Mafijne porachunki #06: Egzekucja pod restauracją Friday’s

1
815

fot.Piotr W.”Kajtek” / mat.policji

26-letni Piotr W. ps „Kajtek”, uważany był za jednego z najlepszych złodziei samochodów w Warszawie. Młody mieszkaniec Wołomina postanowił jednak, pójść krok dalej i ze złodzieja stać się gangsterem z krwi i kości.

 

Rok 1999. Wzajemne polowania prowadzą „starzy wołomińscy” oraz zbuntowany odłam grupy, dowodzony przez Karola S. i działający pod patronatem słynnego „Baraniny”.

Chwilę wcześniej doszło do napadu grupy „Karola”, na naradzających się oponentów w Aninie. Podczas tej akcji ginie niejaki „Baniak”. „Kajtkowi”, który był celem tego ataku udaje się ujść z życiem.

„Karol”, nie może podarować „Kajtkowi” tego, że współpracując z wołomińskimi bossami „Mańkiem” i „Lutkiem”, organizuje, polowanie na jego osobę. Postanawia go ubiec.

W sobotę 20 marca, Piotr W., przyjeżdża z żoną do restauracji T.G.I. Friday’s  znajdującej się na al. Jana Pawła II. Para zasiada do kolacji, jednak „Kajtek”, jest bez przerwy niepokojony telefonami.

Ktoś próbuje go ewidentnie wywabić z lokalu. Po kolejnym z telefonów Piotr W. wychodzi przed restaurację. Wówczas podbiegło do niego kilku mężczyzn, którzy oddali w jego kierunku serię strzałów z broni automatycznej.

/fot.restauracja Friday’s w Warszawie

„Kajtek” pada martwy na ziemię. Jak się okazało, napastnicy postrzelili jeszcze jedną, całkiem przypadkową osobę. 50-letni Marek W., pracownik Teatru Wielkiego, doczołgał się jeszcze do drzwi restauracji, jednak zmarł zanim przyjechało pogotowie.

/zastrzelony Marek W./mat.policji

W 2011 roku trzech mężczyzn (w tym Karol S.) za udział min. w tej egzekucji otrzymało prawomocne wyroki, dożywotniego pozbawienia wolności. Czwarty dostał 25 lat.

11 dni, po zamachu we Friday’s, w restauracji Gama, nastąpiło apogeum wewnętrznej wojny w Wołominie.

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here