Strzelanina, granaty i dwa trupy w Jeleniogórskim sądzie

0
2424
fot. zdjęcie poglądowe, pixabay

13 marca 2000 roku, w jeleniogórskim sądzie miał rozpocząć się proces gangu kierowanego przez Mariusza M. Ośmiu przestępców, oskarżono o napady rabunkowe i morderstwa na terenie całego kraju. Takiego przebiegu rozprawy jednak nikt się nie spodziewał.

Mariusz M. znany jako Czarny lub Cygan, wychodzi do toalety. Ze spłuczki wyciąga pistolet, trzy granaty i trzy atrapy kostek trotylu.

Na sali sądowej daje po granacie i atrapie Przemysławowi C. oraz braciom Jackowi i Grzegorzowi G. Biorą zakładników: cały skład sędziowski, prokuratora i protokolantkę.

Wychodzą na korytarz. Tam ogień otwierają do nich antyterroryści –  Mariusz M. i Grzegorz G. ponoszą śmierć. Eksplodujący granat rani trzech policyjnych komandosów. Świadek koronny zeznający przeciw kompanom, salwuje się ucieczką i skacze przez okno.

Przemysław C. i Jacek G. ocaleli, ale zostali oskarżeni o próbę ucieczki i wzięcie zakładników.

Jak się później okazało broń dostarczyli do sądu trzej mężczyźni, wynajęci i opłaceni przez Mariusza M.

W sprawę mocno zamieszany był ówczesny adwokat Mariusza M., Marek G. Według prokuratury przekazywał uwięzionemu klientowi telefony komórkowe, dostarczał mu narkotyki i pieniądze oraz  przekazywał pomiędzy przestępcami grypsy. Miał też podżegać gangsterów do wywołania strzelaniny.

Część gangsterów po akcji przyznała się do winy i poprosiła o dobrowolne poddanie się karze. Sąd doliczył im kary pozbawienia wolności, do wieloletnich wyroków, jakie otrzymali później za szereg przestępstw dokonanych w grupie przestępczej.

MAFIA PL

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here