„Lutek” i „Klepak”

„Lutek” i „Klepak”

„Lutek” i „Klepak”.

Dwaj bossowie z Wołomina, którzy na równych prawach szefowali podległym sobie przestępcom.Tworzyli tandem w którym się uzupełniali – Lutek jako bardziej przedsiębiorczy odpowiadał za działania logistyczne zaś Klepak za rozwiązania siłowe. To oni a nie słynny „Dziad” byli największymi szefami grup przestępczych na prawym brzegu Wisły.

Pierwszy z nich Marian Klepacki pseudonim Klepak lub Maniek to z zawodu tokarz, biznesmen z bogatą kryminalną przeszłością. Na rozprawach zachowywał się jednak nienagannie i ze spokojem.
Kolegom zabronił odwiedzania go na Sali sądowej.
Kiedy wybuchła afera związana ze strajkiem restauratorów na warszawskiej starówce, Klepak podejrzewany o ściąganie haraczy sam zgłosił się do dziennikarzy aby dowieść swojej niewinności.

Jak wielu gangsterów zaczynał jako drobny złodziej, jednak największego majątku dorobił się na przemycie wielkich ilości spirytusu, papierosów, wymuszeniach i porwaniach dla okupu.
W 1994 roku dopuścił się niechlubnego czynu, a dokładnie porwania dla okupu syna kolegi „Cebera” – współpracownika „Dziada.”
22 letniego Darka wywieziono do domku letniskowego koło Radzymina i stamtąd zadzwoniono do „Cebera” z żądaniem 300 tysięcy dolarów okupu.”Ceber” pewien, że syna porwali „pruszkowscy” poprosił o pożyczkę innego wołomińskiego bossa – „Dziada”, ten odmówił. Udało mu się jednak uzbierać 100 tysięcy dolarów dzięki, którym chłopaka wypuszczono. Kiedy „Ceber” zorientował się kto stoi za porwaniem, zagroził że rozgłosi w środowisku  kto porwał mu dziecko. Próbowano go uciszyć, wysyłając sygnał ostrzegawczy – bombę odpalona zdalnie, umieszczoną pod samochodem. „Ceber” nie przejął się tym ostrzeżeniem i zażądał zwrotu okupu, który wpłacił za syna. Wtedy 13 marca 1995 roku wybuchła druga bomba.Umieszczona przy drzwiach jego domu w podwarszawskich Markach, zabiła na miejscu jego oraz innego słynnego przestępcę Jerzego Maliszewskiego.

Klepak prowadził również legalne interesy – lombard oraz kantor wymiany walut. W 1998 roku jeden z jego podopiecznych Karol S. chcąc się uniezależnić od szefa i dać mu do zrozumienia że jest gotowy do działania na własną rękę, przesłał mu ostrzeżenie w postaci bomby która eksplodowała pod samochodem w centrum handlowym w Warszawie.

Ludwik Adamski „Lutek”  był właścicielem pralni chemicznej. Przemycając spirytus i papierosy do spółki z Klepakiem dorobił się potężnego majątku. Ocenia się iż był posiadaczem kilkudziesięciu działek leżących wzdłuż trasy poznańskiej zaś wyposażenie jego willi stojącej w Międzylesiu wyceniono na klika milionów złotych. W 1997 roku aresztowano go w sprawie zabójstwa rosyjskiego gangstera w Poznaniu, Andrieja Isabajewa ps. „Malowany.”Adamski jednak w krótkim czasie odzyskał wolność. Zasłynął akcją w której z pilnowanego przez policję magazynu wyprowadził prawie 24 tysiące litry spirytusu Royal, o wartości  4 miliardów starych złotych. Lutek uważany był za człowieka spokojnego, przedsiębiorczego  i charakternego. Gangstera w starym stylu.

Wiosną 1999 roku Marian Klepacki i Ludwik Adamski zginęli zastrzeleni podczas krwawej masakry w warszawskiej restauracji Gamma. Do egzekucji doszło w biały dzień, kiedy to nieznani sprawcy wbiegli do lokalu zabijając wołomińskich bossów oraz trzech pomniejszych gangsterów. Do dziś nikt nie odpowiedział za tą zbrodnię chodź powszechnie uważa się iż przyczynił się do niej Karol S. były kompan szefów Wołomina, który zamierzał przejąć ich interesy. Latem 2002 roku w barze Okoń w Mikołajkach zastrzelono syna Klepaka  – Jacka który przejął interesy po śmierci ojca.