Henryk N. „Dziad”

Henryk N. „Dziad”

Henryk N. Dziad / Garbus

Dowodził gangiem z podwarszawskich Ząbek. Jako, że stał się największym paserem w tej części warszawy oraz zbił majątek na handlu spirytusem, od początku lat ’90 nazywany był szefem grupy wołomińskiej. Wychował się na warszawskie Pradze w ubogiej wielodzietnej rodzinie.

Do pierwszych pieniędzy doszedł bardzo niewinnie handlując węglem oraz gorącymi pyzami i flakami na Bazarze Różyckiego. Kiedy zbił pierwszy majątek opuścił ubogą Pragę i przeprowadził się do Ząbek gdzie otworzył swój kantor, lombard i zakład kamieniarski.
Przedsiębiorczość, z której słynął nie pozwalała mu jednak poprzestać na prowadzeniu drobnych interesów. Już od samego początku lat 90’ na potężną skalę importował spirytus marki Royal który następnie sprzedawał jako podrobioną wódkę. W czasie gdy nie było jeszcze podziału na Pruszków i Wołomin współpracował w tym procederze między innymi ze Słowikiem i Oczkiem(szczecińskim rezydentem Pruszkowa)Wspólną, głośną wpadkę panowie zaliczyli już w 1994 roku kiedy to transport spirytusu jadący do podwarszawskiej dziupli Dziada został namierzony i zajęty przez policję. Utrata cennego towaru i wzajemne oskarżenia gangsterów stały się jedną z przyczyn konfliktu gangów z prawej i lewej strony Wisły, okrzykniętego wojną pruszkowsko-wołomińską. Dziad jako praski cwaniak , człowiek obrotny i przedsiębiorczy a do tego pomocny i charakterny szybko zorganizował wokół siebie grupę młodych ludzi chętnie wykonujących jego polecenia.

Jak sam przyznaje na interesach związanych ze spirytusem zrobił około 4 mln dolarów, jednak najgłośniejszym przedsięwzięciem w jakim brał udział było przejęcie papieru rublowego jadącego z Niemiec przez Polskę. Cała transakcja od momentu zamówienia papieru do produkcji rosyjskiej waluty, śledzona była przez zagraniczne służby oraz UOP.
Nie powstrzymało to jednak przestępców. Dziad wraz z dwoma wspólnikami w tajemniczych okolicznościach przejął na terenie polski 5 ton papieru, ośmieszając tym samym instytucję Urzędu Ochrony Państwa. Suma summarum po rozmowach między innymi z generałem Rapackim przestępcy zmuszeni byli do oddania większości łupu, jednak część papieru która została w rękach gangsterów została wprowadzona do użytku przez Wiesława brata Dziada.

Henryk N. zmarł w radomskim więzieniu w 2007 roku w wieku 59 lat. Oficjalnym powodem zgonu był wylew, którego doznał w czasie zajęć świetlicowych, jednak fakt iż przymierzał się do wydania drugiej książki, w której to miały pojawić się nazwiska polityków i prokuratorów może budzić różne domysły. W radomskim więzieniu odsiadywał wyroki za zlecenie napadu, podżeganie do zabójstwa konkurenta z grupy pruszkowskiej Leszka D.ps „Wańka” oraz obrazę sądu. Nigdy nie udowodniono mu kierowania gangiem, sąd nie był w stanie również znaleźć dowodów że pseudonim „Dziad” należy właśnie do Henryka. Podczas rozprawy w Białymstoku uznano że jest on jedynie niejakim „Lechoszestem” z Ząbek.
N. jako wzorowy osadzony mógł opuścić więzienie wcześniej jednak na słowa swojego prawnika o przedterminowym zwolnieniu odpowiadał:
– ‘Żaden honor prosić o wypuszczenie, odsiedzę”.
Pochowany został 7 listopada na Cmentarzu Bródnowskim obok syna Pawła ps. „Mrówa”, który zginął w porachunkach gangsterskich kilka miesięcy wcześniej. W majątku jaki pozostawił były między innymi hotel oraz posiadłości ziemskie.