„Uchal” z Wyszkowa

0
816

57-letni dziś Sławomir O. , do Wyszkowa, przeprowadził się z rodzicami ze wsi. W mieście, pracę dostała jego matka, ojciec chorował, nie wychodził z domu. Jego rodzina ponoć posiadała kamienice w Łomży, która została im odebrana przez państwo w czasach socjalizmu. „Uchal”, jak nazwano go od odstających uszu, przestępczą karierę zaczynał na przełomie lat 70 i 80. Jak wielu drobnych przestępców w tamtym okresie, miał podobny start: bójki, kradzieże, alkoholowe imprezy. Nic nie zwiastowało, że niedługo stanie się bossem nie tylko Wyszkowa ale obszaru leżącego na terenie trzech województwach.

 

Według ustaleń śledczych, w grudniu 1995 roku, „Uchal” zorganizował w swoim domu spotkanie z przestępcami z Wyszkowa. Zapytał ich wtedy czy chcą do niego dołączyć. Jednocześnie, od razu mianował się liderem tej grupy. Jego gang zasilili przede wszystkim recydywiści i ludzie znani ze swojej bandyckiej przeszłości.

Od początku w grupie byli min. Marek D. „Wacek”, Robert D. „Klakier”, Wiesław J.”Kolczyk”, Jan D. „Baca”, Wiesław P. „Koczis”, Edmund P. Później dołączyli do nich Krzysztof L. „Leon” czy Grzegorz R.”Chałapa”, który jako szwagier „Uchala” zajmował w grupie wysoką pozycję, mimo młodego wieku.

Grupa zajmowała się przede wszystkim ściganiem haraczy i kradzieżami samochodów. Po przywłaszczaniu aut , organizowano tzw. „wykupki”. Dochodziło do sytuacji gdzie w niespełna 30-tysięcznym Wyszkowie, ginęło 20 samochodów rocznie.

Sterroryzowani właściciele interesów płacili haracze bez szemrania. Właściciele dyskotek, knajp, lodziarni, piekarni, drobnych firm usługowych czy małych hurtowni, płacili bandytom comiesięczną daninę w zamian za tzw. ochronę.

Grupa w czasie największej prosperity, współpracowała z gangami z Łomży, Suwałk czy Wołomina. Kiedy pod koniec lat ’90 boss z Suwałk, niejaki „Anucha”, stracił nogę w zamachu bombowym, gangsterzy pojechali okazać mu solidarność.

Defilada kilkudziesięciu gangsterskich wozów wyruszyła z Wyszkowa pod szpital, w którym leżał gangster. Wyszkowianie pod oknami budynku wznosili okrzyki: „Anucha jesteśmy z Tobą!”

Według prokuratury, gang Uchala, w krótkim czasie rozrósł się z kilkunastu, do około stu osób.

Legenda głosi, że doszło nawet do starcia „Uchala” z osławionym „Pruszkowem”. Konfrontacja miała mieć miejsce, na tyłach baru Paragraf na alei „Solidarności” w Warszawie. Zjechało się tam ok. 200 gangsterów z obu stron Wisły. Górą – w tej demonstracji siły miał być „Uchal”.

„Uchal”, Tygodnik Ostrołęcki

Członkowie bandy nie kryli swego bogactwa. Jeździli drogimi wozami, budowali wystawne domy. Osiadali głównie w podwyszkowskim Rybienku, gdzie z ich willami sąsiadowały posesje miejscowych notabli.

Szczególnie upodobali sobie część Rybienka zwaną Latoszkiem.

„Uchal” postawił dwa domy, jeden zarejestrował na matkę, drugą na siostrę. Założył też stadninę koni wierzchowych.

Urząd Skarbowy nie interesował się, skąd pochodzą pieniądze na te inwestycje. Prokuratorowi, który zwrócił się z prośbą o finansowe sprawdzenie „Uchala” i jego ludzi, odpowiedziano, że to niemożliwe, bo ci panowie nie składają PIT-ów. W rzeczywistości pracownicy skarbówki, po prostu bali się bandytów.

Sławomir O. posiadał też doskonałe układy z lokalną policją. Poniższe wydarzenie, opisywał reportaż „Mafioso znad Buga”, który ukazał się w Tygodniku Ostrołęckim w 1991 roku:

„Wyszków, 27 marca 1991 roku, godzina 19.30. W kawiarni Marlin mieszczącej się w centrum miasta, w pobliżu budynku komendy policji siedzi dwóch młodych policjantów: Jerzy J. oraz Artur Sz. W pewnym momencie podchodzi do nich Sławomir O., uznawany za szefa miejscowych opryszków, zwany „Uchalem”, wraz ze swoim kompanem Arturem K. „Uchal” proponuje policjantom wspólną wódkę. Odmawiają jednak i wychodzą. Po wyjściu z kawiarni „Uchal” poszczuł jednego z policjantów psem, drugiego uderzył pięścią w głowę. Dzień wcześniej „Uchala” zatrzymała ostrołęcka drogówka i zawiozła na komendę do Wyszkowa.”

Jakiś czas później, oficer policji  wojewódzkiej z Ostrołęki, podczas pobytu służbowego w komendzie wyszkowskiej, odnotował w raporcie, że miejscowi policjanci są z Uchalem po imieniu, zwracają się do niego per Sławeczku. Zaraportował też, że w mieście obserwowano radiowozy, które grzecznie odjeżdżały, kiedy tylko pojawiały się auta bandytów.

Relacje Uchala z policjantami wskazywały na to, że miejscowi funkcjonariusze od lat byli przez niego terroryzowani i woleli nie wchodzić mu w drogę. Byli też w znacznym stopniu skorumpowani. Zdarzało się że w 15 min do złożenia zawiadomienia, gangsterzy dostawali telefon z komendy.

Przestępcy czuli się co raz bardziej bezkarni i pewni siebie. Prokurator rejonowy Zbigniew Siejbik, który zaczął uważnie przyglądać się bandzie „Uchala”, w marcu 1998 roku został napadnięty i pobity. Nie wiele brakowało aby został zatłuczony na śmierć kijami bejsbolowymi.

Co raz bardziej radykalne środki dotykały tez zwykłych mieszkańców. Małżeństwo Dzięgielewskich, którym skradziono mercedesa, postanowiło się postawić bandytom i odmówić wpłacenia wykupki. Auto spalono a ofiary zaczęły dostawać listowne i telefoniczne pogróżki.

Przestępcom postawił się także Wojciech Chodkowski, restaurator i właściciel hurtowni. Przedsiębiorcy powybijano okna w domu a następnie podpalono hurtownię. Mężczyzna jednak nie ugiął się. Namówił lokalnych biznesmenów aby wspólnie postawili opór gangsterom. W 2000 r. stanął na czele Zrzeszenia Kupców, które z organizacji środowiskowej zmieniło się w bastion samoobrony społecznej. Przestępcy znów próbowali go zastraszyć podkładając mu bombę pod domem. Przy pomocy lokalnych gazet, wyszkowscy kupcy nagłośnili już jednak swoje problemy. To spowodowało, że ożywiła się policja i prokuratura.

Ludzie nabrali odwagi, a wydarzeniami w mieście zainteresował się sam ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński. Polityk postanowił wymienić okręgowych prokuratorów, gdyż uznał, że to właśnie na tym poziomie organów ścigania dochodzi do zaniedbań. Wówczas sprawa ruszyła do przodu.

Jesienią 2000 roku grupa wyszkowskich policjantów została wydalona ze służby za współpracę z przestępcami. Zostali aresztowani i stanęli przed sądem.

11 lutego 2001 w szpitalu kardiologicznym w Warszawie-Aninie policja zatrzymuje „Uchala”. Trafia on do aresztu.

25 lutego 2001 r. w nadawanym na żywo z Wyszkowa, programie „Pod napięciem” jeden z gangsterów mówi wprost do kamery, że ma swoje wtyki w policji. Dwa tygodnie wcześniej brał udział w próbie odbicia Uchala, sprzed budynku sądu. Do aresztu trafił dopiero po występie w telewizji.

Aresztowanie Sławomira O. nie oznaczało jednak koniec działania gangu. Mówiło się, że gangster dowodzi grupą z celi aresztu.

Podczas jego nieobecności rządy w mieście próbował przejąć jego były podwładny Robert T.ps. „Buhaj”.

Latem 2002 roku, Buhaj, jego zastępca Rambo oraz dwóch innych buntowników, siedziało w czarnym BMW 530, w pobliżu plaży nad Bugiem. Nagle nadjechał opel, z którego wyskoczyło dwóch mężczyzn z bronią automatyczną. Otworzyli ogień. Dwóch mężczyzn zginęło, a Buhaj i Rambo z poważnymi ranami trafili do szpitala.

Jesienią 2003 roku Centralne Biuro Śledcze przeprowadziło zmasowany atak na gangsterów z Wyszkowa i okolic. 200 antyterrorystów uderzyło jednocześnie na mieszkania kilkudziesięciu przestępców. Aresztowano 24. W następnej akcji wpadło 5 kolejnych. Łącznie podczas aresztowań w okolicach Wyszkowa zatrzymano i aresztowano 40 przestępców.

Kilku gangsterów od razu dobrowolnie poddało się karze. Marek D. „Wacek”, poszedł na współpracę, zaś niejaki „Koczis” został świadkiem koronnym. Wybór świadka koronnego, okazał się jednak prawdziwym niewypałem, gdyż biegli sądowi orzekli, że jest on opóźniony intelektualnie i jego zeznania niewiele są warte.

Proces ciągnął się przed sądem w Ostrołęce. W czerwcu 2007 r. ogłoszono wyroki. „Uchal” dostał 14 lat więzienia i kilkaset tys. złotych grzywny na rzecz poszkodowanych. Wyrok był nieprawomocny. Sprawa wracała wielokrotnie do sądu, kolejne orzeczenia zaskarżała albo obrona, albo prokuratura. Po latach procesowych zawirowań, „Uchal” finalnie opuścił mury aresztu i wrócił do Wyszkowa.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here