Grupa „Karola” i wojna domowa w Wołominie

0
4739
f
fot. Karol S., materiały policyjne, "Miasto gniewu", TVP

Marian K. ps. Maniek vel Stary Klepak, wraz z Ludwikiem A. ps. Lutek, byli bossami ze starej gwardii, którzy rezydowali w Wołominie. Pod koniec lat 90-tych, w przestępczym świecie Warszawy mieli już status legendy.

W 1998 roku, doszło jednak do poważnego konfliktu słynnych bossów z młodymi wilkami, którzy dotychczas posłusznie wykonywali ich polecenia.

Mańkowi, często zdarzało się publicznie obrażać swojego podwładnego, Karola S., który prowadził interesy na boku, nie oddając działki szefowi.

Wołomiński boss zlekceważył jednak młodego gangstera i nie docenił jego ambicji.

Kiedy Maniek, po raz kolejny znieważył publicznie Karola i dodatkowo go spoliczkował, ten oficjalnie wypowiedział mu lojalność.

Postanowił odłączyć się od szefa i ze swoimi kompanami robić interesy na własną rękę. Mówi się też, że przejął również ludzi, zastrzelonego niedawno Andrzeja G. ps. Junior.

Panowie poszli na noże. W grupie Karola S., nazywanego przez kompanów po prostu Karolem, jedną z najważniejszych osób był Andrzej T., Tyburek,  bezwzględny przestępca i człowiek od tzw. mokrej roboty.

fot. od lewej Maniek, Lutek

Co ciekawe, patrząc na jego zdjęcie z listu gończego, prędzej można było by uwierzyć, że jest to młody student informatyki niż wyrachowany gangster.

Młodzi rebelianci szybko wzięli się do roboty. Do policji dochodziły także słuchy, że mają poparcie bossa z Wiednia, Jeremiasza B. ps. Baranina.

Pierwszym efektem wołomińskiego konfliktu, było podłożenie bomby pod samochodem Mańka, która eksplodowała pod supermarketem, w grudniu 1998 roku. (5 sek. Pauzy)

Po stronie szefów starszego pokolenia, stanął Paweł W. ps Kajtek, jeden z najlepszych złodziei samochodów w stolicy, który miał ambicje zostania szanowanym gangsterem.

Kajtek ze swoimi ludźmi wpierał Mańka i Lutka, w polowaniu na ludzi Karola.

Postanowił jednak, poprosić o pomoc, gangstera z grupy markowskiej, Krzysztofa K. ps. Baniak.

Mężczyźni umówili się na spotkanie 6 stycznia 1999 roku, przy skrzyżowaniu ul. Trawiastej z Piątą Poprzeczną w Aninie.

Na miejscu zjawiło się kilka osób. Kiedy dogadywali ze sobą temat dorwania Karola i jego ludzi,do grupki mężczyzn zbliżył się samochód marki Dodge, a zza jego okien wysunęły się lufy pistoletów automatycznych.

Baniak, dostał kilkanaście kul i zmarł na miejscu. Kajtek, został lekko ranny. O dużym szczęściu może za to mówić Piotr D., który otrzymał 17 postrzałów a mimo to przeżył.

Kule przebiły mu lewą pierś w okolicach serca, bark, złamały nogę i pocięły ręce. Policja, znalazła później na miejscu strzelaniny 52 łuski.

Atak w Aninie przeprowadzili ludzie Karola, którzy postanowili ubiec oponentów.

Karol, jednak nie mógł podarować Kajtkowi tego, że współpracując z wołomińskimi bossami, organizuje polowanie na jego osobę. Postanowił dopaść go po raz kolejny.

W sobotę 20 marca, Piotr W., przyjeżdża z żoną do restauracji T.G.I Friday’s, znajdującej się na alei Jana Pawła II.

fot. Restauracja Friday’s, Google street

Para zasiada do kolacji, jednak Kajtek, jest bez przerwy niepokojony telefonami.

Ktoś próbuje ewidentnie wywabić go z lokalu, i po którymś z połączeń Piotr W. wychodzi w końcu przed restaurację.

W tym momencie podbiegło do niego kilku mężczyzn, którzy oddali w jego kierunku serię strzałów z broni automatycznej.Kajtek padł martwy na ziemię.

Jak się okazało, napastnicy postrzelili jeszcze jedną, całkiem przypadkową osobę. 50-letni Marek W., pracownik Teatru Narodowego, doczołgał się, co prawda, do drzwi restauracji, jednak zmarł zanim przyjechało pogotowie.

Apogeum porachunków, choć jeszcze nie ich koniec, nastąpiło 31 marca, 1999 roku.

W restauracji Gama u zbiegu ulic Wolskiej i Staszica, spotkali się Maniek, Lutek oraz  ich trzech ludzi , Olgierd W. ps. Łysy, Mariusz Ł. ps. Piguła, Piotr Ś. ps. Kurczak.

Panowie  rozmawiali o rozwiązaniu problemu z młodymi buntownikami.

Około godziny 13.00 do lokalu wszedł mężczyzna, który rozejrzał się po restauracji i natychmiast ją opuścił. Chwilę po tym, do budynku wbiegło trzech zamaskowanych mężczyzn, którzy z marszu otworzyli ogień do rozmawiających gangsterów.

Strzały z dubeltówki, broni maszynowej i pistoletu, pozbawiły życia wszystkich pięciu mężczyzn.

fot. Jeden z zabitych w Gamie, policja, „Miasto gniewu”, TVP

Kilka minut po akcji, polonez, którym przyjechali napastnicy, mknął już w stronę miasta. Porzucono go później w otwockim lesie i spalono.

Na początku sierpnia 1999 roku,  policja rzuciła się na grupę Karola. Wpadł sam lider gangu a także Robert B. Bieniasty, Paweł J. Japa, Cezary P. Popo i Andrzej M. Niuniek. Z obławy uciekł jednak Tyburek.

Kiedy w październiku 1999 roku, po siedmiu miesiącach aresztu, wyszedł na wolność Jacek K. Klepak, syn Mańka, to on został nowym bossem grupy i od razu zarządził „zrobić porządek” w Wołominie.

Zaplanował wyłapywać członków grupy Karola jednego po drugim.

2 marca 2002 roku,  około godziny 19, pod restauracją  „Biesiadna”, w zaparkowanym Audi, siedziało dwóch mężczyzn.

Jednym z nich był Rafał G. właściciel knajpy, drugim jego kolega, Leszek M. ps. Łata, jeden z członków gangu Karola.

Do stojącego pod „Biesiadną” pojazdu, podjechało nagle czarne Subaru.

Zza opuszczonej szyby wyłoniła się lufa broni automatycznej, która kilkoma seriami trafiła w stojący wóz. Siedzący w środku mężczyźni próbowali jeszcze uciec ale było już za późno.

Auto ruszyło, lecz zaraz zatrzymało się na pobliskim płocie.  Kule z kałasznikowa pokiereszowały ich ciała. Łata zginął na miejscu, Rafał G., który nie był celem ataku, zmarł po 40 minutach.

Klepak był przekonany, że Łata był jednym ze strzelców w Gamie. Polował na niego przez kilka tygodni.  – W czasie egzekucji wiedział, że towarzyszy mu przypadkowa osoba, mimo to zaatakował – opowiadał później policjant białostockiego CBŚ.

Rok wcześniej, pod barem Kubuś, w Sulejówku zginął inny z ludzi Karola, Paweł D. ps. Długopis.

Klepak zaczął się ukrywać, gdyż wystawiono za nim list gończy. Kiedy policja była przekonana, że przebywa za granicą, on spokojnie bawił się w Mikołajkach, na Mazurach.

fot. „Młody Klepak”

17 sierpnia 2002 roku, w godzinach wieczornych Jacek K., wraz z kolegami przebywał w lokalnym barze „Okoń”.

Nagle, do jego stolika podbiegło trzech młodych mężczyzn, którzy bez słowa otworzyli do niego ogień.

Padło 11 strzałów. Klienci baru rzucili się w popłochu do ucieczki. Uciekać zaczęli również napastnicy, a w pogoń za nimi ruszył, patrolujący okolicę, sierżant Marek Cekała.

Wtedy padł kolejny strzał. Trafiony policjant padł na ziemię. Szybko wezwano pogotowie, lecz karetka była już w drodze po „Klepaka”. Kiedy przyjechała następna, funkcjonariusz już nie żył.

Śmierć Jacka K. była ostatnim z aktów wewnętrznej wojny Wołomina. Przełom lat 90-tych i dwutysięcznych, był też symbolicznym momentem w historii całej stołecznej gangsterki.

Zginęli szefowie Wołomina, a wkrótce osławiony Pershing. Inny z bossów, Masa, został świadkiem koronnym, a grupa pruszkowska została rozbita przez utworzone właśnie Centralne Biuro Śledcze. Większość bossów starszego pokolenia nie żyła lub oczekiwała w aresztach na długie wyroki.

W 2013 roku Karol oraz jego dwóch kompanów, Robert B. Bieniasty i Andrzej M. Niuniek zostali prawomocnie skazani na kary dożywocia. Udowodniono im zabójstwo Baniaka, Kajtka i pracownika teatru.  Czwarty z gangsterów Paweł J. ps. Japa, który przyznał się do winy otrzymał 25-lat.

46-letni dziś Tyburek, który uciekł z obławy po wydarzeniach w Gamie, ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości przez długie 10 lat. Żył przez ten czas w Niemczech, ze zmienionym nazwiskiem i wyglądem.

fot. zatrzymanie „Tybura”, policja

Dorwali go dopiero w 2009 roku, tzw. łowcy głów, specjalna komórka CBŚ, która została wyznaczona do tropienia przestępców największego kalibru, a warto zauważyć ,że Tybur, jak również go nazywano, przez pewien czas był numerem 1 na liście najbardziej poszukiwanych polskich bandytów.

Zatrzymany na drodze dojazdowej do Poznania gangster, został aresztowany i postawiony przed sądem. On również otrzymał wyrok dożywocia za zabójstwo Baniaka, choć podejrzewany był o dużo więcej zbrodni. Śledczy byli także przekonani, że strzelał on także w Okoniu, jednak nie udało się znaleźć wystarczających dowodów.

Za zabójstwo policjanta Marka Cekały, nie odpowiedział nikt, gdyż nie ustalono, kto konkretnie pociągnął za spust.

Pod znakiem zapytania stoją także sprawcy masakry w Gamie, chociaż  być może, po niemal 20 latach, poznamy dokładny przebieg i sprawców najgłośniejszej masakry w historii polskiej przestępczości zorganizowanej. Funkcjonariusze warszawskiego Archiwum X, postanowili bowiem ponownie prześwietlić krwawy rozłam w grupie wołomińskiej.

Jak powiedział w czerwcu tego roku, jeden z funkcjonariuszy Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji:

– Od kilku miesięcy pracujemy bardzo intensywnie nad wydarzeniami związanymi z wojna domową w gangu wołomińskim. Od buntu Karola S. i jego gwardii w 1998 r., po zabójstwo w 2002 r. Jacka K. ps. Klepak. Analiza sprawy i nowe dowody już przynoszą pierwsze rezultaty. –

MAFIA PL

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here