Szefowie poznańskiego półświatka

Szefowie poznańskiego półświatka

Zbyszek B.”Makowiec”

/PAP

Zaczynał od włamań do mieszkań. Później zabrał się za handel walutą przed Peweksami, w konsekwencji czego stał się jednym z ważniejszych poznańskich cinkciarzy. Poznał wtedy przyszłego senatora Aleksandra Gawronika. Kiedy Gawronik, jako pierwszy w Polsce, otworzył kantory walutowe, „Makowiec” stracił pracę. Wtedy też postanowił zająć się kradzieżą samochodów. Policjanci ustalili, że kierował zalegalizowaniem kilkudziesięciu kradzionych aut w Wydziale Komunikacji poznańskiego Urzędu Miejskiego. „Makowiec” wyszedł z aresztu dzięki staraniom adwokatów i uciekł do Niemiec. Wrócił, gdy załatwiono mu list żelazny – dokument gwarantujący, że nie trafi do aresztu, jeśli będzie się stawiał na każde żądanie sądu i prokuratury.

Wiosną 1994 r. trafił jednak za kratki, gdy prokuratura zarzuciła mu zdemolowanie samochodu herszta konkurencyjnego gangu. W tej sprawie alibi dał „Makowcowi” Gawronik. Sąd skazał Zbigniewa B. na karę pozbawienia wolności, jednak z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Na dobre „Makowiec” trafił do aresztu dopiero w lutym 1996 r. w związku z zabójstwem Marka Z. Cała sprawa zaczęła się od porwania syna „Makowca”, kiedy to jesienią 1995 r. dwóch mężczyzn, podając się za policjantów, skuło kajdankami 15-letniego syna Zbyszka B. –   Macieja i zamkniętego w bagażniku wywiozło za Poznań. Chłopcu udało się jednak uciec. Policjanci złapali porywaczy, ale nie wiedzieli, kto ich wynajął. „Makowiec” dowiedział się, że zrobił to Jarosław Ś. Święty. Zdaniem prokuratury ojciec porwanego zlecił zemstę. Przekazał zabójcy Albertowi K. ps. Izraelczyk fotografię „Świętego”, pistolet i pieniądze.

Zimą 1995 roku w restauracji Cafe Głos Izraelczyk podszedł do stolika, przy którym siedział młody mężczyzna i oddał w jego kierunku kilka strzałów. Po wszystkim wybiegł  z lokalu, jednak już po paru krokach wpadł na policjantów patrolujących miasto. Jak się później okazało, „Izraelczyk” pomylił osoby i zastrzelił niewinnego mężczyznę.

Zbyszek B. Makowiec za zlecenie morderstwa odbywa karę 15 lat pozbawienia wolności.

 

Zbigniew B.”Orzech”

/PAP

W latach 90. terroryzował całe miasto. Prócz kradzieży, głównie tirów, wymuszał również haracze, a także posługiwał się bronią bez zezwolenia. Był właścicielem atrakcyjnej pięciohektarowej posiadłości pod nazwą Rancho Żurawiniec i prawie stuhektarowego gospodarstwa rolnego koło Tomyśla. Wraz z kompanami został oskarżony o zlecenie zabójstwa rosyjskiego mafioso Andrieja I. ps. „Malowany”.

/”Malowany”

Do wydarzenia doszło latem 1997 roku w Poznaniu w biały dzień.  Zastrzelono wówczas Malowanego oraz  towarzyszącego mu 23letniego poznaniaka. Zdaniem policjantów i prokuratury wyrok wydano na „odprawie” w poznańskiej posiadłości Zbigniewa B. „Malowany” miał bowiem psuć interesy „Orzechowi”. Prokuratura poparła te  informacje billingami rozmów z telefonów komórkowych należących do niektórych oskarżonych. Udało jej się też ustalić, w którym miejscu byli w tym czasie oskarżeni. Dowiedziała się bowiem od operatora telefonii komórkowej, z którym nadajnikiem łączyły się aparaty podejrzanych. Prokuratura dysponowała również zapisem podsłuchu założonym w telefonie komórkowym jednego z warszawskich gangsterów.

Zbigniew B. ps. ,,Orzech’’ został skazany na 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za zorganizowanie i kierowanie grupą przestępczą trudniącą się m.in. kradzieżami tirów. Co ciekawe, przez pierwsze 4 lata miał status niebezpiecznego przestępcy.

Dopiero w 2009 roku został ostatecznie oczyszczony z zarzutów dotyczących udziału w zamordowaniu rezydenta rosyjskiej mafii. Sąd Najwyższy oddalił kasację poznańskiej Prokuratury Apelacyjnej jako bezzasadną. Od tego „Orzech” czasu cieszy się wolnością.

 

Marek F – „Western”

/youtube

Poznański gangster aresztowany i zamykany niezliczoną ilość razy. Prawie 30 lat swojego życia spędził za kratami. Swoje interesy zaczął na początku lat 80., kiedy to handlował kasetami na Rynku Łazarskim. Następnie zajął się handlem walutą, działając wspólnie ze Zbyszkiem B. ”Makowcem”. Przez następne lata był wielokrotnie zatrzymywany za napady, rozboje czy wymuszenia. Oskarżany był również o kierowanie gangiem na terenie Poznania.

W połowie lat 80. w Poznaniu i okolicach dokonano kilku brutalnych napadów na wille w Komornikach, Wirach, Swarzędzu, Przeźmierowie i Bogucinie. Prokuraturze udało się udowodnić, że „Western” brał udział w jednym z tych napadów. Dostał wyrok 12 lat więzienia. Wyszedł w 1997 r. Rok później został zatrzymany za próbę wymuszenia haraczu.

W 2000 r. „Western” i poszukiwany listem gończym Bogusław D. ps. ” Dreks” podporządkowali sobie grupę młodych przestępców z Gniezna. Ci, na ich polecenie, przyszli  do właścicieli dyskoteki w Gnieźnie po haracz. Gdy usłyszeli odmowę, grozili im śmiercią. Kiedy to nie pomogło, lokal spłonął. „Western” wspólnie z „Dreksem” próbowali także podporządkować sobie poznańskich taksówkarzy, którzy wozili klientów do agencji towarzyskiej Mario, należącej do Mariusza P. Bandyci od kilku lat próbowali sterroryzować właściciela agencji. Grozili, że jeśli nie będzie im płacił, wrzucą do lokalu granaty. Mariusz P. nie chciał płacić. W lipcu 2000 r. podbiegło do niego na ulicy kilku mężczyzn, jeden z nich chlusnął mu w twarz kwasem azotowym. Mariusz P. powiedział policjantom, że byli to ludzie „Westerna”. Tyle tylko zdążył dostrzec – mimo leczenia za granicą, stracił całkowicie wzrok. Western ostatni raz został zatrzymany w grudniu 2014 roku wraz z kilkunastoma innymi osobami pod zarzutem rozboju i wymuszenia.

Klika lat temu prowadził kanał na YouTube, pokazując swoje życie. Materiały jednak zniknęły z sieci.

 

Gang Piątkowski

/piątkowo

Zdaniem prokuratury na czele gangu stał Arkadiusz Sz. Schedę miał przejąć po swoim starszym bracie Damianie Sz. ps. „Twardziel”, który zaginął w niewyjaśnionych jak dotąd okolicznościach, gdy próbował przejąć kontrolę nad przestępczym światkiem w Poznaniu. Konkurował wtedy z tzw. ludźmi z miasta, kierowanymi m.in. przez Zbyszka B., „Makowca”. Arkadiusz Sz. został skazany na 10 lat więzienia za kierowanie zbrojną grupą przestępczą, wymuszanie haraczy, rozboje, handel narkotykami, posiadanie broni oraz kradzieże. Jego podwładni dostali wyroki od dwóch lat do czterech i pół roku. Jednego oskarżonego uniewinniono.

Według prokuratury grupa działała w sposób bardzo brutalny. Jedną ze swoich ofiar bandyci wywieźli do lasu, tam ją bili, przypalali zapalniczką i nacinali jej ciało. Innej grozili śmiercią najbliższych, jeśli nie zapłaci haraczu, kolejną wywieźli w bagażniku samochodu i pobili. Kiedy gang Piątkowski próbował przejąć ,,władzę” nad miastem, na drodze stanęła im dotychczasowa ekipa zajmująca się m.in. ściąganiem haraczy.     W Poznaniu zaczęły wtedy wybuchać kantory, demolowano również samochody. Apogeum wojny nastąpiło na os. Piastowskim, gdzie kilkudziesięciu osiłków pod dowództwem Zbyszka B. ps. „Makowiec” zdemolowało samochód Damiana Sz., szefa gangu piątkowskiego. Krótko po tym Damian Sz. zniknął. W półświatku mówi się, że został zastrzelony, a jego ciało przemielono na fermie lisów.

 

Bogusław D.”Dreks”

/policja.pl

Zawsze dobrze ubrany, opalony, inteligentny. Mimo iż trząsł poznańskim podziemiem, ciężko było mu cokolwiek udowodnić. Unikał bowiem pokazywanie się publicznie. Jak wynika z protokołu przesłuchania Jarosława S. ps. Masa w latach 90. Dreks prowadził wspólne interesy z „Pruszkowem”. Występował wówczas jako wysłannik poznańskiego biznesmena. Panowie planowali wspólne otworzenie sieci punktów sprzedaży papierosów bez akcyzy przy zachodniej granicy Polski.

Najgłośniejszym interesem Bogusława D. były dwie luksusowe agencje towarzyskie prowadzone pod przykrywką klubów nocnych.Dochodowy interes kręcił się przez ponad siedem lat. Wszystko zakończyło się w 2010 roku nalotem CBŚ, które zamknęło lokale i przy okazji samego Dreksa.

Jeden z klubów  na swojej stronie internetowej w kilku językach chwalił się niekrępującą lokalizacją, apartamentami z jacuzzi czy strzeżonym parkingiem. Wystawiano faktury VAT i honorowano płatność kartą. Z usług kilkudziesięciu prostytutek korzystali nie tylko goście Międzynarodowych Targów Poznańskich, ale przede wszystkim biznesmeni i ludzie z pierwszych stron gazet. Niektórzy z nich potrafili w trakcie jednej nocy zostawić w lokalu nawet kilkadziesiąt tysięcy zł.

Burdele prowadzone przez D. to Cindy, znajdująca się na poznańskim Grunwaldzie oraz Naomi położona w Wysogotowie. Włodarze klubów szykowali się pod kątem nadchodzącego Euro 2012, które zwiastowało ogromną liczbę klientów z całej Europy. W ciągu zaledwie kliku lat od rozbicia agencji przez policję lokal Cindy, uważany uprzednio za jeden  najbardziej luksusowych tego typu klubów w Polsce, stał się opustoszałą ruiną, z której rozkradziono niemal całe wyposażenie.

Dreks po raz ostatni został zatrzymany we wrześniu 2016 roku wraz z Arturem M. ps. „Ogór” Sprawa, w którą są zamieszani, dotyczy przestępczości samochodowej.