Zaczęło się od „Barabasza”

Zaczęło się od „Barabasza”

Zaczęło się od Barabasza.

Mit mafii pruszkowskiej  zaczął się od bandy prymitywnego i brutalnego przestępcy Ireneusza P. o pseudonimie Barabasz (lub Barabas).Gang dokonywał przestępstw już w latach 70’ zajmując się włamaniami i rabunkami oraz pobieraniem haraczu od „mniejszych” złodziei działających na terenie Pruszkowa. Grupa na czele, której stał Ireneusz P. w swoich szeregach posiadała takie postaci jak Parasol, Kajtek, Ali, Dziki czy Śledź  – dziś już legendy przestępczego Pruszkowa.

Byli to prymitywni bandyci jednakże należy im oddać iż w odróżnieniu od młodszych kolegów po fachu trzymali się grypserskich zasad. Lojalność i sprawiedliwość w grupie to coś co w późniejszych latach zaginęło bezpowrotnie, zamienione na bieg po trupach do bogactwa z myślą przewodnią, że cel uświęca środki.

Dziś wiemy że banda Barabasza działała bezkarnie tak długo dzięki jego kontaktom w milicji i służbach bezpieczeństwa. Obie frakcje – bandyci i stróże prawa po cichu współpracowali ze sobą mając z tego obopólne korzyści. Gangsterzy zawsze unikali wpadek i zatrzymań z kolei milicja dzięki informacjom zatrzymywała drobnych przestępców podnosząc statystyki. Układ panów robiących wspólne interesy w restauracji „Urocza” trwał długo. Przerwała go dopiero śmierć samego „Barabasza” wiosną 1989 roku. Samochód którym się poruszał Ireneusz P. wypadł z drogi między Pruszkowem a Komorowem zaś kierowca zginął na miejscu. Prokuratura szybko uznała, że wypadek był zdarzeniem losowym i sprawę umorzyła. Wraz z tym wydarzeniem skończył się ważny rozdział w historii pruszkowskiego półświatka. Nie było już „Barabasza” największego pruszkowskiego herszta czasów PRL-u jednak jego śmierć  przypadła bowiem na czas, kiedy przed jego kolegami zaczęły rysować się znakomite perspektywy. Nadchodziła zmiana ustroju a wraz z nią wewnętrzny chaos i otwarcie furtki na legalny spirytus zza zachodniej granicy, który milionami litrów wlał się do Polski.

Polska mafia to nie tylko grupa pruszkowska, jednak dzięki swojej legendzie stała się jej synonimem. Listę najbardziej wpływowych gangsterów lat dziewięćdziesiątych zacznę właśnie od gangu z  tej podwarszawskiej miejscowości.

Ścisłe kierownictwo gangu wielokrotnie zmieniało swój skład, jednak w pewnym momencie wyklarował się stały zarząd składający się z sześciu osób. Największe kontrowersje budzi w nim brak Andrzeja K. pseudonim „Pershing”. Osoby które przez lata słuchały i czytały że „Pershing jest szefem Pruszkowa” nie chcą zaakceptować faktu iż nie należał on do zarządu gangu.
Andrzej K. stojąc na czele tzw. grupy ożarowskiej wszedł z nią w struktury mafii pruszkowskiej.
Mając najsilniejszą bojówkę i potężne przychody momentami stawał się liderem pruszkowskiej organizacji, współpracował ze „starymi pruszkowskimi”, od początku działał w grupie na tych samych prawach jednak w skład ścisłego, sześcioosobowego zarządu nigdy nie wszedł.