El Chapo kazał wrzucić granat do celi, w której znajdował się jego przyjaciel

0
5882
fot. (zaznaczony)Miguel Angel Martinez w towarzystwie El Chapo, Prokuratura Stanów Zjednoczonych

Miguel Angel Martinez wyznaje, że El Chapo próbował się go pozbyć, w obawie o zdradę. Jednak mimo bliskiego spotkania ze śmiercią, udało mu się jej uniknąć kilkukrotnie.

Świadek twierdzi, że nigdy nie dał Guzmanowi powodu do wydania wyroku śmierci. Ale nie jest tajemnicą, że największy meksykański narkobaron wolał zawczasu uciszyć potencjalnego kapusia.

Były przemytnik zeznał, że był lojalnym pracownikiem Guzmana. Pomógł mu zorganizować wiele przerzutów kokainy z Kolumbii, dzięki czemu El Chapo zdobył tak wielką fortunę. Narkobaron został nawet ojcem chrzestnym syna Martineza. Świadek przyznał, że kiedy Guzman wylądował w wiezieniu, to zadbał o jego rodzinę i jego sprawy.

Koszmar Martineza zaczął się, kiedy został aresztowany. W pierwszym więzieniu w Meksyku został otoczony przez współwięźniów z celi i dźgnięty 15 razy ostrym narzędziem. Do szpitala trafił umierający. Kiedy z niego wyszedł, wrócił do tej samej celi, z tymi samymi napastnikami.

„W nocy słyszałem jak polerowali swoje noże, swoje ostrza” – wyznaje świadek.

Martinez ponownie został zaatakowany i raniony jeszcze 5 lub 6 razy, tak samo jak za pierwszym razem. Napastnicy celowali w płuca.

Trzecią próbę morderstwa przeprowadzono, kiedy rozmawiał przez telefon. Tak jak wcześniej, został zaatakowany nożem i raniony wielokrotnie w twarz. Tym razem po wyjściu ze szpitala, w celu ochrony trafił do odosobnionej celi.

Pewnej nocy Martinez usłyszał zespół grający jedną z ulubionych ballad Guzmana, „Un Puno De Tierra”, opowiadającą o „życiu pełnią życia”, gdyż po śmierci niczego nie możesz zabrać ze sobą. Zespół pod więziennymi murami grał jedną piosenkę cała noc.

Następnego dnia rano, pod jego celą pojawił się uzbrojony napastnik. Po walce ze strażnikami, którzy nie chcieli otworzyć drzwi, wrzucił granat do celi Martineza. Mężczyzna przeżył tylko dzięki temu, że schował się w miejscu, w którym była toaleta.

Ostatecznie został ekstradowany do Stanów Zjednoczonych, gdzie przyznał się do wszystkich zarzutów m.in przemytu narkotyków. Mimo dołączenia do programu ochrony świadków nadal boi się Guzmana jednocześnie czując się przez niego porzuconym.

„Nigdy go nie zawiodłem. Nigdy go nie okradłem. Nigdy go nie zdradziłem.Zadbałem o jego rodzinę. A jedyną rzeczą jaką otrzymałem w zamian były cztery próby zabicia mnie.”

Prokurator także zapytał Martineza czy kiedykolwiek był świadkiem wydania wyroku śmierci lub jego omówienia. Martinez odpowiedział, że tak i dodał, że Guzman zabijanie uważał za prostą sprawę: „Albo twoja matka będzie płakać, albo ich matka będzie płakać”.

źródło: usatoday.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here