Łódzka „ośmiornica” („Gruby Irek”, „Tato” i inni)

Łódzka „ośmiornica” („Gruby Irek”, „Tato” i inni)

fot/PAP

Ta powstała w 1993 roku organizacja o charakterze mafijnym, była jedną z największych grup przestępczych w Polsce. Opisując ją można pokusić się o stwierdzenie że poziomem zorganizowania, podziału ról i kompetencji dorównywała osławionej grupie pruszkowskiej.

 

W strukturach organizacji oprócz bossów i szeregowych gangsterów, uczestniczyli także lekarze, brokerzy, urzędnicy państwowi, księgowi, funkcjonariusze SW czy wpływowi biznesmeni z koneksjami na wysokich szczeblach.Organizacja nazwana później ‘ośmiornicą’ posiadała wiele odnóg, zajmujących się różnymi rodzajami przestępczości, a jej członkowie często nie wiedzieli o sobie. Dzięki temu w momencie wpadki gangsterów dokonujących przestępstw kryminalnych ci zajmujący się przestępczością gospodarczą mogli działać dalej bez obawy że zostaną wsypani.

Pierwsze jednoznaczne sygnały o tym, że na terenie Łodzi działa niebezpieczna i doskonale zorganizowana grupa dotarły do policji podczas śledztwa w 1997 roku. Wówczas to w wigilijny wieczór pod zgierską pizzerią ‘Trio’ zastrzelony został Ireneusz J. zwany „Grubym Irkiem”.40 letni mężczyzna był jednym z liderów grupy, który twardą ręką zdobywał coraz większe wpływy. Nie podobało się to pozostałym szefom a przede wszystkim Tadeuszowi M, ps. Tato vel Materac. Ten niepozorny, elegancki mężczyzna w okularach miał ambicje zostania bossem całej organizacji.

Spotkanie wigilijne w Trio, oficjalnie miało być imprezą pojednawczą „Grubego Irka” z pozostałymi bossami. Ireneusz J. podczas kolacji otrzymał nawet prezent od Tadeusza M. – książkę pt. „Żydzi” z dopiskiem – „proszę uważnie przeczytać”. „Gruby Irek” nie zdążył jednak zapoznać się z lekturą, gdyż kilka chwil później leżał martwy w swoim Mercedesie.Kiedy podczas mafijnej imprezy otrzymał telefon, wyszedł z lokalu i udał się do swojego auta.

W tym czasie na strychu pobliskiego budynku czekał na niego snajper „Pasza”, Ukrainiec, były członek specnazu. Kiler oddał dwa strzały, z czego jeden trafił Irka w głowę.Zasadzka była doskonale przygotowana. Gangsterzy wiedzieli o przezorności Ireneusza J. który zawsze poruszał się w kamizelce kuloodpornej i w asyście ochroniarza. Wigilia jednak była dniem w którym odstąpił od tej zasady.

Nie po raz pierwszy próbowano go zabić. Wcześniej cudem przeżył zamach zorganizowany przez słynnego łódzkiego gangstera „Popelinę”. Renault Espas, którym jechał, wyleciał w powietrze na alei włókniarzy. Ciężko ranny gangster, do uratowania swojej nogi sprowadził wówczas, sztuczną skórę ze Szwajcarii.

Ukrainiec „Pasza” za zabicie „Grubego Irka” otrzymał 8 z obiecanych 30 tys. Dolarów. Sam jednak został zamordowany niedługo potem. Uduszono go stalową linką i zakopano w lesie k. Łowicza.W procederze tym pośredni udział brał Jacek B. Lelek – gangster znany z krwawej wojny z Carringtonem.

„Tato” – po pozbyciu się głównego konkurenta mógł działać bez przeszkód.  Przy jego boku stał Mariusz K. a ich prawą ręką został Krzysztof J. ps. ‘Jędrzej’ – człowiek od „brudnej roboty”.

71 letni dziś Tadeusz M. oficjalnie był rencistą III grupy, który otrzymywał 400 zł miesięcznie. Widywano go jednak w najdroższych łódzkich lokalach a w jego mieszkaniu przy ul. Piotrkowskiej znajdowały się pozłacane klamki, cenne obrazy i antyki. Podobno nigdy nie zamykał swojego Mercedesa przekonany o tym, że nikt nie odważy się go ukraść.

 Tadeusz M „Tato”/ joemonster.pl

Jak wielu innych gangsterów zaczynał jako cinkciarz i handlarz złotem. Kiedy stanął na szczycie przestępczej struktury stał się bardzo ostrożny. Przez blisko 10 lat nie udało się go na niczym przyłapać.  Akcje przeprowadzał rękami swoich żołnierzy a jego podpis nie widniał na żadnym z dokumentów.

Prowadził także interesy z włoskimi gangsterami, jednocześnie się na nich wzorując. Mówi się iż podlegli mu przestępcy często całowali go w sygnet.„Materac” nie był jednak pierwszym mafioso w Łodzi który nie stronił od takich zachowań.

Wspomniany wcześniej „Popelina”, czyli Edmund R. po przejęciu schedy po słynnym „Księciu”, nie tylko wyciągał ręce do całowania ale wzorując się na postaci Vito Corleone mówił niskim ochrypłym głosem.

Ośmiornica, która w najlepszym okresie liczyła 200 członków, największe zyski osiągała z przestępstw gospodarczych.  Sprawą, która odbiła się nie głośnym echem w krajowych mediach była tzw. afera winiarska. Przestępcy zakładali firmy na tzw. „słupy”. Przedsiębiorstwa zajmowały się produkcją niskiej jakości wina, następnie odsprzedawały towar kolejnym firmom i były likwidowane.

Unikały w ten sposób płacenia podatku VAT i akcyzy. Policja w tym czasie ścigała firmy, które już nie istniały, często zarejestrowane na bezdomnych.Innym rodzajem przestępstw gospodarczych jakich dopuszczał się gang były wyłudzenia.Przestępcy zamawiali towar – min, węgiel i cukier z tzw. odroczonym terminem płatności.Kupcami były ponownie  podstawione osoby, które towar oddawały gangsterom.Firma wkrótce była likwidowana a dostawca nigdy nie otrzymywał płatności.Zdaniem prokuratury, w wyniku działań „ośmiornicy” Skarb Państwa stracił co najmniej 300 mln zł.

Gang posiadał również zbrojne ramie, którym dowodził początkowo Krzysztof J.„Jędrzej” a następnie Marek W. Przestępcy zajmowali się porywaniem biznesmenów, ściąganiem haraczy i zabójstwami.

Marek W. przed sądem/ fot.PAP

W czerwcu 1999 roku doszło do wielkiej obławy na łódzki gang. W  Łodzi, Poznaniu, Kielcach, Radomiu i Warszawie zatrzymano 21 osób w wieku od 25 do 70 lat. Łódzki sąd rejonowy tymczasowo aresztował 16 mężczyzn.

W 2002 roku sąd skazał liderów grupy. Główne zarzuty to współudział w zabójstwie Ireneusza J. ps. Gruby Irek, zlecenie zabójstwa bossa z Pomorza – Nikodema Skotarczaka i uprowadzenie przedsiębiorców, za których wymuszono 3,2 mln zł. Tadeusz M. i Mariusz K dostali po 10 lat, Andrzej M. ps. „Mikser”  6,  zaś  Krzysztof M. ps. „Jędrzej”  9.Ten ostatni zasłynął zresztą brawurową ucieczką z Łódzkiego sądu.

Do sytuacji doszło kiedy policja wyprowadzała oskarżonych z sali sądowej. Jędrzej będąc w konwoju po prostu obrócił się na pięcie i ruszył w przeciwną stronę.  Pod kamerą przemysłową zrzucił więzienny drelich i w szortach opuścił budynek sądu głównym wejściem. Został ujęty pół roku później na Węgrzech, dzięki współpracy policji i detektywa Rutkowskiego. Po tym incydencie stanowisko stracił szef łódzkiej policji.

Ze zbrojnym ramieniem ośmiornicy sąd powiązał 47 osób. Grupa w różnym składzie działała od 1997 roku do października 2001. Mężczyznom w wieku 0d 23 do 56 lat postawiono 37 zarzutów miedzy innymi usiłowania zabójstw, napadów, wymuszeń, porwań, produkcji i przemytu amfetaminy.

Jej rozbicie „ośmiornicy” było możliwe dzięki zeznaniom świadka koronnego, Marka B., ps. Rudy. Ze względu na rozmiary śledztwa, sprawę podzielono na kilka wątków. Warto zaznaczyć że „Rudy” już jako świadek koronny pod zmienionym nazwiskiem, dokonał licznych przestępstw. Podając się za przedsiębiorcę oszukał kilkadziesiąt osób na milionowe kwoty.

W 2006 roku sąd skazał lidera zbrojnego ramienia ośmiornicy Marka W. na 25 lat, a byłego mistrza świata juniorów w strzelectwie Roberta R. na dożywocie. Ten ostatni został oskarżony o zastrzelenie gangstera o pseudonimie „Ryba” w sierpniu 1999 roku, oraz o próbę zabójstwa Włodzimierza G. ps. „Bokser”.

Sprawę rozpatrzono ponownie w 2014 roku. Markowi W. zmniejszono wyrok z 25 na 15 lat, zaś  Robert R. został uniewinniony. Przebywał on z resztą na wolności od 2008 roku, wypuszczony po 7 latach aresztu za poręczeniem majątkowym w wysokości 600 tys. Złotych.Na początku 2016 roku sprawa trafiła do rozpatrzenia po raz trzeci.

Tadeusz M. „Tato” i Mariusz K. opuścili areszt w 2009 roku po ponad 10 latach odsiadki. Obaj wpłacili po kilkaset tysięcy złotych kaucji. Mężczyźni otrzymali również zakaz opuszczania kraju i dozór policyjny.

Mimo rozbicia trzonu organizacji i zatrzymaniu na wiele lat jej szefów nie przestała ona funkcjonować. Na wolności pozostały niedobitki gangu a do głosu zaczęło dochodzić młodsze pokolenie. Do ostatnich zatrzymań członków ośmiornicy dochodziło jeszcze w 2013 roku.

W marcu policja zatrzymała 13 kolejnych osób na terenie Łodzi i Olsztyna, w tym takie postaci jak: „Student”, „Glut” „Ślepy” i „Baton”  – Gangsterom zarzuca się podłożenie ładunków wybuchowych pod klubem i restauracją w Łodzi, porwanie biznesmena czy kradzieże samochodów. W sumie postawiono przestępcom ponad 100 zarzutów.