“El Chapo” – Bieda, tony kokainy i proces pełen zdrajców

0
7331
fot. El Chapo podczas pierwszej odsiadki

El Chapo, a właściwie Joaquín Guzmán Loera, jest jednym z najpotężniejszych narkobaronów  w historii. Jego data urodzenia nie jest do końca ustalona. Jedne źródła podają, że jest to 25 grudnia 1954 roku, inne że 4 kwietnia 1957 roku.

Z całą pewnością jednak, urodził się  i wychowywał  we wsi La Tuna, w stanie Sinaloa. W tej miejscowości, jego rodzina żyła bowiem od wielu pokoleń.

Joaquín wychowywał się wraz z sześciorgiem młodszego rodzeństwa. Miał również trzech starszych braci, który zmarli kiedy Guzmán był dzieckiem.

Jego ojciec hodował bydło i uprawiał mak, który sprzedawał producentom opium i heroiny. Zarobione pieniądze często przepijał i regularnie stosował przemoc wobec swoich dzieci.

Młody Joaquín często uciekał przed ojcem do swojej babci, jednak zawsze stawał w obronie młodszego rodzeństwa.

W rodzinie Guzmán’ów nie było pieniędzy ani możliwości na wykształcenie dzieci. Najbliższa szkoła, znajdowała się 100 km od La Tuna. Dzieci w wiosce uczyli więc objazdowi nauczyciele, dzięki czemu Joaquín nauczył się czytać i pisać.

W wieku 15 lat, wraz z kuzynami, stworzył pierwszą hodowlę marihuany. Zarobionymi w ten sposób pieniędzmi, wspierał finansowo rodzinę. Zyskał tez przydomek El Chapo, co można tłumaczyć jako  „krótki” – Joaquín Guzmán ma bowiem ok. 165 cm wzrostu.

Jako nastolatek trafił pod skrzydła swojego wuja Pedro Pérez’a, który był jednym z pierwszych meksykańskich handlarzy narkotykami.

fot. młody Guzman

Po jego śmierci, pod koniec lat 70-tych, związał się z kartelem z Gudalajary , który w latach osiemdziesiątych stał się największą narkotykową organizacją w Meksyku.

Przełożonym Guzmán’a, bardzo podobało się jego podejście do interesów, był bardzo ambitny i wyrobił sobie opinię człowieka, którego lepiej nie oszukiwać.Postanowiono przedstawić go szefowi kartelu – Félix’owi Gallardo, zwanemu El Padrino.

El Chapo został jego prywatnym szoferem i szybko piął się po szczeblach organizacji. Wkrótce został szefem logistyki i koordynował dostawy narkotyków z Kolumbii do Meksyku drogą lądową, wodną i powietrzną.  W  tamtym czasie Guzman nosił jeszcze jeden przydomek, El Rapido, oznaczający kogoś niezwykle szybkiego.

Na przełomie lat 70 i 80, meksykańskie kartele działały w cieniu ich kolumbijskich odpowiedników. Kiedy jednak władze wypowiedziały wojnę kartelom z Medellin i Cali, meksykanie zaczęli nabierać wiatru w żagle.

DEA –  specjalna komórka do spraw zwalczania przestępczości narkotykowej, po pewnym czasie zainteresowała się także meksykanami. W bliskim otoczeniu Gallardo znalazł się min. agent specjalny Kiki Camarena.

fot. agent DEA “Kiki” Camarena

Dzięki zdobytym przez niego informacjom, w 1984 roku wojsko meksykańskie zniszczyło 1000-hektarową plantację marihuany, przynoszącą rocznie miliardy dolarów przychodu.

Wściekły Gallardo, zlecił porwanie Camareny, który po długich torturach został zamordowany. Po tych wydarzeniach, Waszyngton postanowił rzucić potężne siły na kartel Gudalajara i dopaść Félix’a Gallardo. Udało im się to dopiero w 1989 roku.

Podczas pobytu bossa za kratami, wysocy rangą członkowie kartelu, zorganizowali w Acapulco spotkanie, na którym omawiali dalsze losy organizacji.

Zdecydowano podzielić między sobą terytoria kartelu. Część organizacji, którą przejęli wtedy Guzmán i Héctor Palma, nazwano później kartelem Sinaloa.

El Chapo rósł w siłę. Posiadał liczne rancza, na których hodowano opium i marihuanę. Był też właścicielem wielu nieruchomości.

Swoje narkotyki szmuglował min. za pomocą sieci tuneli łączących Meksyk ze Stanami Zjednoczonymi. Zasłynął tez z przemytu narkotyków, w puszkach papryczek jalapeno.

Wojna z braćmi Arellano Felix

Pod koniec lat 80-tych wdał się w krwawą wojnę z szefami kartelu Tijuana, braćmi Arellano Félix.  W jej wyniku w 1993 roku podczas zamachu na El Chapo, omyłkowo zastrzelono arcybiskupa Guadalajary, Juana Ocampo.

Tamte wydarzenia wywołały oburzenie opinii publicznej, i władze Meksyku zaczęły organizować masowe obławy na członków karteli.  Guzmán postanowił wówczas uciec i ukryć się na jakiś czas.

Podczas wojny z braćmi Arellano Feilx, najbardziej poszkodowany został Hector Palma. Jego przeciwnicy zabili jego dwóję małych dzieci, zrzucając je z mostu oraz żonę, której obciętą głowę wysłano mu w paczce.

fot. Rodzina Aerllano Felix

Guzman schwytano dopiero czerwcu 1993 roku w Gwatemali i przekazano stronie meksykańskiej. Tam został osądzony i skazany na 20 lat za handel narkotykami, przynależność do przestępczej organizacji i przekupstwa. Przez dwa lata przebywał w więzieniu o maksymalnie zaostrzonym rygorze, gdzie nie posiadał żadnej władzy ani praw.

W 1995 roku, trafił innego więzienia, gdzie walizki pieniędzy dostarczane strażnikom, sprawiały że zachowywali się oni raczej jak jego służący. W więzieniu boss mógł liczyć także na wszelkie wygody, od narkotyków po luksusowe prostytutki.

Po aresztowaniu i ekstradycji Palmy w 1995 roku, Guzmán został już niekwestionowanym szefem kartelu.

Podczas jego odsiadki, kartel Sinaloa był uważany za najpotężniejszą organizację w Meksyku. El Chapo kierował nią zza krat, przekazując polecenia swojemu bratu Arturo.

Kiedy w 2001 roku zdecydowano o ekstradycji Guzmana do USA, mafioso uciekł z meksykańskiego więzienia. Wymknął się ukryty w wózku z brudnymi ubraniami w czym pomogli mu przekupieni strażnicy.

Po odzyskaniu przez szefa wolności, kartel Sinaloa zaczął działać jeszcze prężniej. Funkcjonował już w 36 krajach, a rozsiane po cały Meksyku oraz Tajlandii i Kolumbii laboratoria, produkowały narkotyki na potęgę.

W międzyczasie rozpętała się wojna karteli o przygraniczne tereny, do której wybuchu przyczynił się sam Guzmán. Szacuje się, że od 2006 roku, mogła ona pochłonąć nawet ponad 50 tysięcy istnień.

El Chapo na liście Forbesa

Dochody z działania organizacji, uczyniły z Guzmána miliardera. W 2009 roku trafił na listę Forbes’a z majątkiem 1 miliarda dolarów.  W 2011  umieszczono go na 10 miejscu wśród najbogatszych obywateli Meksyku. DEA z kolei, okrzyknęło El Chapo „ojcem chrzestnym świata narkotyków’” i oszacowała, że swoimi wpływami znacznie przewyższył słynnego Pablo Escobara.

Szef kartelu Sinaloa po raz kolejny w ręce mundurowych wpadł dopiero w lutym 2014 roku. Meksykańskie władze aresztowały go w hotelu położonym przy plaży w Mazaltanie. Guzmán stawiał opór podczas zatrzymania, jednak nie sięgnął po karabin który miał pod ręką.

Najwyższe władze Meksyku i USA wzajemnie gratulowały sobie tego sukcesu, i zgodnie uznały, że nastąpił przełom w walce z narkotykowymi kartelami.

Brawurowa ucieczka

Guzmán jednak za kratami spędził zaledwie nieco ponad rok. 11 lipca 2015 roku udało mu się ponownie zbiec z więzienia o zaostrzonym rygorze. Oficjalnie, kamera monitorująca cele przestępcy, straciła go z pola widzenia ok. godz. 20:50.

Boss udał się w tym czasie w miejsce, gdzie znajdował się prysznic, był to jedyny punkt do którego nie sięgało oko kamery.

Kiedy po ok. 25 min, Guzmán nadal nie pojawiał się na kamerze, zaczęto go szukać. Po wejściu do celi okazało się, że w miejscu prysznica wkłuto dziurę, a pod nią znajdowała się schodząca 10 metrów w dół drabina.

Ludzie El Chapo, wydrążyli półtora kilometrowy tunel, kończący się dokładnie pod celę Guzmána, co do centymetra w miejscu gdzie znajdował się prysznic. W tunelu znajdowało się oświetlenie i specjalnie przygotowany motocykl, którym dowożono materiały budowane i prawdopodobnie przetransportowano samego Guzmána. Ta ucieczka nie doszła by do skutku, gdyby ponownie nie były zamieszane w nią osoby z personelu więzienia.

fot. wyjście tunelu, którym uciekł El Chapo

Wieść o ucieczce wywołała poruszenie na całym świecie. W Meksyku zarządzono potężną obławę, zamknięto lotniska i porty.

W styczniu 2016 roku przeprowadzono nalot na jedną z rezydencji, w której mógł przebywać El Chapo.

Na moment przed wkroczeniem mundurowych udało mu się jednak zbiec tunelem ukrytym za jednym z luster. Wraz z kompanem przemieścił się ok. 1,5 km, po czym, skradzionym samochodem, kontynuowali ucieczkę. Przestępcy zostali zatrzymani przez patrol lokalnej policja 20 kilometrów dalej.

Narkobaron próbował wówczas przekupić policjantów gotówką i nieruchomościami. Kiedy ci się nie zgodzili, zagroził im śmiercią.

Funkcjonariusze otrzymali przez radio informację, że zmierza w ich kierunku 40 uzbrojonych członków kartelu, w celu odbicia Guzmána. Nakazano im wywieźć zatrzymanych do motelu pod miasto i tam zaczekać na wsparcie wojskowych. Stamtąd El Chapo został zabrany na lotnisko, a następnie helikopterem marynarki wojennej, przetransportowany do tego samego wiezienia, z którego uciekł.

19 stycznia 2017 roku na zasadzie ekstradycji został przekazany władzom USA.

W listopadzie 2018 roku, ruszył proces w którym Guzman przed sądem w Stanach zjednoczonych odpowiada min. za morderstwa, handel narkotykami, porwania i pranie pieniędzy.

Początek procesu

Problemy pojawiły się już na samym początku, podczas dobierania składu ławy przysięgłych.

Część osób, zgłosiła się tylko z powodu serialu o narkobossie emitowanego na platformie Netflix. Wśród nich, znalazł się nawet mężczyzna, który chciał tylko dostać od Guzmana autograf, twierdząc, że zbiera podpisy sławnych ludzi.

Jedna z kobiet natomiast rozpłakała się podczas rozmowy z sędzią Brianem Cogan’em. Ten próbując ją uspokoić powiedział, że “sicarios” Guzmana nic jej nie zrobią. Ona zaś odpowiedziała, że żeby zachować bezpieczeństwo, zapewne będzie musiała teraz sprzedać dom i się wyprowadzić. Po tej deklaracji “El Chapo” wybuchnął śmiechem, a kobieta została odesłana przez sędziego.

Inną kobietę z poczekalni zabrała karetka, po tym jak dostała ataku paniki.

Ostatecznie wybrano 7 kobiet i 5 mężczyzn, którzy zasiedli na ławie przysięgłych w sądzie federalnym na Brooklynie.

Gdy we wtorek 13 listopada, rozpoczęła się pierwsza rozprawa przeciwko meksykańskiemu bossowi, w mieście wprowadzono nadzwyczajnie środki ostrożności.

Dziennikarze porównywali gmach federalnego sądu okręgowego do fortecy. Dwa piętra były ciągle sprawdzane wykrywaczami metalu, a budynek i jego wejście nieustannie monitorowane.

Aby przetransportować Chapo, z najpilniej strzeżonego nowojorskiego wiezienia do sądu, wyłączono z ruchu most Brooklyn’ski oraz kilka ulic.

fot. most Brooklyn Bridge sparaliżowany z powodu El Chapo/ The New York Times

Zważywszy na przeszłość Guzmana, w celu zachowania bezpieczeństwa ławników, sędzia Brian Cogan nakazał, aby ich zostały utajnione. Każdy otrzymał swój numer, a do sądu dowozili ich uzbrojeni policjanci.

Ekipa obrońców Guzmana, skarżyła się też, że otrzymała wystarczająco dużo czasu aby przejrzeć obszerny materiał dowodowy, w tym ponad 100 tys. nagrań dźwiękowych i 14 tys. stron, otrzymanych niedawno dokumentów.

Sprawa przeciwko Guzmanowi została częściowo oparta na zeznaniach kilkunastu współpracujących z organami ścigania świadków, w tym byłych członków kartelu.

Prokurator Adam Fels, rozpoczął proces przedstawiając ławnikom postać El Chapo. Na wstępie, zakomunikował m.in., że to boss kartelu narkotykowego, który na handlu i przemycie zarobił około 14 miliardów dolarów. Narkotyki przerzucał korzystając z samolotów, pociągów a nawet łodzi podwodnych. Dodał też, że Guzman przeszmuglował tyle kokainy do Stanów, że starczyło by “kresek” dla każdego obywatela.

Obrona oskarżonego w odpowiedzi na otwierające sprawę oświadczenie, zaprzeczyła roli Guzmana jako barona narkotykowego. Jeffrey Lichtman powiedział, że El Chapo był “Bardziej mitem niż prawdziwą legendą”

Na świadka w sprawie, został powołany handlarz narkotyków, który aktualnie współpracuje z prokuraturą.

El Rey, brat zdrajca

Jesus Zambada Garcia, znany jako El Rey, to brat obecnego bossa kartelu Sinaloa, Ismael’a “El Mayo” Zambady.

Po wejściu na salę rozpraw, świadek wymienił spojrzenia z oskarżonym, a El Chapo nawet lekko ukłonił się na przywitanie.  Kiedy jednak wysłuchał 3-godzinne zeznania El Rey’a, uniósł w jego kierunku zaciśnięte pięści. Zambada wyjawił bowiem liczne sekrety działania kartelu.

Świadek, zaczął od wyjaśnienia roli liderów kartelu. El Chapo i El Mayo byli bossami, partnerami i wspólnikami w przemycie i handlu narkotykami.

El Rey, opowiedział też o swoim dołączeniu do kartelu, początkach i awansie, kiedy to kontrolował magazyn w stolicy Meksyku, z którego przerzucał rocznie od 80 do 100 ton kokainy. Wyjawił także swoje sposoby na przekupywanie władz.

fot. “El Mayo”

Według świadka, El Chapo, El Mayo oraz garść innych liderów, kontrolowali ważnych polityków i skorumpowanych urzędników państwowych. Łączyli zasoby i dzielili się szlakami przemytniczymi. Jak zeznaje El Ray, kartel w latach 90 miał kontrolować niemalże każde, istotne przejście graniczne z USA.

Zambada miał też osobiście wręczać łapówki o wartości ponad 300 tysięcy dolarów miesięcznie. W stolicy, organy ścigania były przez niego kontrolowane praktycznie na każdym poziomie.

El Mayo i El Chapo byli zaś odpowiedzialni za łapówki na wyższych szczeblach. Przekupywani byli urzędnicy, członkowie prokuratury generalnej, generałowie meksykańskiego wojska a nawet ludzie z INTERPOLU.

Obrona oskarżonego regularnie odpierała wszystkie zarzuty, obarczając winą El Mayo, który jesy obecnie poszukiwany przez policję. To on, według obrońców Guzmana miał kontrolować kartel, transporty kokainy i przekupywać polityków, w tym obecnego i byłego prezydenta Meksyku.

Tunel

Innym z dowodów w procesie, był tunel, którym przemycano kokainę z Meksyku do USA. Prokurator ujawnił zdjęcia paczek z narkotykami oraz nagranie z samego tunelu, natomiast były agent specjalny U.S. Customs,  wyjaśniał jak dom w Agua Prieta w Meksyku, był połączony z budynkiem w Douglas w Arizonie.

Korytarz miał niecałe metr siedemdziesiąt wysokości i około metra szerokości. Miejsca było wystarczająco więc dla kogoś wzrostu El Chapo.

fot. tunel, którym szmuglowano kokainę

Mógłby on zmieścić się tam niemal wyprostowany i szmuglować narkotyki za pomocą małych wózków. Tunel był oświetlony i wyposażony w pompy odwaniające.

Po meksykańskiej stronie, właz do tunelu ukryty był w domu, pod stołem bilardowym. Wejście otwierane było za pomocą systemu hydraulicznego, takiego jak w samochodowych warsztatach.

Robert Arnold – chemik DEA, który przeprowadzał testy zabezpieczonych narkotyków, stwierdził że jest to “niemalże czysta kokaina”. Badania wykazały, miała ona 95% czystości.

Pilot pogrąża bossa

Kolejnym świadkiem, zeznającym przeciwko Guzmanowi, był jego były pilot Miguel “El Gordo” Martinez.

Kompan El Chapo, który został kapusiem, poza rolą pilota opisuje siebie jako menedżera kartelu Sinaloa.

Twierdzi, że praca jako przemytnik w tamtych czasach “Była najlepszą rzeczą na świecie”.

Bycie częścią kartelu to nie tylko narkotyki. El Gordo oraz inni przyjaciele El Chapo latali po całym świecie korzystając z fałszywych dokumentów, jedząc w najlepszych restauracjach czy odwiedzając kasyna. Sam oskarżony, korzystał z terapii odmładzających w Szwajcarii.

Świadek przedstawiając rozrzutne życie Guzmana, wspomniał o jego ulubionej muzyce jaką było Narcocorrido. Jej teksty nawiązują do nielegalnych działań, takich jak handel narkotykami czy morderstwa.

Za jeden taki utwór, stworzony specjalnie na zamówienie, El Chapo płacił nawet 500 tysięcy dolarów. Wiele takich ballad powstało o samym narkobossie, jego dokonaniach, ucieczkach z więzienia i wystawnym życiu.

Według Martineza, Chapo w mieście Guadalajara miał swoje ranczo, na którym był dom, basen, kort tenisowy, a nawet zoo. Znajdowały się w nim lwy, tygrysy, pantery, krokodyle i jelenie. Po jego terenie Guzman przemieszczał się specjalną kolejką, z której mógł oglądać zwierzęta.

El Chapo był czterokrotnie żonaty, posiadał 4 prywatny samoloty i jacht o nazwie “El Chapito”. Miał też posiadłości na każdym wybrzeżu. Jedną z najdroższych był dom w Acapulco o wartości 10 mln dolarów.

Martinez zeznał również, że El Chapo za wszelką cenę chciał go zamordować w obawie że ten zdradzi go organom ścigania.

fot. (zaznaczony)Miguel Angel Martinez w towarzystwie El Chapo, Prokuratura Stanów Zjednoczonych

Opowiedział, że był lojalnym pracownikiem Guzmana, któremu pomógł zorganizować wiele przerzutów kokainy. Narkobaron został nawet ojcem chrzestnym jego syna, a kiedy Guzman wylądował w wiezieniu,El Gordo zadbał o jego rodzinę i interesy.

Koszmar Martineza zaczął się, kiedy to on został aresztowany. W pierwszym więzieniu został otoczony przez współwięźniów z celi i dźgnięty 15 razy ostrym narzędziem. Do szpitala trafił umierający. Kiedy z niego wyszedł, wrócił do tej samej celi, z tymi samymi napastnikami.

“W nocy słyszałem jak polerowali swoje noże, swoje ostrza” – wyznaje.

Martinez ponownie został zaatakowany i raniony jeszcze 5 lub 6 razy.

Po jednej z prób morderstwa, w celu ochrony, trafił wreszcie do odosobnionej celi.

Pewnej jednak nocy Martinez usłyszał zespół grający jedną z ulubionych ballad Guzmana, “Un Punio De Tierra”, opowiadającą o “życiu pełnią życia”, gdyż po śmierci niczego nie możesz zabrać ze sobą. Zespół pod więziennymi murami grał jedną piosenkę przez cała noc.

Następnego dnia rano, pod jego celą pojawił się uzbrojony napastnik. Po walce ze strażnikami, którzy nie chcieli otworzyć drzwi, wrzucił granat do celi. Martinez przeżył tylko dzięki temu, że schował się w miejscu, w którym była toaleta.

Ostatecznie został ekstradowany do Stanów Zjednoczonych, gdzie przyznał się do wszystkich zarzutów w tym przemytu narkotyków. Mimo dołączenia do programu ochrony świadków nadal boi się Guzmana jednocześnie czując się przez niego porzuconym.

“Nigdy go nie zawiodłem. Nigdy go nie okradłem. Nigdy go nie zdradziłem. Zadbałem o jego rodzinę. A jedyną rzeczą jaką otrzymałem w zamian były cztery próby zabicia mnie.”

Zapytany przez prokuratora, czy był światkiem zabójstwa z rąk El Chapo, odpowiedział, że Guzman zabijanie uważał za prostą sprawę: “Albo twoja matka będzie płakać, albo ich matka będzie płakać”.

Syn zdradza ojca

Po świątecznej przerwie, na sądowej sali pojawił się kolejny ze świadków. Tym razem był to syn przyjaciela i zarazem wspólnika El Chapo.

Vicente Zambada Niebla jest bowiem  synem Ismael’a Zambady Garcii,  obecnego lidera kartelu Sinaloa. Podczas rozprawy zeznawał przez 5 godzin na temat działań i struktury kartelu.

“Zacząłem rozumieć jak to wszystko wygląda”, “krok po kroku wchodziłem w biznes ojca”- zeznawał.

Świadek wystąpił nie tylko przeciwko Guzmanowi, ale także przeciwko swojemu ojcu, na którym skupiał największą uwagę.

fot. Vicente Zambada Niebla, materiały prasowe

Jako kolejny z przesłuchiwanych wyjawiał tajemnice narkotykowego imperium: przemytnicze zwyczaje, schematy prania pieniędzy, krwawe działania wojenne, prywatne zemsty i wielomilionowe łapówki.

Żaden ze świadków nie zeznawał jednak z takim zaangażowaniem jak Niebla. Opowiadał m.in o działaniach w Meksyku, Hondurasie i Belize, a także o dostawcach, sprzedawcach, ochroniarzach, zabójcach, kuzynach, braciach i synach.

Wyznał, że budżet jego ojca wyznaczony na łapówki wynosił nawet milion dolarów miesięcznie.

Niebla opowiedział sądowi m.in o transporcie narkotyków w zamarzniętym mięsie czy spotkaniu z wysoko postawionymi politykami i przedstawicielami firmy naftowej w celu przedyskutowania potężnego przemytu.

W 2009 roku Zambada został aresztowany podczas wojskowej operacji i ekstradowany do Chicago.

W Stanach miał odpowiadać za liczne przestępstwa, jednak przed rozpoczęciem procesu, jego prawnik wyjawił, że przez lata pracował on dla DEA jako szpieg. W zamian za informacje o swoich wrogach, mógł w spokoju prowadzić biznes.

Łapówka dla prezydenta

Kolejnym świadkiem zeznającym przeciw bossowi był Alex Cifuentes kolumbijski handlarz, który został aresztowany w Meksyku 5 lat temu i, ekstradowany do USA. Tam, przyznał się do dystrybucji narkotyków i poszedł na współpracę z amerykańskim rządem.

Sam nazywa siebie prawą ręką Guzmana. W przeszłości był jego sekretarzem i razem z nim przez 2 lata ukrywał się w górach.

Podczas styczniowej rozprawy zeznał, że poinformował władze USA o skorumpowanym prezydencie Meksyku. Według niego Enrique Peña Nieto, w 2012 roku miał przyjąć od El Chapo łapówkę w wysokości 100 mln dolarów.

fot. Enrique Peña Nieto, mat. prasowe

Polityk ten stał na czele swojego kraju w latach 2012-2018. Pieniądze miały zostać przekazane przez przyjaciółkę narkobarona, Marię, dwa miesiące przed objęciem przez Nieto urzędu.

Cifuentes twierdzi, że były prezydent powiedział Guzman’owi, że jeśli ten wpłacił pieniądze to nie musi się dłużej ukrywać.

Według świadka, przyszły prezydent początkowo sam szukał kontaktu z El Chapo i żądał nawet 250 mln dolarów.

Szef sztabu prezydenta zaprzecza jednak tym oskarżeniom opisując je jako “fałsz, oszczerstwa i absurd”.

Bezwzględne oblicze Guzmana

Następnie w procesie zeznawał  Isaias Valdez Rios, kolejny z narcos.

Rios opowiedział m.in o tym jak to, Guzman postrzelił jedną z ofiar a następne wrzucił do dołu i kazał zakopać żywcem. Mężczyzna bowiem miał jeszcze oddychać kiedy był zasypywany.

Do zdarzenia miało dojść w 2006 roku, a  w tym samym czasie Chapo miał również dokonać osobiście egzekucji dwóch ofiar porwania, których ciała następnie spalono.

Koniec procesu

12 lutego 2019 roku, Ława przysięgłych uznała Joaquína “El Chapo” Guzmána winnym każdego z zarzucanych mu przestępstw.

Decyzja w sprawie narkobarona zakończyła  trwający blisko trzy miesiące proces.

Najważniejsze zarzuty ciążące na El Chapo to stworzenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, handel narkotykami na potężną skalę, oraz zlecanie morderstw.

Kolejne zarzuty, to produkcja i sprzedaż kokainy, metaamfetaminy, heroiny, marihuany, a także pranie pieniędzy.

Ława przysięgłych potrzebowała 5 dni zanim ogłosiła swój werdykt. El Chapo po jego wysłuchaniu nie okazał żadnych emocji.

Finalny wynik procesu jest raczej oczywisty. El Chapo nie jest w stanie obronić się przed zeznaniami 14 skruszonych przestępców, wszystkimi dowodami zebranymi od 56 innych świadków, nagraniami z podsłuchów czy rozmowami telefonicznymi.

Oczekuje obecnie na decyzje sędziego którą będzie najprawdopodobniej ogłoszenie dożywotniego pozbawienia wolności w zakładzie karnym o maksymalnym rygorze.

Decyzja ma zapaść w czerwcu.

źródło: online-mafia.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here