Marek C. „Rympałek”

0
1313

fot.Marek C.

Marek C. ps. Rympałek urodził się w 1963 roku na warszawskiej Pradze-Południe. Posiada wykształcenie podstawowe. W młodości uprawiał sporty walki – głównie zapasy i boks. Przestępczą karierę zaczynał jak wielu w tamtym okresie, od stania na bramkach lokalnych klubów.

 

Tam też nabył znajomości w przestępczym światku i zaczął tworzyć wokół siebie zaczątki grupy przestępczej. Wraz z kompanami zajmował się przede wszystkim paserką i kradzieżami.  Jego pseudonim wziął się właśnie od metody włamu zwanej „na rympał”, czyli siłowej, brutalnej.

Kiedy jego grupa zaczęła się rozrastać w pierwszej połowie lat ’90, przyłączyła się do grupy pruszkowskiej.  Jego ludzie byli jednym ze zbrojnych ramion podwarszawskiego gangu.

Pozycja Marka C. niebyła wówczas jednak zbyt wysoka. Liczono się z nim, jednak nie miał dojścia do „dużego stołu”. Wszystko zmieniło się kiedy w 1994 roku aresztowano „Pershinga”. Rympałek wówczas usamodzielnił się a jego banda powiększała swoje szeregi.

Grupa zajmowała się przede wszystkim ściąganiem haraczy i rabunkami. Marek C. stał jednak zawsze w cieniu, a jego pseudonim nie trafiał na pierwsze strony gazet.

W końcu, w maju 1995 roku, w Gazecie Stołecznej, ukazał się artykuł zatytułowany „Jak Pershing i Rympałek haracze zbierali”. Możemy w nim przeczytać:

„- Podczas zatrzymania Cezarego D. policja znalazła listę agencji towarzyskich opłacających się grupie „Pruszków – Rympałek”. Z salonu masażu na Dolnym Mokotowie wzięli 14 mln starych złotych, z agencji w Śródmieściu – 750 dolarów, z kolejnej, na Żoliborzu – 30 mln starych złotych.

Liderem grupy był 34-letni Marek C. „Rympałek”. Pierwszy raz usłyszeliśmy o nim, gdy do sądu trafiła sprawa gangu ściągającego haracze w agencjach towarzyskich. Jego ludzie przedstawiali się właścicielom: jesteśmy od „Rympałka” i zostawiali kontakt na pejdżer.

W grypsach z aresztu wspominał o „Rympałku” Andrzej K. „Pershing”, uważany za bossa „Pruszkowa”. Po aresztowaniu „Pershinga” „Rympałek” usamodzielnił się i stworzył własną bandę.-„

Ta banda, stała się jednak wkrótce potężnym gangiem. Jeden z oskarżonych w procesie grupy Marka C. mówił przed sądem -„Rympałek od Skierniewic do Otwocka miał ponad 300 ludzi na zawołanie.”  W połowie lat ’90 grupa Rympałka rozrosła się do potężnych rozmiarów i stała się najgroźniejszym gangiem w stolicy. Obawiali się go nawet tzw. „starzy pruszkowscy”.

Po Marku C. najważniejszymi osobami w grupie byli Krzysztof B. pseudonim „Ziomal” oraz Jacek S.

W 1995 roku gang dopuścił się całej serii napadów.

W lutym, pod Zakroczymiem, gangsterzy na czele z „Ziomalem”, zostali niespodziewanie zatrzymani przez patrol drogówki. Mężczyźni jechali kradzionym audi. Kiedy „Ziomal” zauważył, że jego kompana zakuwają w kajdanki, wyszedł z auta i zastraszył policjantów pistoletem.

Rozkuł kolegę, zabrał policjantom broń, po czym odjechał ich radiowozem, zawłaszczając przy okazji znajdującego się w nim kałasznikowa.

W marcu, gangsterzy zaplanowali obrabowanie autokaru, który miał zawieźć wycieczkowiczów do Turcji. Do napadu doszło w Sękocinie pod Warszawą. Przestępcy okradli niedoszłych turystów z pieniędzy i biżuterii. Ich łupem padło wówczas 166 tys.zł.

W lipcu, pod bankiem przy ul. Puławskiej napadnięto biznesmena, zabierając mu walizkę, w której znajdowało się ponad 200 tys. zł.  Podczas tej akcji gangsterzy zastraszyli ofiarę, wyciągając kałasznikowa ukrytego w wózku dziecięcym.

W tym samym miesiącu, upozorowano  napad na konwój pod Poznaniem. Przestępcy w zmowie z konwojentami zgarnęli prawie 60 tys marek niemieckich.

Także w lipcu gang dopuścił się kradzieży 75 pistoletów P-64 z 42. pułku lotniczego na Bemowie.

Samym napadem kierował Marek C. a zrabowana broń, według prokuratury ukryta została w willi Zbigniewa K. ps. „Ali” z Pruszkowa.

Ul. Zamiany 13/ google

Największy i najgłośniejszy napad jakiego dopuściła się grupa Rympałka miał miejsce 28 listopada na ul. Zamiany, na warszawskim Ursynowie.  Łupem gangsterów padło wówczas ponad milion dwieście tysięcy złotych, przeznaczonych na wypłaty dla pracowników zakładu opieki zdrowotnej. Przebieg tego zuchwałego rabunku był następujący:

Rano 28 listopada w okolice lecznicy przy ul. Zamiany 13, gangsterzy podjechali fordem transitem i audi. W furgonie niejaki „Pinokio” rozdzielił dwa kałasznikowy i dwa pistolety automatyczne „scorpion”.

Ok. godz. 9 czterech konwojentów i kasjerka pojechali do banku. Kasjerka zapakowała do walizki i torby podróżnej 1 mln 202 tys. zł. Pieniądze wrzuciła do bagażnika reno.

Dochodziła godz. 11, gdy tuż przed budynkiem przy ul. Zamiany, reno został zablokowany przez transita i audi 80. Z furgonetki wyskoczyło czterech mężczyzn w kominiarkach  -Jacek S., „Idzik”, „Delfin” i „Pinokio”. Kolbami wybili szyby w aucie konwojentów, wyciągnęli ich z samochodu i rzucili na ziemię. Kiedy dowódca konwoju Leszek K. sięgnął po broń. „Pinokio” strzelił mu w rękę.

Inny z przestępców – „Remek” tzw. urywką otworzył bagażnik reno, zabrał torby i wpadł z nimi do transita. Za nim ruszyli kumple. Kierowca ruszył z piskiem opon, ale u wylotu ul. Stokłosy, zderzył się z mazdą. Przestępcy wyskoczyli z wozu i pobiegli na parking, gdzie przesiedli się do forda sierry i nissana primery. Człowiek o pseudonimie „Biały”, który spod kościoła przyglądał się akcji, spokojnie odjechał taksówką. Potem w umówionym lokalu „Rympałek” podzielił łup pomiędzy uczestników napadu.

Ciekawie wygląda relacja z tego napadu opowiedziana z perspektywy konwojentów.

Okazało się bowiem, że tylko dowódca konwoju Leszek K, który przez 22 lata pracował w Biurze Ochrony Rządu, miał ostrą broń. Maciej M., adept judo i karate – podczas napadu zemdlał: „Zrobiło mi się biało, potem ciemno, ocknąłem się na jezdni”- powiedział przed sądem. Waldemar S., 40-letni mężczyzna, który dwa razy nie zdał egzaminu, ubiegając się o pozwolenie na broń, powiedział z kolei: „Po strzale złapałem duży łyk powietrza i zamknąłem oczy”. Poruszył się dopiero gdy kasjerka powiedziała „niech pan wstanie, już odjechali”.

Rympałka aresztowano w maju 1996 roku. Wraz z nim za kartami znalazło się wielu kompanów.

Oskarżono go o kierowanie gangiem i organizowanie napadów. Do tego doszedł pozornie błahy zarzut, pobicia dwóch studentów w klubie bilardowym huki-puki. Jego grupa według organów ścigania funkcjonowała od  wiosny 1993 r. do kwietnia 1996 r. Prokuratorskie śledztwo objęło 39 przestępstw kryminalnych dokonanych przez członków gangu.

W czerwcu 1998 roku prokurator zażądał dla 21 oskarżonych, łącznie  243 lat więzienia i ponad 1 mln zł grzywny. Dla Marka C. za kierowanie gangiem i planowanie napadów rabunkowych z bronią w ręku –  25 lat więzienia i 250 tys. zł grzywny. Dla trzech najważniejszych ludzi w jego grupie również 25 lat. Dla pozostałych ośmiu członków gangu od siedmiu do 15 lat więzienia. Reszta z 21 oskarżonych miałaby dostać od dwóch lat w zawieszeniu do 12 lat pozbawienia wolności.

Media uważnie przyglądały się procesowi. Prasa o Marku C. pisała : „Rympałek” ze zdjęcia w aktach: 35 lat, ale wygląda na więcej – niski, krępy, łysiejący blondyn. Niemodne okulary w drucianej, złotej oprawie, złoty sygnet i łańcuch na przegubie. Z aktu oskarżenia: wykształcenie podstawowe, bez majątku. Zatrudniony był w zakładzie jubilerskim brata. W prokuraturze podał, że zarabia 400 zł miesięcznie, ale mówił też, że płacił za wynajęcie mieszkania na Gocławiu kilkaset dolarów. A wynajmował jeszcze pół segmentu w Pruszkowie. Jeździł, z kierowcą i ochroniarzami, limuzyną – toyotą avalon, w której wygodnie mieści się sześć osób. Nie był karany.:”

We wrześniu 1998 roku zapadły wyroki. Od 1,5 roku do 15 lat więzienia.2 mężczyzn uniewinniono. Rympałek dostał 10 lat za kierowanie gangiem i pobicie studentów.

Był to pierwszy po wprowadzeniu nowego prawa karnego wyrok w sprawie przestępczości zorganizowanej. Tym samym Rympałek został jako pierwszy w historii skazany przez Warszawski sąd za kierowanie grupą przestępczą.

W 2000 roku, wszystkie wyroki podtrzymał sąd apelacyjny a w 2002, ostatecznie zatwierdził je sąd najwyższy. W międzyczasie przeciwko Markowi C. ruszyło osobne postępowanie dotyczące zlecania napadów.

W 2003 roku został ponownie oskarżony, tym razem o handel narkotykami. Miał on je dostarczać min. gangsterowi z Katowic, Krystianowi S. ps. Młody Sajmon. Ten ostatni zaś miał je rozprowadzać w katowickich dyskotekach. W narkotykowych interesach Rymapałek miał blisko współpracować z Jerzym W. ps. Żaba, z grupy pruszkowskiej.

Dwa lata później ogłoszono wyrok w sprawie organizacji napadów.  Rypałek został ogłoszony winnym zorganizowania serii rabunków i otrzymał w tej sprawie karę 8 lat pozbawienia wolności. Paradoksalnie był to dla niego korzystny wyrok. Mógł on bowiem ubiegać się o połączenie wyroków z dwóch procesów i dzięki temu znalazł się na wolności już w kwietniu 2006 roku.

Zniknął z oczu organom ścigania zaraz po opuszczeniu murów więzienia. Zaledwie dwa lata później w kwietniu 2008 roku został zatrzymany przez CBŚ w Wilanowie. 45- letni wówczas Rympałek, miał odbudowywać struktury przestępcze przy współpracy z ludźmi Rafała S. „Szkatuły”.  Podburzał ponoć gangsterów do wojny gangów w stolicy.

Dowody okazały się jednak za słabe. Marek C. ponownie wyszedł na wolność i znów z niknął z oczu policji. Wypłynął w październiku 2010 roku, ponownie wpadając w ręce funkcjonariuszy.

W lipcu 2012 roku postawiono mu zarzuty kierowania grupą przestępczą w latach 2006-2010.Zdaniem prokuratury, przez ten czas, Marek C. kierował nowym gangiem, który w tym czasie handlował narkotykami i bronią, wymuszał haracze i dopuścił się zabójstwa członka gangu.

W marcu 2017 zapadły wyroki. 16 gangsterów usłyszało wyroki – od 4 do 25 lat więzienia. Marek C. , ps. „Rympałek” oraz Marek R. i Jerzy B. otrzymali najwyższy wymiar kary. Uznano, że Marek C. zlecił a dwaj pozostali mężczyźni dokonali zabójstwa jednego z gangsterów, podejrzewanego o współpracę z organami ścigania.

Wyrok jest nieprawomocny, jednak 55-letni dziś Rympałek, dał dowód na to, że w jego przypadku coś takiego jak resocjalizacja nie istnieje. Najprawdopodobniej nie prędko opuści więzienne mury.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here