Wprowadzili do obrotu 41 kg dopalaczy. 3 osoby zatrzymano i postawiono im zarzuty

Wprowadzili do obrotu 41 kg dopalaczy. 3 osoby zatrzymano i postawiono im zarzuty

fot.zdjęcie poglądowe

Wydział I Śledczy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim prowadzi postępowanie przeciwko 3 osobom, w tym jednemu mieszkańcowi Kalisza, w wieku 32 lat oraz dwóm mieszkańcom województwa podkarpackiego w wieku 25 i 20 lat podejrzanym o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez wprowadzenie do obrotu znacznych ilości szkodliwych dla zdrowia substancji w postaci tzw. „środków zastępczych”- dopalaczy.

 

Mężczyźni zostali zatrzymani w wyniku działań podjętych na terenie Kalisza oraz Rzeszowa przez Centralne Biuro Śledcze Policji Wydział w Kaliszu.

Wstępna opinia biegłego z zakresu badań fizykochemicznych potwierdziła, że zatrzymane w trakcie przeszukań lokali zajmowanych przez podejrzanych środki chemiczne są substancjami mogącymi skutkować, w przypadku zażycia, ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią i stanowią środki zastępcze czyli tzw. „dopalacze”.

W oparciu o poczynione ustalenia 32 – letniemu mieszkańcowi Kalisza Prokurator zarzucił, że w okresie pomiędzy 2 a 25 lipca 2018 roku sprowadził niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób, poprzez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji w ilości 41, 1 kg. Jak ustalono sprawca z przestępczego procederu uczynił sobie stałe źródło dochodu.

Przesłuchani w charakterze podejrzanych mężczyźni nie przyznali się do zarzucanych im czynów.

Czyny zarzucony podejrzanym zagrożone są karą od 6 miesięcy do lat 12 pozbawienia wolności.

Z uwagi na grożącą podejrzanym surową karę oraz celem zapewnienia prawidłowego toku postępowania prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Ostrowie Wlkp. z wnioskiem o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

W dniu 28 lipca 2018 roku Sąd zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na żądany przez prokuratora okres.

Kolejne postępowania dotyczące wprowadzania do obrotu dopalaczy oraz skutków spowodowanych ich zażyciem prowadzone są przez przez łódzkie prokuratury.

W ostatnich dniach w Łodzi odnotowane zostały wyjątkowe tragiczne skutki zażycia tzw. dopalaczy. W dniu 20 lipca 2018 roku niemal natychmiast po spożyciu dopalaczy w stanie krytycznym do szpitala trafiły dwie młode osoby. Niestety, po kilku dniach 30 – letnia kobieta zmarła, a jej znajomy w dalszym ciągu pozostaje w szpitalu.

W ubiegłą sobotę aresztowany został pod zarzutem sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób 29 – latek, który sprzedał pokrzywdzonym środki zastępcze.

Do kolejnych tragicznych skutków doszło w miniony weekend. Po zażyciu dopalaczy zmarła druga już młoda kobieta, a jej partner w stanie krytycznym trafił do szpitala. Aktualnie trwają czynności zmierzające do wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia.

źródło:PAP

Grupa przestępcza złożona z 10 dyrektorów sądów, przywłaszczyła 30 mln zł

Grupa przestępcza złożona z 10 dyrektorów sądów, przywłaszczyła 30 mln zł

fot. Sąd w Krakowie/ polsat news

Prokuratura Regionalna w Rzeszowie zakończyła jeden z głównych wątków śledztwa dotyczącego przywłaszczenia prawie 30 milionów złotych na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Dziś (31 lipca 2018 roku) do Sądu został skierowany akt oskarżenia przeciwko 10 osobom.

 

Na ławie oskarżonych zasiądą:

– Roman P. – były dyrektor Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu,

– Edward K. – były dyrektor Sądu Okręgowego w Kielcach,

– Jacek G – były dyrektor Sądu Okręgowego w Tarnowie,

– Józef K. – były dyrektor Sądu Okręgowego w Nowym Sączu,

– Bolesław R. – były dyrektor Sądu Okręgowego w Krakowie,

– Mirosław S. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Zakopanem,

– Andrzej Cz. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Oświęcimiu,

– Ryszard P. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Wadowicach,

– Mariusz B. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Chrzanowie,

– Mateusz W. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Olkuszu.

– Mówi się, że najciemniej jest pod latarnią. Niestety, potwierdza to ta wyjątkowo bulwersująca sprawa, która znajduje finał w postaci aktu oskarżenia dzięki rzetelnej pracy rzeszowskiej prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Sądy to miejsce, gdzie powinno się wymierzać sprawiedliwość w imieniu prawa, a nie to prawo łamać. Sędziowie i wszyscy pracownicy sądów muszą być czyści jak łza, a nie przekupni i nieuczciwi – mówi Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

– Akt oskarżenia, jaki sporządziła rzeszowska prokuratura, potwierdza naszą determinację w oczyszczaniu środowiska sądowego. Ale to też dowód, jak źle działo się w polskich sądach. Ustalenia śledztwa wskazują, że przez lata w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie i sądach niższych instancji z tego regionu działała zorganizowana grupa przestępcza, która wyłudziła prawie 30 milionów złotych i w której brał udział prezes tego sądu – a więc jedna z najwyżej postawionych osób w sądowniczej hierarchii.

W każdym demokratycznym państwie taka afera powinna wstrząsnąć sędziowskim środowiskiem. U nas nie wstrząsnęła. To jeszcze jeden powód, dla których obecny rząd podjął się głębokiej naprawy sądownictwa – dodaje Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

Oskarżeni działali w zorganizowanej grupie przestępczej

W toku śledztwa ustalono, że ośmiu spośród dziesięciu oskarżonych dyrektorów sądów brało udział w zorganizowanej grupie przestępczej założonej i kierowanej przez podejrzanego Andrzeja P. – byłego już dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Oprócz oskarżonych dyrektorów w skład tej grupy wchodzili także między innymi: były już Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, była główna księgowa tego sądu, były zastępca dyrektora tego sądu, były główny specjalista do spraw zamówień publicznych w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, a także przedsiębiorcy, którzy rzekomo współpracowali z Sądem Apelacyjnym w Krakowie i mieli wykonywać określone usługi na rzecz tego sądu.

Oskarżeni dyrektorzy sądów oraz pozostali członkowie zorganizowanej grupy przestępczej zajmowali się przywłaszczaniem środków pieniężnych przekazywanych przez Skarb Państwa do dysponowania Sądowi Apelacyjnemu w Krakowie, popełnianiem przestępstw przeciwko mieniu, wiarygodności dokumentów oraz przeciwko obrotowi gospodarczemu.

Na skutek przestępczej działalności grupy Sąd Apelacyjny w Krakowie stracił prawie 30 milionów złotych. Do przywłaszczenia tych pieniędzy dochodziło poprzez podpisywanie fikcyjnych umów cywilnoprawnych na wykonywanie usług i rachunków potwierdzających ich rzekomą realizację.

W toku śledztwa ustalono, że usługi wynikające z podpisanych umów nie były wykonywane, bądź obejmowały zakres prac wykonanych w ramach obowiązków służbowych. Pomimo tego dokonywano za nie zapłaty na rzecz określonych podmiotów.

Ośmiu spośród dziesięciu oskarżonych dyrektorów sądów prokurator zarzucił popełnienie przestępstwa z art. 258 par. 1 kodeksu karnego.

Dyrektorzy przyjmowali korzyści majątkowe

Dyrektorzy sądów zostali także oskarżeni o przyjmowanie korzyści majątkowych w określonej wysokości, w zamian za przychylność w kwestiach dotyczących zlecania usług podmiotom gospodarczym współpracującym z Sądem Apelacyjnym w Krakowie, jak też nadzorowania realizacji usług przez te podmioty oraz aprobatę i dyspozycyjność względem podejrzanego Andrzeja P. – byłego już dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie w zakresie podejmowanych przez niego decyzji związanych z zarządzaniem mieniem sądów.

Podejrzani dyrektorzy sądów przyjęli, tytułem rzekomej zapłaty za wykonanie prac zleconych w oparciu o zawarte umowy cywilnoprawne z określonymi podmiotami gospodarczymi, które miały charakter fikcyjny i w rzeczywistości nie były zrealizowane, bądź obejmowały zakres prac wykonanych w ramach obowiązków służbowych, pieniądze:

– Roman P. – były dyrektor Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu – w łącznej kwocie co najmniej 47 tysięcy 400 złotych,

– Jacek G. – były dyrektor Sądu Okręgowego w Tarnowie – w łącznej kwocie co najmniej 231 tysięcy 500 złotych oraz telefonu komórkowego o wartości 3 tysięcy 154 złotych,

– Edward K. – były dyrektor Sądu Okręgowego w Kielcach – w łącznej kwocie co najmniej 227 tysięcy 750 złotych,

– Józef K. – były dyrektor Sądu Okręgowego w Nowym Sączu – w łącznej kwocie co najmniej 170 tysięcy 500 złotych,

– Bolesław R. – były dyrektor Sądu Okręgowego w Krakowie – w łącznej kwocie co najmniej 130 tysięcy złotych,

– Mirosław S. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Zakopanem – w łącznej kwocie co najmniej 22 tysięcy złotych,

– Andrzej Cz. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Oświęcimiu – w łącznej kwocie co najmniej 13 tysięcy złotych,

– Mariusz B. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Chrzanowie – w łącznej kwocie co najmniej 4 tysięcy złotych,

– Mateusz W. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Olkuszu – w łącznej kwocie co najmniej 4 tysięcy złotych,

– Ryszard P. – były dyrektor Sądu Rejonowego w Wadowicach – w łącznej kwocie co najmniej 13 tysięcy 800 złotych.

Łączna kwota przyjętych przez oskarżonych korzyści majątkowych wynosi 867 tysięcy 104 złote.

Prokurator zarzucił podejrzanym popełnienie przestępstw o charakterze korupcyjnym z art. 228 par. 1 kodeksu karnego lub z art. 228 par. 1 i 5 kodeksu karnego (wobec tych oskarżonych, którzy przyjęli korzyść majątkową znacznej wartości).

Zarzuty za pranie brudnych pieniędzy

W toku śledztwa ustalono ponadto, że oskarżeni dyrektorzy sądów, wspólnie z innymi osobami, brali udział w tzw. praniu brudnych pieniędzy w kwotach od co najmniej 4 tysięcy złotych do co najmniej 231 tysięcy 500 złotych. Dochodziło do tego poprzez podpisywanie fikcyjnych umów oraz poświadczających nieprawdę rachunków potwierdzających ich realizację, a także posługiwanie się tymi dokumentami.

Łączna kwota zarzutów stawianych oskarżonym dotyczących tzw. prania brudnych pieniędzy wynosi 863 tysiące 950 złotych.

W związku z tym prokurator oskarżył ich również o popełnienie przestępstw z art. 229 par. 1 i 5 kodeksu karnego, a wobec jednego z oskarżonych – Ryszarda P. dodatkowo o popełnienie przestępstw z art. 271 par. 1 kodeksu karnego i art. 273 kodeksu karnego.

Majątek sprawców został zabezpieczony

W toku prowadzonego śledztwa na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie oskarżeni dziś dyrektorzy sądów zostali zatrzymani 27 listopada 2017 roku.

Obecnie wobec tych oskarżonych stosowane są środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym w postaci poręczeń majątkowych w kwotach od 10 tysięcy złotych do 200 tysięcy złotych, dozoru Policji i zakazu opuszczania kraju. Łączna kwota poręczeń majątkowych zastosowanych wobec oskarżonych wynosi 835 tysięcy złotych.

Na poczet grożących oskarżonym kar, przepadku korzyści uzyskanych z przestępstwa, obowiązku naprawienia szkody oraz innych sankcji o charakterze finansowym dokonano zabezpieczeń majątkowych, które łącznie są zbliżone do strat, jakie na skutek przestępczej działalności tych oskarżonych poniósł Sąd Apelacyjny w Krakowie. Łącznie zabezpieczono majątek oskarżonych byłych już dyrektorów sądów o równowartości 687 tysięcy 420 złotych.

Zabezpieczenia majątkowe zostały dokonane w toku śledztwa przy zastosowaniu między innymi art. 45 par. 2 i 3 kodeksu karnego dotyczącego konfiskaty rozszerzonej. Możliwość takiego szerszego zabezpieczenia majątku sprawców przestępstw już na etapie postępowania przygotowawczego została wprowadzona ustawą z 23 marca 2017 roku o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2017 r., poz. 768), która obowiązuje od 27 kwietnia 2017 roku.

W toku śledztwa zarzuty usłyszały dotychczas 34 osoby

Skierowanie do Sądu aktu oskarżenia przeciwko 10 byłym już dyrektorom sądów nie kończy prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie śledztwa, które dotyczy przywłaszczenia prawie 30 milionów złotych na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Dotychczas w toku tego postępowania prokuratorskie zarzuty usłyszały już 34 osoby, w tym wiele osób pełniących kierownicze funkcje w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie oraz w Centrum Zakupów dla Sądownictwa w Krakowie.

Zarzuty usłyszeli również przedsiębiorcy, którzy wystawiali na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie fikcyjne faktury VAT i inne dokumenty poświadczające rzekome wykonanie zleceń na rzecz tego sądu w celu uzyskania nienależnych środków pieniężnych.

Wśród podejrzanych są między innymi: były Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie (wobec którego skierowano już akt oskarżenia), dyrektor Sądu Apelacyjnego w Krakowie, główna księgowa tego sądu, pracownicy Działu Finansowego Sądu Apelacyjnego w Krakowie, a także dyrektor Centrum Zakupów Dla Sądownictwa.

źródło: PAP

Były szef ABW usłyszał zarzuty

Były szef ABW usłyszał zarzuty

fot. ABW/ABW

Prokuratura Regionalna w Białymstoku prowadzi śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy mianowaniu funkcjonariusza ABW w grudniu 2007 roku. Zostało ono wszczęte na skutek zawiadomienia złożonego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.Zatrudniony funkcjonariusz miał podrobione świadectwo ukończenia studiów

 

Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje na to, że ówczesny Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – Krzysztof B. 20 grudnia 2007 roku wydał rozkaz personalny.

Na jego mocy jeden z pracowników cywilnych ABW z dniem 21 grudnia 2007 roku został przyjęty do służby w Agencji i mianowany funkcjonariuszem w służbie stałej na stanowisku Doradcy Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Do zatrudnienia doszło pomimo tego, że w toku postępowania sprawdzającego przeprowadzonego na podstawie wówczas obowiązującej ustawy z 22 stycznia 1999 roku o ochronie informacji niejawnych, mającego poprzedzać akt mianowania, ustalono, że kandydat uzyskał i posługiwał się stwierdzającym nieprawdę dokumentem – świadectwem ukończenia studiów podyplomowych w Instytucie Organizacji i Zarządzania w Przemyśle „ORGMASZ” z siedzibą w Warszawie.

Funkcjonariusz ten pełnił służbę w okresie od grudnia 2007 roku do 2015 roku osiągając dochód rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Sprawował on także funkcję członka rad nadzorczych. Ogółem z tytułu wynagrodzenia za pracę osiągnął dochód prawie 2 milionów złotych, zaś z tytuł zasiadania w radach nadzorczych osiągnął dochód w wysokości ponad 271 tysięcy złotych.

W toku śledztwa ustalono ponadto, że pomimo posiadanej wiedzy o popełnieniu co najmniej dwóch przestępstw: wystawienia dokumentu poświadczającego nieprawdę co do okoliczności mających znaczenie prawne (art. 271 par. 1 kodeksu karnego) oraz posługiwania się tym dokumentem przez osobę ubiegającą się o mianowanie na funkcjonariusza w służbie stałej ABW (art. 273 kodeksu karnego), ówczesny Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – Krzysztof B. nie zawiadomił, wbrew obowiązkowi wynikającemu z art. 304 par. 2 kodeksu postępowania karnego, prokuratora lub Policji o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu.Podejrzanemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności

W związku z tymi ustaleniami byłemu Szefowi Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – Krzysztofowi B. dziś (31 lipca 2018 roku) prokurator ogłosił zarzuty popełnienia dwóch przestępstw.

Krzysztof B. podejrzany o przekroczenie uprawnień, poprzez wydanie rozkazu personalnego o przyjęciu do służby osoby, co do której istniały okoliczności powodujące ryzyko jej podatności na szantaż lub wywieranie presji. Doszło do tego 20 grudnia 2007 roku.

W ten sposób działał on na szkodę interesu publicznego, poprzez narażenie wizerunku, autorytetu i prawidłowego funkcjonowania ABW jako organu realizującego zadania ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego państwa i jego porządku konstytucyjnego. Działał on również w celu osiągniecia korzyści osobistej i majątkowej przez ustaloną osobę. Chodzi o przestępstwo z art. 231 par. 2 kodeksu karnego.

Prokurator zarzucił także Krzysztofowi B. niedopełnienie obowiązków wynikających z art. 304 par. 2 kodeksu postępowania karnego, polegających na zaniechaniu zawiadomienia prokuratora lub Policji, pomimo posiadanej wiedzy o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia co najmniej dwóch przestępstw: wystawienia dokumentu poświadczającego nieprawdę co do okoliczności mających znaczenie prawne oraz posługiwania się tym dokumentem przez osobę ubiegającą się o mianowanie na funkcjonariusza w służbie stałej ABW. Doszło do tego w okresie od grudnia 2007 roku do stycznia 2013 roku.

W ten sposób podejrzany działał na szkodę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej przez ustaloną osobę. Chodzi o przestępstwo z art. 231 par. 2 kodeksu karnego.

źródło: PAP

Włamali się na konto bankowe i przelali 400 tys zł na specjalnie utworzony rachunek

Włamali się na konto bankowe i przelali 400 tys zł na specjalnie utworzony rachunek

Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód w Kielcach prowadzi śledztwo przeciwko Robertowi P. Mężczyzna jest podejrzany o pranie brudnych pieniędzy w kwocie ponad 400 tysięcy złotych pozyskanych w wyniku bezprawnego uzyskania dostępu do konta bankowego.Odzyskano pieniądze w kwocie 400 tysięcy złotych.

 

Do popełnienia przestępstwa doszło od 23 do 26 lipca 2018 roku. Mężczyzna działał wraz z innymi nieustalonymi dotychczas osobami. Dokonali oni przełamania zabezpieczeń bankowości elektronicznej na koncie bankowym i wypłacili z niego pieniądze, przelewając je na założony specjalnie w tym celu rachunek w innym banku.

Robert P. został zatrzymany 26 lipca 2018 roku podczas próby wypłaty pieniędzy w jednym z kieleckich banków.

W wyniku podjętych działań odzyskano pieniądze w kwocie 400 tysięcy złotych.

Podejrzanemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności

W dniu 27 lipca 2018 roku podejrzany został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Kielce-Wschód w Kielcach, gdzie prokurator przedstawił mu zarzut. Dotyczy on prania brudnych pieniędzy w kwocie 419 tysięcy 500 złotych, w tym pozyskanych w wyniku bezprawnego uzyskania drogą elektroniczną dostępu do konta bankowego.

Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, których treści dla dobra śledztwa nie można obecnie ujawnić.

Mając na uwadze zgromadzony w sprawie materiał dowodowy prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Kielcach z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na okres 3 miesięcy. Sąd uwzględnił wniosek w całości.

Czyn zarzucany podejrzanemu zagrożony jest karą do 10 lat pozbawienia wolności.

Trwają czynności zmierzające do ustalenia pozostałych sprawców przestępstwa.

źródło: PAP

Zarobili milion na dopalaczach. Płatność przyjmowali w gotówce i bitcoinach

Zarobili milion na dopalaczach. Płatność przyjmowali w gotówce i bitcoinach

fot.zdjęcie poglądowe/pixabay

Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku zakończył jeden z wątków śledztwa dotyczącego zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie zajmowali się wprowadzaniem do obrotu tzw. dopalaczy.

 

Wprowadzono do obrotu środki zastępcze warte prawie 1 milion złotych

Prokurator 27 lipca 2018 roku skierował do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko pięciu osobom, które brały udział w przestępczym procederze i ściśle współpracowały z podejrzanymi kierującymi zorganizowaną grupą przestępczą.

Na ławie oskarżonych zasiądą: 45-letni mieszkaniec województwa pomorskiego Mariusz R., 26-letnia mieszkanka województwa śląskiego Martyna L.-Z., 29-letni mieszkaniec województwa małopolskiego Łukasz K., 32-letni mieszkaniec województwa zachodniopomorskiego Maciej K., a także 30-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego Damian M.

Prokurator zarzucił oskarżonemu Mariuszowi R. sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, przez wprowadzenie do obrotu szkodliwej dla zdrowia substancji będącej tzw. dopalaczem – Mexedronu (4-MMeOC), a także przygotowania do popełnienia kolejnych takich przestępstw. Chodzi o czyny zabronione z art. 165 par. 1 pkt 2 kodeksu karnego oraz z art. 168 kodeksu karnego.

Natomiast Martyna L.-Z., Łukasz K., Maciej K. oraz Damian M. zostali oskarżeni o przygotowania do popełnienia przestępstw sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, poprzez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji będących tzw. dopalaczami. Chodzi o czyny zabronione z art. 168 kodeksu karnego.

Oskarżonym zarzucono obrót niemalże 70 kilogramami środków zastępczych – tzw. dopalaczy, o wartości nie mniejszej niż 994 tysiące 335 złotych. Ponadto trzem spośród oskarżonych zarzucono popełnienie przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Rozliczenia za transakcje następowały w gotówce i w bitcoinach

W toku śledztwa ustalono, że oskarżeni zbywali lub nabywali środki zastępcze, w celu wprowadzenia ich do obrotu i sprowadzenia w ten sposób niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób. Oficjalnie przedmiotem transakcji były substancje chemiczne, zbywane przez spółki zarejestrowane na Wyspach Marshalla i w Anąuilli. Spółki te były zarządzane przez innych podejrzanych w tej sprawie, którzy działali w zorganizowanej grupie przestępczej.

Ustalenia śledztwa wskazują na to, że wszyscy uczestnicy obrotu mieli pełną świadomość, że celem i przedmiotem transakcji nie są odczynniki chemiczne, lecz niebezpieczne i szkodliwe dla życia i zdrowia substancje psychoaktywne – definiowane przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, jako środki zastępcze – przeznaczone do dalszej dystrybucji, nie w celu prowadzenia doświadczeń i eksperymentów chemicznych, lecz w celu zażywania ich zamiast narkotyków.

Obszerny materiał dowodowy zgromadzony w toku postępowania wskazuje na to, że oskarżeni porozumiewali się telefonicznie i mailowo, a także wykorzystując różnego rodzaju komunikatory internetowe. Rozliczenia finansowe następowały przy wykorzystaniu przelewów bankowych, przekazów pocztowych, gotówką podczas spotkań osobistych, a także gotówką przesyłaną jako przesyłki paczkomatowe. Odnotowano również rozliczenia w bitcoinach. Były one dokonywane z jednym z dostawców zagranicznych.

Zamówione środki zastępcze były dostarczane w przesyłkach kurierskich, pocztowych i paczkomatowych, a także podczas spotkań osobistych.

Oskarżony grożą surowe kary pozbawienia wolności

U oskarżonych zabezpieczono ponad 7 kilogramów środków zastępczych: 3-CMC (3-chlorometkatynonu), Etyl-Heksedronu (NEH, HEX-EN), Izopropylofenidatu (IPH, IPPD) i Mexedronu (4-MMeOC). Wartość zabezpieczonych środków wynosi ponad 104 tysiące złotych. Zabezpieczono u nich również substancje psychotropowe – tzw. tabletki ekstasy i MDMA (3.4-metylenodioksymetamfetamina) oraz środek odurzający – tzw. marihuanę.

Na poczet kar o charakterze finansowym, zabezpieczono pieniądze oskarżonych w gotówce: 116 tysięcy 390 złotych oraz 890 euro.

Za zarzucane oskarżonym przestępstwa sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób przez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji (art. 165 par. 1 pkt 2 kodeksu karnego) grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Natomiast za przygotowania do popełnienia tego przestępstwa (art. 168 kodeksu karnego) grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Za zarzucane oskarżonym przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Ponadto oskarżonym grozi przepadek równowartości przedmiotów, które były przeznaczone do popełnienia przestępstwa, a za przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii także kara grzywny i nawiązka.

Substancje są bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia

Substancje, które były przedmiotem obrotu, są syntetycznymi katynonami, częstokroć określanymi jako „narkotyki projektowane” lub „dopalacze”. W działaniu przypominają amfetaminę lub kokainę. Najczęściej sprzedawane są w postaci krystalicznych proszków, rzadziej w postaci tabletek lub kapsułek i są opisywane, jako: „research chemical”, „smali crystal”, „odżywki dla roślin”, „sole do kąpieli”, „pogromca pijawek”, „dodatek do piasku”, „odświeżacz do bidetu”.

W opinii biegłych wszystkie te substancje mogą być przyjmowane doustnie, donosowo lub dożylnie. Nawet 5 mg dawka może wywołać efekt stymulujący u osób nieuzależnionych. Najczęściej spotykanymi „porcjami dilerskimi”, są ilości od ok. 0,3 g do ok. 1,0 g proszku.

Syntetyczne katynony powodują wzrost ciśnienia krwi, zaburzenia rytmu serca, tachykardię, a nawet zatrzymanie akcji serca. Nadużywanie tych substancji prowadzi do zaburzeń i utraty pamięci, bezsenności, ataków paniki i agresji, halucynacji, depresji, a nawet psychoz z myślami samobójczymi.

Biegli stwierdzili, że spożycie syntetycznych katynonów, jest szkodliwe dla zdrowia konsumenta i może być niebezpieczne dla życia. Przedawkowanie skutkuje koniecznością udzielenia pomocy lekarskiej, ambulatoryjnej lub nawet szpitalnej.

Biegli wskazali, że brak jest jakichkolwiek ustaleń, informacji i badań, które potwierdzałyby wykorzystanie tych szkodliwych dla zdrowia substancji do celów innych, niż wprowadzenie się w stan odurzenia.

Wszystkie syntetyczne katynony są środkami zastępczymi w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Są one bardzo szkodliwe i stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Obrót tymi substancjami jest zakazany między innymi w Chinach, w Kanadzie, w Niemczech, w Szwajcarii, w Szwecji, w USA, w Wielkiej Brytanii i w Polsce.

Prokuratorskie zarzuty usłyszały dotychczas 24 osoby

Skierowanie do Sądu aktu oskarżenia przeciwko pięciu osobom nie kończy śledztwa prowadzonego przez Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku wspólnie z Komendą Wojewódzką Policji Gdańsku, dotyczącego zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie zajmowali się wprowadzaniem do obrotu tzw. dopalaczy.

Postępowanie w części dotyczącej podejrzanych zarządzających i uczestniczących w działalności zorganizowanej grupy przestępczej nadal jest w toku. W tzw. „sprawie głównej” zarzuty popełnienia przestępstw sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, poprzez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji lub przygotowania do tego przestępstwa, przedstawiono łącznie 24 osobom.

W toku tego postępowania w różnych miejscach na terenie kraju funkcjonariusze KWP w Gdańsku zabezpieczyli ponad 140 kilogramów tzw. dopalaczy.

Dotychczas w toku całego postępowania skierowano do Sądów: w Gdańsku, Poznaniu i Żywcu, trzy akty oskarżenia przeciwko pięciu osobom: czterem mężczyznom i jednej kobiecie, w wieku od 22 do 30 lat.

Sąd Rejonowy Poznań Grunwald i Jeżyce w Poznaniu uznał Pawła S. za winnego udziału w obrocie znaczną ilością narkotyków oraz przygotowań do popełnienia przestępstw wprowadzenia do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji. Sąd wymierzył mu karę łączną 3 lata pozbawienia wolności. Wyrok ten jest prawomocny.

Natomiast Sąd Rejonowy w Żywcu uznał Sandrę W. za winną przygotowania do popełnienia przestępstwa wprowadzenia do obrotu szkodliwej dla zdrowia substancji. Sąd wymierzył jej karę 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby wynoszący 4 lata. Wyrok ten jest nieprawomocny.

Sprzedawca tzw. dopalaczy z Łodzi usłyszał zarzuty

Postępowanie prowadzone przez Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku to nie jedyne śledztwo, w toku którego w ostatnich dniach ustalono osoby odpowiedzialne za handel tzw. dopalaczami.

Prokuratura Rejonowa Łódź–Śródmieście skierowała do Sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 29–letniego mężczyzny. Jest on podejrzany o narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia wielu osób, w związku z wprowadzaniem do obrotu środków zastępczych – tzw. dopalaczy. Ponadto podejrzany jest on o posiadanie znacznej ilości narkotyków.

Zatrzymanie 29–latka to efekt ustaleń poczynionych w związku ze zdarzeniem, do którego doszło 20 lipca 2018 roku. Tego dnia w celach towarzyskich spotkały się cztery młode osoby. Jeden z uczestników spotkania zadeklarował, że jest w stanie zakupić od swojego znajomego tzw. dopalacze. Mężczyźni umówili się telefonicznie i transakcja została zrealizowana. Wszystkie cztery osoby uczestniczące w spotkaniu wypaliły zakupiony dopalacz. Następnego dnia dwie z tych osób: mężczyzna i kobieta, trafiły do szpitala. W miniony wtorek kobieta zmarła, o czym szpital powiadomił Policję. Zdołano ustalić tożsamość sprzedawcy dopalaczy – to zatrzymany 29–latek. W Prokuraturze Rejonowej Łódź–Śródmieście usłyszał on zarzuty.

Podczas przeszukania jego samochodu i miejsca zamieszkania zabezpieczono znaczne ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.

Trwa postępowanie dowodowe w tej sprawie. Kontynuowane są ustalenia co do kręgu odbiorców dopalaczy, których życie i zdrowie mogło być zagrożone. Ustalane jest także, czy pomiędzy śmiercią kobiety, a zażyciem dopalaczy, zachodzi związek przyczynowo – skutkowy. Ustalenia te mogą mieć wpływ na treść zarzutów stawianych podejrzanemu 29-latkowi.

źródło: PAP