„Omerta” – książka jedynie dobra

1
268

fot.”Omerta” Mario Puzo

Maro Puzo jest marką samą w sobie, przyzwyczaił czytelników do najwyższego światowego poziomu. Jego „Omerta” wydana w 2000 roku, jest również dobrą książką, jednak autor przy tej powieści obniżył nieco loty.

 

Książkę kupiłem około rok temu, przed wylotem na Sycylię. Znając wcześniejsze dzieła Puzo, liczyłem, że będzie mi dane poczuć, nie tyle w klimat włoskiej wyspy, co w klimat z „Ojca Chrzestnego”. Niestety tu się zawiodłem.

Za pierwszym podejściem przebrnąłem przez połowę książki, po czym ja odstawiłem. Czytając ciągle porównywałem ją do „Godfathera”, lecz nie znalazłem tu ani wyrazistych postaci ani zwrotów akcji, sprawiających, że strony przerzucają się same.

W „Omercie” jest za to mnóstwo bezbarwnych postaci, oraz nazwisk czy pseudonimów, które w połączeniu z brakiem wyrazistości mogą zacząć się mylić.

Główny bohater Astorre Viola, jest tu odpowiednikiem Michaela Corleone, grzeczny chłopiec, muzyk, staje się nagle mafiosem, szanowanym przez wszystkich wokoło. Przy postaci młodego Corleone, jest to jednak fantastycznie opisana i wyjaśniona przemiana.  Wypadku Violi jest nieprawdopodobna i nierealistyczna.

Druga część książki jest już nieco ciekawsza. Viola kontynuuje główny wątek, czyli zemstę za zabójstwo swojego opiekuna, jednak i tu niektóre wątki są rozciąganie do granic możliwości. Stają się po prostu nudne.

Dużo wątków, jak dla mnie, jest zbędnych, i akcja zamiast skupiać się na głównym problemie i budować napięcie, rozjeżdża się na wszystkie strony. Pod koniec książki zapomniałem nawet, jaki był ogóle jej główny motyw.

Jedyne co podobało mi się w tej pozycji, i co zapamiętam na długo, to opisy Sycylii. Tutaj ukłon w stronę autora, za tworzenie w wyobraźni czytelnika, obrazów Palermo, czy mniejszych miasteczek. Szkoda, że  w książce jest ich tak niewiele.

Być może jest to książka dla ludzi, którzy lubią skupiać się na psychologii, czy wyszukiwać motywy działania danych postaci. Mi zabrakło w niej iskry. Zabrakło akcji, charakterystycznych bohaterów,  soczystych fragmentów. Książka jest napisana dobrze i porusza temat mafii, jednak nie jest nawet w połowie tak wciągająca jak wspomniany „Ojciec Chrzestny” czy choćby „Sycylijczyk”.

Nie rozumiem też tytułu – „Omerta”. Tematowi zdrady mafijnych tajemnic poświęcono tu zaledwie klika akapitów. Mam wrażenie, że jest to książka dla ogółu, nie dla fanów mafijnych klimatów. Ci drudzy będą zawiedzeni, ci pierwsi będą się cieszyć kryminalną powieścią.

 

1 KOMENTARZ

  1. Omerta jako słowo klucz odnosi się do postawy Portelli? ( Czytałem tą książkę wiele lat temu i już nie pamiętam wszystkich nazwisk) jego współpracy z Cilke? Jak na czasy przełomu wieku fajnie opisany został don z Sycylii (tu już zapomniałem nazwiska). Kolorytu nadali też bracia Struzo. A Don Raymonde i Craxi to stara gwardia donow, którzy już nie powrócą. Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here