Więzień chciał zabić strażnika drutem. Chodziło o zbyt mały posiłek?

0 2 267

Wojciech S. to skazany zabójca, który ponownie spróbował dokonać zbrodni, tym razem przebywając już w zakładzie karnym.

Do zdarzenia doszło w listopadzie 2016 roku w więzieniu we Wronkach. Osadzony, który wciąż odbywa wyrok 25-lat pozbawienia wolności za zabicie innego człowieka, zaatakował strażnika placówki.

Proces w tej sprawie ruszył dopiero w marcu 2019 roku. Wówczas Dawid H., poszkodowany pracownik zakładu karnego przedstawił swoją wersję wydarzeń.

Wydawaliśmy obiad więźniom. Wojciech S. zgłosił, że otrzymał za małą porcję. Kiedy poszliśmy ją zważyć, okazało się, że rzeczywiście była za mała. Cała droga przebiegała spokojnie do momentu powrotu do celi. Wtedy oskarżony zaczął mi ubliżać. Pytał „co się ku*wa gapisz?”. Poleciłem mu, żeby się uspokoił – opowiadał o tamtych wydarzeniach Dawid H.

Sprawdziliśmy go w celi przy użyciu wykrywacza metali. Następnie kolega odszedł z pozostałymi więźniami, zaś Wojciech S. wyszedł z celi. Poszliśmy w kierunku świetlicy. Oskarżony szedł przede mną, po jakichś 2-3 metrach odwrócił się, powiedział „panie oddziałowy” oraz uderzył mnie pięścią w okolice brody i szyi. Nie zauważyłem wtedy, by coś trzymał w dłoni. Złapałem go, by go obezwładnić. Kiedy przewróciliśmy się, w czasie szamotaniny, zauważyłem, że wyleciał jasny, metalowy, przedmiot. Po chwili podbiegł kolega i razem go obezwładniliśmy – wspomina strażnik, który został dźgnięty 10-centymetrowym drutem.

Inną historię opowiedział oskarżony, który próbował przekonać sąd, że funkcjonariusz chciał go pobić, a drut miał mu posłużyć jako narzędzie do obrony.

Wojciech S. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok 12,5 roku pozbawienia wolności. Taką decyzję podtrzymał Sąd Apelacyjny.

Źródło: Głos Wielkopolski

 

Zostaw odpowiedź