Brazylia: Wojsko wyruszyło na wojnę z gangsterami. 14 bandytów nie żyje

Brazylia: Wojsko wyruszyło na wojnę z gangsterami. 14 bandytów nie żyje

fot. zdjęcie ilustracyjne / pixabay

Co najmniej 14 osób zginęło w operacjach policji i wojska wymierzonych w handlarzy narkotyków w fawelach Rio de Janeiro i pobliskim mieście Niteroi – poinformowała brazylijska armia i media. Liczba ofiar może wzrosnąć.

Dowódca wojskowy odpowiedzialny za bezpieczeństwo w Rio poinformował o śmierci ośmiu osób podczas interwencji tych sił w fawelach, czyli slumsach tej drugiej po Sao Paulo największej brazylijskiej metropolii.

Z kolei oficjalna agencja prasowa Agencia Brasil poinformowała o śmierci sześciu domniemanych członków gangów w następstwie pościgu w Niteroi, mieście położonym u wejścia do zatoki Guanabara, naprzeciwko Rio. Pościg w godzinach szczytu w pobliżu jednego z największych mostów prowadzących do Rio spowodował chaos w ruchu.

– Może być więcej zabitych – oświadczył dowódca, odnosząc się do operacji przeprowadzonej o świcie w fawelach Alemao i Penha na północy Rio.

Około 4,2 tys. żołnierzy wspieranych przez pojazdy opancerzone i samoloty wkroczyło do kompleksów faweli, kontrolowanych przez silnie uzbrojonych handlarzy narkotyków – podaje agencja AFP.

Żołnierze znieśli blokady dróg postawione przez gangi, a następnie kontrolowali samochody i mieszkańców. Ponadto „rozdawali ulotki z prośbą do ludności o współpracę” – poinformowało dowództwo wojskowe w oświadczeniu.

Po krótkiej demonstracji w Alemao został spalony autobus – poinformował fotoreporter AFP.

W zeszłym roku wojsko zostało upoważnione do zapewnienia bezpieczeństwa w Rio de Janeiro z powodu wzrostu przemocy i nieskuteczności policji w walce z gangami narkotykowymi.

źródło: PAP/ TVP Info 

Zatrzymano 27-latka który uciekł z konwoju

Zatrzymano 27-latka który uciekł z konwoju

Policjanci z Lubina zatrzymali poszukiwanego listem gończym 27-letniego mężczyznę. Lubinianin był poszukiwany w związku z podejrzeniem kradzieży samochodu, a także za usiłowanie wymuszenia rozbójniczego. Do zatrzymania mężczyzny doszło w jednym z mieszkań na terenie Lubina. 27–latek trafił do policyjnego aresztu.

 

8 sierpnia około godziny 12.00 policjanci z wydziału kryminalnego lubińskiej policji zatrzymali poszukiwanego na podstawie listu gończego 27-latka z Lubina. Dzięki intensywnej pracy operacyjnej oraz własnym informacjom funkcjonariusze ustalili miejsce pobytu i doprowadzili do zatrzymania poszukiwanego.

Mężczyzna po tym jak uciekł w minioną niedzielę z policyjnego konwoju, ukrywał się w jednym z mieszkań na terenie Lubina. Policjanci podjęli interwencję błyskawicznie. Mężczyzna nie stawiał oporu. Został przewieziony do jednostki policji i trafił do aresztu.

Lubinianin poszukiwany był w związku z podejrzeniem kradzieży samochodu oraz usiłowania wymuszenia rozbójniczego. Dodatkowo odpowie za przestępstwo samouwolnienia się, będąc pozbawionym wolności. Za ten czyn grozi mu pozbawienie wolności do 2 lat.

CBŚP i Europol rozbiły międzynarodowy gang [VIDEO]

CBŚP i Europol rozbiły międzynarodowy gang [VIDEO]

Dzięki współpracy CBŚP, służb brytyjskich, włoskich i Europolu rozbito grupę i zabezpieczono 39 mln papierosów. Legalny towar poprzez kolejne firmy był teoretycznie wyprowadzany poza teren UE, a faktycznie papierosy trafiały na czarny rynek. Budżet UE mógł być narażony na straty rzędu 41 mln zł. CBŚP wspólnie z Prokuraturą Regionalną w Gdańsku ustalili 5 Polaków podejrzanych o udział w grupie.

 

Policjanci z Zarządu w Gdańsku CBŚP prowadzą od 2015 roku śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku. Sprawa dotyczy międzynarodowej grupy przestępczej zajmującej się nielegalnym obrotem papierosami.

Z ustaleń śledczych wynika, że grupę tworzyli m.in. obywatele Polski, Ukrainy, Litwy, Wielkiej Brytanii, Belgii, Grecji i Włoch.

Mechanizm działania grupy polegał na wykorzystaniu uproszczonej procedury tranzytu międzynarodowego, za pomocą utworzonych do tego podmiotów gospodarczych, które pozorowały działalność handlową, uwiarygadniając realizowane transakcje i przemieszczenia tranzytowe towarów z pominięciem uiszczenia należnych podatków.

Z zebranych informacji wynika także, że członkowie grupy korumpowali urzędników celnych w krajach UE. Celem było potwierdzenie wyjazdu transportów papierosów poza obszar Unii Europejskiej. W rzeczywistości towar nigdy nie opuszczał granic UE i był tam wprowadzany do obrotu bez opłacenia należności podatkowych.

W wyniku intensywnego współdziałania polskich, brytyjskich i włoskich służb,  przy koordynacji Europolu zatrzymano w 2015 roku w miejscowości Caserta we Włoszech transport z 14 milionami papierosów, które były przeznaczone na nielegalny rynek. Wyprowadzenie spod dozoru celnego UE takiej ilości papierosów naraziłoby budżet Unii na uszczuplenia z tytułu nieodprowadzonych należności podatku akcyzowego, podatku VAT i cła w łącznej wysokości niemal 15 mln zł.

Kolejnym krokiem było zabezpieczenie pod Padwą we Włoszech ponad 13 mln papierosów różnych marek, które także w fikcyjny sposób miały opuścić granice UE.

Wprowadzenie takiej ilości wyrobów tytoniowych na nielegalny rynek naraziłoby budżet Unii na uszczuplenia z tytułu nieodprowadzonych należności publicznoprawnych w wysokości 14 mln zł.

Tego samego roku w Trieście funkcjonariusze przejęli trzeci transport papierosów różnych marek, tym razem prawie 12 mln papierosów. Gdyby ten towar trafił na rynek budżet Unii zostałby narażany na uszczuplenia ponad 12 mln zł.

W trakcie działań na terenie UE łącznie zatrzymano pięć osób.

Pomimo zabezpieczenia ogromnej ilości nielegalnych papierosów policjanci CBŚP wspólnie z Europolem oraz służbami z innych państw, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku ustalali mechanizm działania przestępczego procederu oraz osoby zamieszane w to nielegalne przedsięwzięcie.

W efekcie w lipcu policjanci CBŚP z Gdańska zatrzymali pięć osób, którym w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku przedstawiono zarzuty miedzy innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Zatrzymani są także podejrzani o narażenie na uszczuplenie należności publicznoprawnych wielkiej wartości w wysokości niemal 15 mln. zł. Podczas działań, u jednego z zatrzymanych policjanci zabezpieczyli na poczet przyszłych kar ponad 250 tysięcy euro.

Wspólne działania prowadzone od 2015 roku przez Centralne Biuro Śledcze Policji, służby brytyjskie oraz włoskie były koordynowane przez funkcjonariuszy Europol-u.

Sprawa nadal ma charakter rozwojowy.

foto/video/txt: policja.pl

Międzynarodowy gang rozprowadził 1,5 tony kokainy i amfetaminy po całej Europie

Międzynarodowy gang rozprowadził 1,5 tony kokainy i amfetaminy po całej Europie

Od października 2016 r. prokuratura i policja w Wuppertalu (Niemcy), przy wsparciu Europolu, prowadziły dochodzenie przeciwko międzynarodowej, zorganizowanej grupie przestępczej podejrzewanej o handel dużą ilością kokainy i amfetaminy oraz uprawę marihuany.

 

Latem 2017 roku podejrzani, z kilku lokalizacji w Holandii (między innymi Rotterdam i Venlo) wwieźli do Niemiec znaczne ilości kokainy i amfetaminy.

W Niemczech przechowywali substancje w mieszkaniach-magazynach, gdzie czekały one na dostarczenie do innych krajów europejskich, takich jak Dania, Szwecja, Szwajcaria, Austria i Włochy.

W maju zeszłego roku, śledztwo doprowadziło, do aresztowania dwóch osób w Danii, i identyfikacji dwóch kolejnych podejrzanych. Na początku czerwca, zakończyło się wydaniem sześciu nakazów aresztowania.

W czerwcu w Wuppertalu zatrzymano trzy osoby. W akcji udział brało  200 policjantów niemieckich i holenderskich, którzy przeprowadzili 18 rewizji domowych.

Sześć samochodów o wysokiej wartości, motocykle, 110 000 EUR w gotówce i dwa zegarki o wartości 500 000 EUR zostały zajęte.

Zlikwidowano także plantację marihuany, z setkami roślin, i skonfiskowano trzy paczki narkotyków, zawierające odpowiednio 50 kg, 41 kg i 14 kg amfetaminy. Śledczy obliczyli, że grupa przestępcza rozprowadziła około 1,5 tony kokainy i / lub amfetaminy w całej Europie w ciągu ostatnich dwóch lat.

Sprawa ta od samego początku była aktywnie wspierana przez Europol, który był gospodarzem i finansował spotkania operacyjne oraz ułatwił międzynarodową wymianę informacji poprzez wzajemne dopasowanie raportu wywiadowczego.

źródło: Europol

 

 

EUROPOL: Z Polski do Holandii wyruszały tony chemikaliów. Tam produkowano z nich narkotyki

EUROPOL: Z Polski do Holandii wyruszały tony chemikaliów. Tam produkowano z nich narkotyki

fot.chemikalia z Polski służące do produkcji narkotyków/Europol

Centralne Biuro Śledcze polskiej Policji, z pomocą holenderskiej i niemieckiej policji, zidentyfikowało i zamknęło głównego dostawcę chemikaliów, przeznaczonych do produkcji narkotyków syntetycznych w Holandii. W ramach operacji transgranicznej, organy ścigania współpracowały ze sobą w celu przejęcia ton chemikaliów, aresztowania członków przestępczej organizacji i zamknięcia laboratoriów do produkcji narkotyków. Ponad 300 funkcjonariuszy organów ścigania wzięło udział we wspólnej operacji, która została zaplanowana przy wsparciu Europolu.

 

Od samego początku Europol wspierał Niemcy, Holandię i Polskę w ich dochodzeniach, zapewniając analityczne i specjalistyczne wsparcie, a także organizując spotkania operacyjne. Policja w Holandii przeprowadziła przeszukiwanie w 17 różnych lokalizacjach, aresztując siedmiu podejrzanych oraz zamykając i przejmując sprzęt z trzech laboratoriów. Holenderskie organy ścigania również przejęły:

  • więcej niż 100 kg kryształów MDMA
  • kilkanaście litrów bazy MDMA
  • 1 000 litrów BMK i 30 litrów PMK (półprodukt do produkcji amfetaminy)
  • 67 ton różnych nieregularnych substancji chemicznych
  • 4 sztuki ostrej broni
  • liczne kradzione pojazdy.

 W Polsce organy ścigania aresztowały ośmiu podejrzanych i skonfiskowały 17,48 ton chemikaliów i 4 kg pasty amfetaminowej. W Niemczech zarekwirowano także 7,2 tony chemikaliów przeznaczonych do produkcji narkotyków syntetycznych.

Polskie organy ścigania zbierały informacje na temat handlarzy narkotyków od 2016 r. W trakcie dochodzenia ujawniono, że handlarze transportowalii około dwóch ton chemikaliów z Polski, do różnych miejsc na południu Holandii do trzech razy w tygodniu. Podejrzewano, że chemikalia zostały następnie przetransportowane z magazynów do jednego lub kilku niezidentyfikowanych adresów w Holandii, gdzie miała miejsce nielegalna produkcja narkotyków syntetycznych.

Podejrzani najpierw nabyli w Polsce legalne chemikalia niesankcjonowane (wodorotlenek sodu, kwas mrówkowy, fosfor i aceton). Chemikalia te mogą być wykorzystywane do nielegalnego wytwarzania amfetaminy, MDMA i metamfetaminy. Następnie zakupiono dodatkowe niesklasyfikowane chemikalia i tymczasowo przechowywano je w Niemczech.

W kwietniu 2018 r., Po długim dochodzeniu i zebraniu dowodów przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej (ZGP) działającej głównie w Holandii, Polsce i (w mniejszym stopniu) Niemczech, rozpoczął się wspólny dzień akcji.

Równoczesne poszukiwania w zidentyfikowanych lokalizacjach, a także aresztowania członków ZGZ zostały przeprowadzone przez holenderską, niemiecką i polską policję w poszczególnych krajach. W dniu akcji Europol zapewnił bezpośrednie wsparcie podczas demontażu jednego z nielegalnych laboratoriów odkrytych w Holandii, a także wsparcia analitycznego z mobilnym biurem na miejscu w Polsce. Przed dniem akcji, dzięki ścisłej współpracy (kontrolowana dostawa) między państwami członkowskimi, w Holandii odkryto jeszcze jedno laboratorium MDMA. Holenderska policja narodowa przechwyciła około 125 kg MDMA, 43 litry płynnego MDMA i ogromną ilość chemikaliów przetransportowanych z Polski.

źródło: Europol

 

 

„Uchal” z Wyszkowa

„Uchal” z Wyszkowa

57-letni dziś Sławomir O. , do Wyszkowa, przeprowadził się z rodzicami ze wsi. W mieście, pracę dostała jego matka, ojciec chorował, nie wychodził z domu. Jego rodzina ponoć posiadała kamienice w Łomży, która została im odebrana przez państwo w czasach socjalizmu. „Uchal”, jak nazwano go od odstających uszu, przestępczą karierę zaczynał na przełomie lat 70 i 80. Jak wielu drobnych przestępców w tamtym okresie, miał podobny start: bójki, kradzieże, alkoholowe imprezy. Nic nie zwiastowało, że niedługo stanie się bossem nie tylko Wyszkowa ale obszaru leżącego na terenie trzech województwach.

 

Według ustaleń śledczych, w grudniu 1995 roku, „Uchal” zorganizował w swoim domu spotkanie z przestępcami z Wyszkowa. Zapytał ich wtedy czy chcą do niego dołączyć. Jednocześnie, od razu mianował się liderem tej grupy. Jego gang zasilili przede wszystkim recydywiści i ludzie znani ze swojej bandyckiej przeszłości.

Od początku w grupie byli min. Marek D. „Wacek”, Robert D. „Klakier”, Wiesław J.”Kolczyk”, Jan D. „Baca”, Wiesław P. „Koczis”, Edmund P. Później dołączyli do nich Krzysztof L. „Leon” czy Grzegorz R.”Chałapa”, który jako szwagier „Uchala” zajmował w grupie wysoką pozycję, mimo młodego wieku.

Grupa zajmowała się przede wszystkim ściganiem haraczy i kradzieżami samochodów. Po przywłaszczaniu aut , organizowano tzw. „wykupki”. Dochodziło do sytuacji gdzie w niespełna 30-tysięcznym Wyszkowie, ginęło 20 samochodów rocznie.

Sterroryzowani właściciele interesów płacili haracze bez szemrania. Właściciele dyskotek, knajp, lodziarni, piekarni, drobnych firm usługowych czy małych hurtowni, płacili bandytom comiesięczną daninę w zamian za tzw. ochronę.

Grupa w czasie największej prosperity, współpracowała z gangami z Łomży, Suwałk czy Wołomina. Kiedy pod koniec lat ’90 boss z Suwałk, niejaki „Anucha”, stracił nogę w zamachu bombowym, gangsterzy pojechali okazać mu solidarność.

Defilada kilkudziesięciu gangsterskich wozów wyruszyła z Wyszkowa pod szpital, w którym leżał gangster. Wyszkowianie pod oknami budynku wznosili okrzyki: „Anucha jesteśmy z Tobą!”

Według prokuratury, gang Uchala, w krótkim czasie rozrósł się z kilkunastu, do około stu osób.

Legenda głosi, że doszło nawet do starcia „Uchala” z osławionym „Pruszkowem”. Konfrontacja miała mieć miejsce, na tyłach baru Paragraf na alei „Solidarności” w Warszawie. Zjechało się tam ok. 200 gangsterów z obu stron Wisły. Górą – w tej demonstracji siły miał być „Uchal”.

„Uchal”, Tygodnik Ostrołęcki

Członkowie bandy nie kryli swego bogactwa. Jeździli drogimi wozami, budowali wystawne domy. Osiadali głównie w podwyszkowskim Rybienku, gdzie z ich willami sąsiadowały posesje miejscowych notabli.

Szczególnie upodobali sobie część Rybienka zwaną Latoszkiem.

„Uchal” postawił dwa domy, jeden zarejestrował na matkę, drugą na siostrę. Założył też stadninę koni wierzchowych.

Urząd Skarbowy nie interesował się, skąd pochodzą pieniądze na te inwestycje. Prokuratorowi, który zwrócił się z prośbą o finansowe sprawdzenie „Uchala” i jego ludzi, odpowiedziano, że to niemożliwe, bo ci panowie nie składają PIT-ów. W rzeczywistości pracownicy skarbówki, po prostu bali się bandytów.

Sławomir O. posiadał też doskonałe układy z lokalną policją. Poniższe wydarzenie, opisywał reportaż „Mafioso znad Buga”, który ukazał się w Tygodniku Ostrołęckim w 1991 roku:

„Wyszków, 27 marca 1991 roku, godzina 19.30. W kawiarni Marlin mieszczącej się w centrum miasta, w pobliżu budynku komendy policji siedzi dwóch młodych policjantów: Jerzy J. oraz Artur Sz. W pewnym momencie podchodzi do nich Sławomir O., uznawany za szefa miejscowych opryszków, zwany „Uchalem”, wraz ze swoim kompanem Arturem K. „Uchal” proponuje policjantom wspólną wódkę. Odmawiają jednak i wychodzą. Po wyjściu z kawiarni „Uchal” poszczuł jednego z policjantów psem, drugiego uderzył pięścią w głowę. Dzień wcześniej „Uchala” zatrzymała ostrołęcka drogówka i zawiozła na komendę do Wyszkowa.”

Jakiś czas później, oficer policji  wojewódzkiej z Ostrołęki, podczas pobytu służbowego w komendzie wyszkowskiej, odnotował w raporcie, że miejscowi policjanci są z Uchalem po imieniu, zwracają się do niego per Sławeczku. Zaraportował też, że w mieście obserwowano radiowozy, które grzecznie odjeżdżały, kiedy tylko pojawiały się auta bandytów.

Relacje Uchala z policjantami wskazywały na to, że miejscowi funkcjonariusze od lat byli przez niego terroryzowani i woleli nie wchodzić mu w drogę. Byli też w znacznym stopniu skorumpowani. Zdarzało się że w 15 min do złożenia zawiadomienia, gangsterzy dostawali telefon z komendy.

Przestępcy czuli się co raz bardziej bezkarni i pewni siebie. Prokurator rejonowy Zbigniew Siejbik, który zaczął uważnie przyglądać się bandzie „Uchala”, w marcu 1998 roku został napadnięty i pobity. Nie wiele brakowało aby został zatłuczony na śmierć kijami bejsbolowymi.

Co raz bardziej radykalne środki dotykały tez zwykłych mieszkańców. Małżeństwo Dzięgielewskich, którym skradziono mercedesa, postanowiło się postawić bandytom i odmówić wpłacenia wykupki. Auto spalono a ofiary zaczęły dostawać listowne i telefoniczne pogróżki.

Przestępcom postawił się także Wojciech Chodkowski, restaurator i właściciel hurtowni. Przedsiębiorcy powybijano okna w domu a następnie podpalono hurtownię. Mężczyzna jednak nie ugiął się. Namówił lokalnych biznesmenów aby wspólnie postawili opór gangsterom. W 2000 r. stanął na czele Zrzeszenia Kupców, które z organizacji środowiskowej zmieniło się w bastion samoobrony społecznej. Przestępcy znów próbowali go zastraszyć podkładając mu bombę pod domem. Przy pomocy lokalnych gazet, wyszkowscy kupcy nagłośnili już jednak swoje problemy. To spowodowało, że ożywiła się policja i prokuratura.

Ludzie nabrali odwagi, a wydarzeniami w mieście zainteresował się sam ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński. Polityk postanowił wymienić okręgowych prokuratorów, gdyż uznał, że to właśnie na tym poziomie organów ścigania dochodzi do zaniedbań. Wówczas sprawa ruszyła do przodu.

Jesienią 2000 roku grupa wyszkowskich policjantów została wydalona ze służby za współpracę z przestępcami. Zostali aresztowani i stanęli przed sądem.

11 lutego 2001 w szpitalu kardiologicznym w Warszawie-Aninie policja zatrzymuje „Uchala”. Trafia on do aresztu.

25 lutego 2001 r. w nadawanym na żywo z Wyszkowa, programie „Pod napięciem” jeden z gangsterów mówi wprost do kamery, że ma swoje wtyki w policji. Dwa tygodnie wcześniej brał udział w próbie odbicia Uchala, sprzed budynku sądu. Do aresztu trafił dopiero po występie w telewizji.

Aresztowanie Sławomira O. nie oznaczało jednak koniec działania gangu. Mówiło się, że gangster dowodzi grupą z celi aresztu.

Podczas jego nieobecności rządy w mieście próbował przejąć jego były podwładny Robert T.ps. „Buhaj”.

Latem 2002 roku, Buhaj, jego zastępca Rambo oraz dwóch innych buntowników, siedziało w czarnym BMW 530, w pobliżu plaży nad Bugiem. Nagle nadjechał opel, z którego wyskoczyło dwóch mężczyzn z bronią automatyczną. Otworzyli ogień. Dwóch mężczyzn zginęło, a Buhaj i Rambo z poważnymi ranami trafili do szpitala.

Jesienią 2003 roku Centralne Biuro Śledcze przeprowadziło zmasowany atak na gangsterów z Wyszkowa i okolic. 200 antyterrorystów uderzyło jednocześnie na mieszkania kilkudziesięciu przestępców. Aresztowano 24. W następnej akcji wpadło 5 kolejnych. Łącznie podczas aresztowań w okolicach Wyszkowa zatrzymano i aresztowano 40 przestępców.

Kilku gangsterów od razu dobrowolnie poddało się karze. Marek D. „Wacek”, poszedł na współpracę, zaś niejaki „Koczis” został świadkiem koronnym. Wybór świadka koronnego, okazał się jednak prawdziwym niewypałem, gdyż biegli sądowi orzekli, że jest on opóźniony intelektualnie i jego zeznania niewiele są warte.

Proces ciągnął się przed sądem w Ostrołęce. W czerwcu 2007 r. ogłoszono wyroki. „Uchal” dostał 14 lat więzienia i kilkaset tys. złotych grzywny na rzecz poszkodowanych. Wyrok był nieprawomocny. Sprawa wracała wielokrotnie do sądu, kolejne orzeczenia zaskarżała albo obrona, albo prokuratura. Po latach procesowych zawirowań, „Uchal” finalnie opuścił mury aresztu i wrócił do Wyszkowa.