżetu państwa na FOZZ, czyli około 1,7 mld dolarów, na cele statutowe przeznaczono zaledwie 69 mln dolarów, skupując dług o nominalnej wartości 272 mln dolarów. Co stało się z resztą tej kwoty?

Dariusz Przywieczerski 

Fundusz m.in. udzielał pożyczek bez jasno sformułowanych umów i terminów spłat, których zresztą w części przypadków nigdy nie egzekwował. I tak dla przykładu, przedsiębiorstwo IMPEXMETAL bez żadnej klarownej umowy otrzymało pożyczkę w wysokości 50 miliardów złotych, a firma AWALO w wysokości 1,3 miliarda. Potężną kwotę otrzymał jeden z kontrahentów FOZZ-u, któremu przekazano 1,4 mld dolarów bez jakiegokolwiek uzasadnienia tej transakcji. Jacek Sz. jako osoba fizyczna dostał z kolei 475 milionów złotych, również bez dokumentów. Pożyczkę na kampanię wyborczą otrzymał też kandydat na senatora, wspominany wcześniej partner wicedyrektorki FOZZ-u, Dariusz Przywieczerski. Co ciekawe, wybory, w których startował, odbywały się w maju, zaś pożyczka na ten cel została przekazana dopiero w październiku. Fundusz przejmował również depozyty dewizowe często za udzielanie kredytów złotowych czy poręczał weksle spółek bez żadnych zabezpieczeń i gwarancji.

Straty Skarbu Państwa

Według aktu oskarżenia, Skarb Państwa na aferze FOZZ stracił 119,5 mln dolarów, 9,6 mln marek niemieckich, 16,8 mln franków francuskich, 125 mln franków belgijskich i prawie 36 miliardów starych złotych. Łącznie starty wyceniono na 334 mln nowych złotych. Tylko taką kwotę strat udało się bowiem udokumentować. Część badających sprawę funduszu jak prof. Mirosław Dakowski współautor książki „Via Bank i FOZZ. O rabunku finansów polski” twierdzą jednak, że jest to tylko niewielka część kwoty, którą w rzeczywistości wytransferowano z kraju. Sam FOZZ zaś będący przykrywką dla mafijnych przedsięwzięć miał być tylko wierzchołkiem góry lodowej dla całej machiny rabującej publiczny majątek Polski.

Śledztwo i śmierć Michała Falzmanna

Machlojki związane z FOZZ-em wypłynęły na światło dziennie dzięki nieustępliwym działaniom Michała Falzmanna – młodego kontrolera Najwyżej Izby Kontroli. Falzmann był w swojej pracy uważany za służbistę, ale również idealistę, osobę prostolinijną i nieprzekupną. Kiedy na zlecenie warszawskiej Izby Skarbowej sprawdzał działania Universalu – firmy należącej do Przywieczerskiego, odkrył potężne nieprawidłowości i działania dążące do okradania polskiego państwa na niespotykaną skalę.

Wnioski ze swojej pracy opisał 20 czerwca 1990 roku w artykule zatytułowanym „Zorganizowany rabunek”, który ukazał się w czasopiśmie Głos Wolnego Robotnika, a to z kolei uruchomiło kontrolę Najwyższej Izby Kontroli. Rok później Falzmann był już martwy.

Michał Falzmann

Najpierw jednak, w styczniu 1991 roku, powołano zespół do zbadania sprawy, na którego czele po trzech miesiącach stanął właśnie Michał Falzmann. 14 czerwca 1991 roku w biurze premiera Jana Bieleckiego odbyła się specjalna narada, na której Falzmann zaprezentował swój raport kontrolny w sprawie FOZZ-u. Na spotkaniu obecni byli m.in. Walerian Pańko i Anatol Lawina – najważniejsze osoby w NIK, Leszek Balcerowicz – ówczesny minister finansów i Janusz Sawicki podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. W czasie narady miało dojść do ostrej wymiany zdań pomiędzy Falzmannem a ministrem Balcerowiczem, którzy kilkukrotnie podnosili na siebie głos.

Nazajutrz Falzmann został odwołany ze swojego stanowiska, a 18 lipca już nie żył. Mimo iż miał zaledwie 37 lat, za oficjalną przyczynę zgonu uznano zawał. Kontroler NIK-u od dłuższego czasu otrzymywał pogróżki i obawiał się o swoje życie. Spodziewając się zamachu przez otrucie, spożywał tylko własne posiłki i napoje.

Dzień przed śmiercią Falzmann przebywał na prywatnym spotkaniu, na którym nagle poczuł się bardzo źle. Wówczas do szpitala odwiózł go, obecny w mieszkaniu twórca Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki, który tak wspomina tamto zdarzenie:

„Zawiozłem Michała do szpitala, ponieważ źle się poczuł na spotkaniu, na którym razem byliśmy. Podczas drogi opowiadał o swoich ustaleniach, wymieniał nazwiska ludzi, którzy czerpali profity z FOZZ. Po przyjęciu do szpitala byłem u niego na drugi dzień – czuł się dużo lepiej i byłem przekonany, że będzie dobrze. Gdy kilka godzin później dowiedziałem się, że nie żyje, nie mogłem w to uwierzyć„

Prof. Dakowski dodaje, że gdy analizował całą sprawę z wdową po Falzmannie – Izabelą, wywnioskowali, iż prawdopodobnie mężczyźnie podano środek wywołujący symulację zawału serca, a nieświadomy niczego lekarz, podał następnie środki niwelujące te objawy, co w połączeniu doprowadziło do śmierci.

Tajemnicze zgony

Nieustępliwy kontroler NIK-u to jednak tylko jedna z ofiar, jakie pojawiły się wokół afery FOZZ. 7 października tego samego roku w wypadku samochodowym zginął Walerian Pańko – prezes Najwyższej Izby Kontroli. Do zdarzenia doszło pod Piotrkowem Trybunalskim, na kilka dni przed zapowiedzianym przez Pańkę wystąpieniem w sejmie, na którym to miał ogłosić wyniki kontroli w sprawie FOZZ-u.

Rządowa lancia, którą jechał Pańko wraz z żoną i kolejną ofiarą wypadku Januszem Zaporowskim – dyrektorem biura informacyjnego kancelarii sejmu, w trakcie zdarzenia rozpadła się na dwie części. Według oficjalnych ustaleń wypadek był skutkiem niepoprawnie wykonanego manewru wyprzedzania i uderzenia w nadjeżdżający samochód. Żona Pańki, Urszula, która przeżyła kraksę, twierdziła jednak, że do żadnego zderzenia nie doszło, natomiast w czasie jazdy usłyszała głośny huk.

Lancia po wypadku z udziałem Pańki

Odmiennego zdania niż ustalenia śledczych był również prowadzący wóz kierowca BOR-u Janusz B., który w wypadku nie odniósł żadnych obrażeń. Sąd jednak uznał go za winnego całego zdarzenia i skazał na karę pozbawienia wolności. Szybko jednak ułaskawił go nowy prezydent Aleksander Kwaśniewski, a kilka miesięcy po tej decyzji Janusz B. popełnił samobójstwo.

Pomóc w wyjaśnieniu okoliczności wypadku mogli dwaj policjanci, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu zdarzenia. Oni jednak również w tajemniczy sposób stracili życie. Za oficjalny powód śmierci obu funkcjonariuszy, podano utonięcie podczas wspólnego wypadu na ryby. Co jeszcze bardziej zagadkowe, mężczyźni zostali znalezieni w stawie o głębokości 70 centymetrów.

W 1993 roku również w wypadku samochodowym, zginął Jacek Sz.  – jeden z podejrzanych w sprawie FOZZ, a w 2000 roku przez potrójne postrzelenie, popełnić samobójstwo miał Ireneusz Sekuła, wicepremier w rządzie Rakowskiego, który przewijał się w nielegalnych transakcjach funduszu. Sześć lat później pobity na śmierć przez nieznanych sprawców został Anatol Lawina – człowiek z NIK-u, który miał potężną wiedzę na temat machlojek związanych z FOZZ-em. Po śmierci Falzmanna i Pańki to właśnie on stał się najważniejszym świadkiem w sprawie afery.

Anatol Lawina

Autorzy książki o FOZZ – profesorowie Mirosław Dakowski i Jerzy Przystawa również byli wielokrotnie zastraszani. Dakowskiemu zabito psa, a wydawca książki Marcin Dybowski został poturbowany przez policję. Mężczyznom podpalono również samochód i skradziono istotne dla sprawy dokumenty.

Symboliczne wyroki

W sierpniu 1991 roku zarzuty w sprawie FOZZ-u usłyszeli Grzegorz Żemek oraz Janina Chim. Oboje trafili do aresztów, jednak w ciągu dwóch lat byli już na wolności. W lutym 1993 roku do sądu trafił akt oskarżenia, lecz okazał się niepełny i natychmiast został cofnięty do uzupełnienia. Nowy przesłano do sądu dopiero po 5 latach. W 1998 roku na ławie oskarżonych zasiedli Żemek, Chim, Sawicki, a także biznesmeni: Krzysztof Komornicki, Dariusz Przywieczerski  i Irena Ebbinghaus.

Przewód sądowy po dwóch latach otworzyła Barbara Piwnik – sędzina uważana za jedną z najlepszych w stolicy. W 2001 roku proces jednak został przerwany, bo ówczesny premier Leszek Miller powołał Piwnik na stanowisko ministra sprawiedliwości i jej miejsce musiał zająć nowy sędzia. Został nim Andrzej Kryże, który ponownie rozpoczął proces we wrześniu 2002 roku.

Wiosną 2005 roku wreszcie zapadły pierwsze, jeszcze nieprawomocne wyroki: 9 lat i 700 tys. zł grzywny oraz naprawienie szkody dla Grzegorza Żemka, któremu zarzucano zagarnięcie niemal 42 mln dolarów, 9,5 mln marek niemieckich oraz różnych kwot w innych walutach; 6 lat i 500 tys. grzywny dla Janiny Chim, która miała zdefraudować 3,8 mln dolarów, za które kupiła m.in. prywatne mieszkanie i 3,5 roku więzienia do Przywieczerskiego, któremu zarzucono zagarnięcie 1,5 mln dolarów.

Skazani zaskarżyli swoje wyroki i w 2006 roku Sąd Apelacyjny zmniejszył kary: Żemkowi na 8 lat oraz 5 tys. zł grzywny, Chim na 5 lat i 5 tys. zł grzywny, Przywieczerskiemu zmniejszono karę do 2,5 roku pozbawienia wolności. W 2009 roku wyroki zostały ostatecznie zatwierdzone.

Były szef Universalu wkrótce otrzymał kolejny wyrok i łączną karę 3,5 roku więzienia, jednak już w 2006 roku zniknął z kraju, a władze wystawiły za nim międzynarodowy list gończy. W 2007 roku skierowano do władz Stanów Zjednoczonych wniosek o ekstradycję polskiego przestępcy. Udało się to dopiero we wrześniu 2018 roku. Przywieczerski został przewieziony z Florydy do Chicago, a stamtąd poleciał do Polski, gdzie został osadzony w areszcie śledczym w Warszawie.

Kto tak naprawdę jest winny?

Jedną z najbardziej bulwersujących kwestii w sprawie FOZZ-u jest fakt, że na ławie oskarżonych zabrakło osób, które nadzorowały działania funduszu. Jak podaje bowiem raport Najwyższej Izby Kontroli:

„Odpowiedzialność za nieprawidłowości występujące w FOZZ w pierwszej kolejności ponosi Dyrekcja: Grzegorz Żemek i Janina Chim, Rada Nadzorcza FOZZ, a następnie z tytułu braku efektywnego nadzoru nad podległą państwową jednostką organizacyjną – minister finansów Andrzej Wróblewski i Leszek Balcerowicz”

Już w 1997 roku umorzono postępowanie wobec byłego prezesa NBP Grzegorza Wójtowicza, nie dopatrzono się również znamion przestępstwa w działaniach Leszka Balcerowicza, Dariusza Rosatiego czy innych członków Rady Nadzorczej FOZZ-u.

Dariusz Rosati

Jeszcze bardziej zadziwia fakt, że przez wiele lat jedynym skazanym w sprawie afery FOZZ, był dziennikarz, Andrzej Krasnowolski, który w tygodniku „Spotkania” publikował szczegóły na temat afery, za co został pozwany przez oskarżonych i prawomocnie skazany.

Uważa się, że osoby, które powinny odpowiedzieć za aferę FOZZ, mogły czuć się bezkarnie, gdyż w całą operację zaangażowani byli, chroniący ich, funkcjonariusze służb specjalnych. W pewnym sensie również niewyobrażalne pieniądze zrabowane państwu polskiemu w wyniku operacji FOZZ, krążą do dziś w prywatnych rękach i biznesach.

Do końca 2014 roku Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego funkcjonował jako instytucja w likwidacji, której utrzymanie kosztowało polskich podatników milion złotych rocznie.

W 1995 roku Jerzy Zalewski nakręcił film biograficzny o Michale Falzmannie, zatytułowany „Oszołom”, a w 2009 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jego imieniem nazwano również jedną z ulic we Wrocławiu. Córka Falzmanna – Zuzanna była znaną dziennikarką, która przez wiele lat pracowała jako korespondent Polsatu i TVP w Stanach Zjednoczonych.

źródło: YouTube/Mafia PL

Bibliografia:

 „Via Bank i FOZZ. O rabunku finansów Polski”, Mirosław Dakowski, Jerzy Przystawa, 1992 r.

„Resortowe dzieci”, D. Kania, Maciej Marosz i inni, 2013 r.

„Oszołom”, 1995, reż. Jerzy Zalewski

„Cała prawda o FOZZ…”, nik.gov.pl

„Afera FOZZ czyli matka wszystkich afer. Jak kradziono Polaków”, YouTube/ProteSTACJA TV

„Gry Tajnych Służb”, YouTube/Telewizja Republika

 

 

 

 

 

 

 

Zostaw odpowiedź